Misja ratunkowa

Znowu mam te dni… niepozorne, niby ciche a głośne tak bardzo, że całe ciało boli… Dni kiedy czuję, że znów się wszystko rozpada, że ja się rozpadam, mimo iż jeszcze do końca nie udało mi skleić po ostatnim... Znów mam te dni, chociaż nie… one są nadal, od tak bardzo dawna, a tylko przerywane króciutkimi momentami by złapać oddech…



Jak zawsze próbuję zakotwiczyć się w rytuałach, listach zadań, pościelonym łóżku i czystym blacie w kuchni. Ale tym razem jakby od niechcenia, bez przekonania. I to łóżko wciąż pogniecione i blat niedomyty, z okruchami utkwionymi w zakamarkach, brudna podłoga na której rozsypane rzeczy przez koty… Cały dom jest nieodgracony i życie nieodgracone. Za dużo wszystkiego… Za dużo rzeczy, za dużo urazów, za dużo kłopotów w pracy i niezagojonych ran usilnie zaklejanych plastrami, bo jakoś przecież trzeba żyć. Za dużo cieni, za dużo demonów… Nie zawsze jest energia by to wszystko odgracić, ogarnąć rozumem, zagoić… A wciąż dochodzi nowe… ☹ I kolejny plaster, który co chwile się odkleja i znów rana krwawi… Jedna, druga, trzecia…

Na wszystko ostatnio zbyt mało czasu… Za mało godzin w dobie, za mało dni… Za mało na dokończenie, na zrobienie, na zagojenie, na codzienność… Czas przyspieszył, a ja mam wrażenie jak bym tylko nawigowała, by nie wypaść z toru, a jednak chwilami wypadam… Jak ostatnio, bez ostrzeżenia, nagle, z wielkim łomotem… ☹ Wypadłam… ale nie mogę tu zostać, nie mogę czekać aż ktoś się mną zajmie, bo muszę się zająć Nią…


Szybka decyzja, szybka zmiana otoczenia, szybka zmiana planów, zostawienie nie dokończonego, nie zaczęcie nowego, które miało być od września… Chociaż na chwilę, na moment, by móc mieć 24h na dobę, przez krótką chwilę tylko i wyłącznie dla Niej, a później… dla siebie… Tylko to później za moment… Jeszcze nie teraz, to nie ta chwila, nie ten czas…Teraz czas dla Niej, by tak cenne, młode życie wciąż trwało… Cała reszta, chociaż też pilna musi zaczekać albo się skończyć… I czasami też tak bywa… Nie na wszystko mamy wpływ, nie wszystko da się zrobić… Coś musi się skończyć, coś musi odejść by zrobić za jakiś czas miejsce na nowe, które w tym momencie tak bardzo odległe…



Znasz to? To jest teraz Twój czas… Nie jesteś sam/a… Przytulam…











Spodobał Ci się tekst?

· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze