Czy ja już pisałam jak dużo daje mi studiowanie psychologii pozytywnej? Kocham wprowadzać w życie wiedzę którą chłonę jak gąbka wodę! Cudowne uczucie. I przy każdym wykładzie nie mogę się doczekać aż zacznę się tą wiedzą z Tobą dzielić, co chętnie robię i mam nadzieję robić jak najdłużej się da… Dzisiaj chciałabym Ci napisać o lęku… O tym czego sama tak nie dawno się dowiedziałam, a co bardzo mi pomogło, oraz pomaga w chwili obecnej. Może i Ty coś z tego wyciągniesz dla siebie, może znajdziesz coś, co i Tobie pozwoli zrozumieć, coś, co Ci pomoże…
Lęk jest informacją, że coś nam zagraża. To najpierwotniejsze z uczuć jakie towarzyszą ludzkości od kiedy powstał nasz gatunek. Pełni jedną, podstawową funkcję, czyli ostrzega! Jest jak wyjący alarm kiedy wchodzi do nas ktoś nie proszony, lub alarm w firmie naprzeciwko naszego domu… Ten to włącza się nawet kiedy nikogo nie ma i zakłóca nam sen odkąd budynek powstał, czyli liczyć można już w latach…
Lęk sam w sobie nie jest zły, a wręcz jest nam nawet potrzebny, bo pozwala
zmobilizować siły do ucieczki lub walki gdy coś lub ktoś zagraża naszemu życiu.
Bez lęku nie wiedzielibyśmy jak się chronić. Problem jednak pojawia się wtedy
kiedy ten nasz wewnętrzny alarm wyje 24h na dobę. To zdecydowanie znak, że
nastąpiła awaria systemu (i znowu myślę o tym budynku naprzeciwko nas). Spytasz
jak do tego doszło? Do tej „awarii w nas samych”? Może straciliśmy do siebie
zaufanie, może uwierzyliśmy, że nasz szef, bank, ktoś z naszego otoczenia lub
cokolwiek innego czego się obawiamy, naprawdę zagraża naszemu przetrwaniu?
Jeśli tak na to spojrzymy z dystansu, to przekonamy się, że w większości
sytuacji to fikcja. Szef może nas jedynie pozbawić pracy, ale nie odbiera
życia. Powiesz, że odbierze ci przez to pieniądze które potrzebujesz by żyć.
Tak, to prawda, ale w końcu znajdziesz nową pracę. Boisz się, że tak się nie
stanie (ja bałam, przyznaję) A czy w ogóle próbowałaś/próbowałeś? Jeśli nie to
skąd twój intelekt może to wiedzieć? Myśli które w takiej sytuacji mamy w
głowie, tak naprawdę nie są prawdziwe. Są wyłącznie opowieścią naszego
intelektu. Wiem o tym, bo sama to przechodziłam (mam na myśli pracę) i wciąż mi
się zdarza w różnych innych sytuacjach. Nawet nie musze pisać jak wiele razy
panicznie się bałam, jakie to katastroficzne obrazy podsuwał mi mój intelekt,
jak wiele razy wpadałam w panikę nie mogąc oddychać i wiesz co? Żadna z tych
rzeczy się nie wydarzyła i tak będzie u Ciebie 😊 Nie umarłam,
lęk mnie nie zabił, za każdym razem odradzałam się na nowo i pewnie nie raz
jeszcze będę tak samo jak TY! Wiem, że tak będzie. Będzie jeśli tylko
podejmiesz decyzję i zaczniesz działać w mądry sposób 😊 Dopóki żyjemy
zawsze możemy a nawet musimy próbować. Robiąc to kreujemy nowe warunki, często
zmieniamy swoją własną przyszłość na lepszą. Na tym polega prawo przyczyny i
skutku 😊
PAMIĘTAJ! Lęk nie może cię zabić, nie musisz wciąż uciekać. Jeśli tylko się
w niego zagłębisz, zaakceptujesz i w końcu wyrzucisz na zewnątrz, da ci
niewyobrażalną siłę. Mi dawał i daje… Siłę do dalszego działania, do dalszego
życia, do podejmowania jak najlepszych decyzji. Jeśli ci trudno, to wiedz, że
wokół Ciebie są ludzie, którzy cię kochają, którzy chcą ci pomóc. Nie zamykaj
się na nich.
A może ćwiczenia? Spróbujmy…
Nie uciekajmy od lęku, obserwujmy go i wreszcie poznajmy. Jeśli boimy się
rozmawiać z ludźmi, warto to zrobić przez internet. Jeśli boimy się ciemności,
to może poprośmy przyjaciela, partnera… by poszedł z nami na spacer gdy zaczyna
się ściemniać. Gdy zrobimy ten pierwszy krok okaże się, że rzeczywistość nie
jest tak przerażająca jak sądziliśmy. Przekonamy się, że te przerażające wizje
które nam towarzyszyły często przez lata wcale takie nie są. Jest tak, że po
kilkunastu minutach przeżywania lęku i nie uciekania przed nim czujemy jak
zaczyna się zmniejszać, po czym znika całkowicie.
Bądźmy otwarci na innych ludzi. To nie jest tak, jak często myślimy, że w
trudnych momentach stajemy się ciężarem dla innych. To nie prawda. Ludzie chcą
pomagać innym (chociaż tak, wiem, nie zawsze i nie wszyscy), bo gdy to robią
sami czują się lepiej. To podnosi ich poczucie wartości, czują, ze są
wartościowi, komuś potrzebni. A każdy z nas pragnie czuć się potrzebny, prawda?
Jeśli więc zaczynamy czuć lęk, nie uciekajmy do własnego wnętrza, nie zamykajmy
się na świat, nie pielęgnujmy go dalej w sobie. Jest tak, że im bardziej się
wycofujemy z codziennego życia, tym mniej energii życiowej będziemy odczuwać,
co za tym idzie nasz lęk będzie się tylko zmagał. Aby spojrzeć na swój lęk,
potrzebujemy tej energii, a w tym mogą nam pomóc inni, skoro w nas jest jej tak
mało, lub już prawie wcale. Należy prosić zawsze o pomoc, co wielokrotnie
powtarzałam. Jeśli tylko sami sobie nie radzimy, pomoc bliskiej osoby lub
specjalisty jest tu na wagę złota. Możemy poprosić przyjaciela lub partnera o
wsparcie. Warto mu powiedzieć, że jesteśmy w procesie uwalniania się od lęku i
prosimy go by od czasu nam w tym pomógł. Możemy zaznaczyć, że to nie będzie nic
obciążającego, że potrzebujemy by wyszedł z nami chociaż na krótki spacer, czy
pogadał przez telefon. Nawet takie krótkie chwile z kimś napełniają nas
pozytywną energią, która nam pomaga w dalszej pracy nad sobą. A jeśli taką
energię otrzymujemy od natury, też warto to wykorzystać, a nawet trzeba. Ja mam
tak w Górach. Niestety nie mam ich na co dzień i zdarza się, że przez wiele
miesięcy, czy nawet rok nie mogę pójść na szlak, ale jeśli jest tylko taka
szansa to z niej korzystam. Góry, ich energia wielokrotnie mnie „uratowały” i
pomogły przejść prze najtrudniejsze momenty w życiu.
W poniedziałek pisałam co możemy zrobić „tu i teraz” mimo lęku. Możesz
do tego wpisu wrócić https://odczarujmy-codziennosc.blogspot.com/2022/02/potrzebujemy.html
Spodobał
Ci się tekst?
- To teraz czas na
Ciebie 😊 Będzie mi miło,
jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to
bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić
się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to,
że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie
na Facebooku i Instagramie.
Komentarze
Prześlij komentarz