„Ojciec którego miało nie być”

Na te książkę Joanny Turkowskiej czekałam wyjątkowo niecierpliwie. Kiedy już do mnie dotarła z wielką ostrożnością przewracałam kartki, głaskałam okładkę, chłonęłam jej zapach. Dla mnie na szczęście, można też jej wysłuchać na Storytel, z czego też skorzystałam. I tym razem czytałam na zmianę ze słuchaniem 🙏



I tak, jak przypuszczałam na samym początku… po zamknięciu ostatniej strony została ze mną jeszcze na długo…

"Ojciec którego miało nie być" to poruszająca opowieść o miłości, zaufaniu, macierzyństwie, lękach i decyzjach, które mogą odmienić całe nasze życie. To także opowieść o poszukiwaniu prawdy, o próbie zrozumienia ludzi którzy pojawiają się w naszym życiu, lub tych których w nim nam zabrakło. To historia która skłania do refleksji nad relacjami rodzinnymi, pamięcią i tym, jak przeszłość wpływa na naszą codzienność.


Joanna Turkowska buduje napięcie przede wszystkim poprzez emocje bohaterów, co bardzo lubię i cenię. Marta, główna bohaterka jest postacią niezwykle wiarygodną, w której może się przejrzeć każdy z nas. Jest pełna wątpliwości, ostrożności i wewnętrznych rozterek, między innymi takich czy ufać intuicji czy posłuchać swoich bliskich… W końcu na różnych etapach życia, każdy z nas zadaje sobie tego typu pytanie.


„Ojciec którego miało nie być” jest dla mnie również opowieścią o tym, jak bardzo pragniemy bezpieczeństwa i szczęścia dla swoich dzieci, a jednocześnie jak łatwo w tej trosce zgubić swój głos… Autorka przypomina nam, że codzienność nie zawsze jest spokojna i przewidywalna, ale właśnie w niej, na każdym kroku, kryją się najważniejsze wybory. Nie daje nam prostych odpowiedzi, ani czarno białych bohaterów. Pokazuje w znakomity sposób ludzkie emocje, błędy i konsekwencje decyzji.



To też bardzo poruszający i bolesny obraz dziecięcych emocji. Autorka w genialny sposób pokazuje, jak głęboko przemoc psychiczna może dotknąć nawet trzyletnie dziecko. Dla mnie, najmocniejszym elementem jest ukazanie konfliktu, w którym malec czuje się odpowiedzialny za życie swojej Mamy, ciężaru całkowicie nieadekwatnego do jego wieku. Ten wątek zdecydowanie obudził we mnie współczucie, smutek i sprzeciw wobec manipulacji, przypominając, że dziecko potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, a nie strachu. Pokazanie tego wszystkiego z perspektywy małego dziecka, wzmacnia przekaz, pozostawiając czytelnika z silnymi emocjami.


Za to z perspektywy mojego bloga o odCzarowaniu codzienności jest to książka szczególnie cenna. Pokazuje, że za pozornie zwyczajnym życiem mogą kryć się historie pełne tajemnic, napięcia i trudnych doświadczeń. Jednocześnie przypomina, że warto ufać sobie i nie ignorować sygnałów, wysyłanych przez naszą intuicję.


Bardzo Gratuluję debiutu Joannie Turkowskiej i nie mogę się doczekać kolejnych książek 💜
















Spodobał Ci się tekst?

· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.




Komentarze

  1. Bardzo dziękuję za trafne obserwacje i piękne refleksje! Wzruszyłam się, czytając tę recenzję:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz