Już nie uciekam przed smutkiem.
Kiedyś wydawało mi się, że powinnam jak najszybciej wrócić do uśmiechu. Znaleźć sposób, żeby znów było dobrze. Jakby smutek był pomyłką, którą trzeba naprawić.
Dziś już nie chcę go przeganiać.
Siadam obok niego. Daję mu miejsce. Pozwalam mu przepłynąć przeze mnie, zamiast zatrzymywać go albo udawać, że go nie czuję, bo wiem, że przyszedł z jakiegoś powodu.
To właśnie w takich cichych chwilach jestem najbliżej siebie. Zaczynam zadawać pytania, na które wcześniej brakowało odwagi albo czasu. Co próbuję zagłuszyć? Za czym tęsknię? Czego moje serce już dłużej nie chce dźwigać? Czego naprawdę potrzebuję?
Nie zawsze znajduję odpowiedzi od razu. Czasem wystarczy, że pozwolę im powoli dojrzewać.
Smutek uczy mnie zatrzymywania. Przypomina, że nie muszę być silna przez cały czas. Że mogę zwolnić. Posłuchać siebie. Zaopiekować się sobą z większą czułością.
Zauważyłam też, że to właśnie po takich momentach najczęściej przychodzą zmiany. Nie te gwałtowne i spektakularne. Raczej ciche. Delikatne. Takie, które zaczynają się od jednego szczerego spotkania z samą sobą.
Dlatego nie traktuję już smutku jak intruza.
Jest jednym z gości, których życie od czasu do czasu zaprasza do mojego domu. Nie zostaje na zawsze. Przychodzi, siada na chwilę, pokazuje mi coś ważnego i odchodzi.
A ja zostaję odrobinę bardziej świadoma. Bliższa sobie. Łagodniejsza.
I chyba właśnie również i na tym polega moje odczarowywanie codzienności… nie na tym, żeby każdy dzień był lekki, ale żeby każdy był prawdziwy. Nawet wtedy, gdy przynosi łzy zamiast uśmiechu. Bo również w smutku można odnaleźć piękno. Nie takie, które zachwyca od pierwszego spojrzenia, ale takie, które uczy, prowadzi i po cichu pomaga wrócić do siebie.
Spodobał Ci się tekst?
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Instagramie.
Kiedyś wydawało mi się, że powinnam jak najszybciej wrócić do uśmiechu. Znaleźć sposób, żeby znów było dobrze. Jakby smutek był pomyłką, którą trzeba naprawić.
Dziś już nie chcę go przeganiać.
Siadam obok niego. Daję mu miejsce. Pozwalam mu przepłynąć przeze mnie, zamiast zatrzymywać go albo udawać, że go nie czuję, bo wiem, że przyszedł z jakiegoś powodu.
To właśnie w takich cichych chwilach jestem najbliżej siebie. Zaczynam zadawać pytania, na które wcześniej brakowało odwagi albo czasu. Co próbuję zagłuszyć? Za czym tęsknię? Czego moje serce już dłużej nie chce dźwigać? Czego naprawdę potrzebuję?
Nie zawsze znajduję odpowiedzi od razu. Czasem wystarczy, że pozwolę im powoli dojrzewać.
Smutek uczy mnie zatrzymywania. Przypomina, że nie muszę być silna przez cały czas. Że mogę zwolnić. Posłuchać siebie. Zaopiekować się sobą z większą czułością.
Zauważyłam też, że to właśnie po takich momentach najczęściej przychodzą zmiany. Nie te gwałtowne i spektakularne. Raczej ciche. Delikatne. Takie, które zaczynają się od jednego szczerego spotkania z samą sobą.
Dlatego nie traktuję już smutku jak intruza.
Jest jednym z gości, których życie od czasu do czasu zaprasza do mojego domu. Nie zostaje na zawsze. Przychodzi, siada na chwilę, pokazuje mi coś ważnego i odchodzi.
A ja zostaję odrobinę bardziej świadoma. Bliższa sobie. Łagodniejsza.
I chyba właśnie również i na tym polega moje odczarowywanie codzienności… nie na tym, żeby każdy dzień był lekki, ale żeby każdy był prawdziwy. Nawet wtedy, gdy przynosi łzy zamiast uśmiechu. Bo również w smutku można odnaleźć piękno. Nie takie, które zachwyca od pierwszego spojrzenia, ale takie, które uczy, prowadzi i po cichu pomaga wrócić do siebie.
Spodobał Ci się tekst?
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Instagramie.

Komentarze
Prześlij komentarz