Czuję już zimę… 🍂💔

Kilka dni czułam w powietrzu zimę. Tak, zimę! Nie jesień… 😔 A przecież jeszcze zaledwie kilkanaście dni temu w ciągu dnia było 20 stopni! Ciepło, słońce, ten cudowny, złoty październik, który aż prosił się o to, by wyjść z domu, ruszyć przed siebie i nacieszyć się pięknem świata…



A ja? Nie zdążyłam. Nie było czasu na spontaniczny wyjazd za miasto, na długi spacer po lesie. Nie było nawet tego jednego dnia w Świętokrzyskim, o którym tak bardzo marzyłam… Żeby nasycić oczy kolorami naszej polskiej, przepięknej jesieni. Żeby odetchnąć pełną piersią, wyciszyć myśli, na chwilę zostawić codzienność za sobą i po prostu być. Była tylko tamta chwila pomiędzy badaniami a pracą… jedna, drobna chwila… Tak samo jak ta, w parku, wśród tłumu ludzi, z którego wyszłam szybciej niż do niego weszłam… Bo do złapania oddechu, energii potrzebuję ciszy, spokoju, samej natury, a nie przeciskania się pomiędzy innymi by móc ujrzeć piękno kolorów jesieni…



Dla mnie to było za mało… za mało by naładować się energią, której tak mi brak…

I jest mi z tego powodu zwyczajnie smutno. Żal mi tych chwil, których nie udało się przeżyć. Tego ciepła, tych kolorów, tej jesieni, która powoli wymyka mi się z rąk, zanim zdążyłam się nią naprawdę nacieszyć.




Bo to już kolejny rok, w którym brakuje mi takich ucieczek od codzienności. Kolejny rok, który mija bez prawdziwego urlopu, bez wolnych weekendów (oprócz tego jednego, który i tak trzeba było skrócić), bez dłuższej chwili tylko dla siebie. A przecież tyle razy obiecywaliśmy sobie, że już nigdy więcej… Że nie pozwolimy, by całe życie składało się wyłącznie z obowiązków, pracy, spraw do załatwienia i ciągłego odkładania siebie na później. Że znajdziemy czas na wyjazdy, na małe przyjemności, na łapanie tych ulotnych chwil, które przecież tak naprawdę nadają życiu smak.

A potem przychodzi codzienność. Niespodziewane sprawy, trudności, okoliczności, na które nie mamy wpływu. I nagle okazuje się, że nawet najpiękniejsze plany muszą poczekać. Że nie wszystko zależy od nas. Że czasem, choć bardzo chcemy, po prostu nie możemy…

Bo bywa, że Wszechświat ma wobec nas zupełnie inne plany… I choć trudno się z tym pogodzić, choć czasem chciałoby się tupnąć nogą i powiedzieć: dość, teraz moja kolej na życie!, pozostaje nam przyjąć to, co przynosi los.



Tylko że ja wcale nie chcę rezygnować z tych marzeń. Nie chcę przyzwyczajać się do życia, w którym ciągle na coś czekam. Na spokojniejszy czas, na mniej obowiązków, na lepszy moment, na możliwość złapania oddechu. Bo przecież ten idealny moment może nigdy nie nadejść, a jesień nie będzie czekać, aż znajdę dla niej czas…

I chyba właśnie to boli mnie najbardziej. Świadomość, że niektóre chwile są niepowtarzalne. Że złoty październik za chwilę ustąpi miejsca szarości, chłodowi i długim wieczorom. Że nie da się cofnąć czasu i powiedzieć: poczekaj jeszcze trochę, jeszcze nie zdążyłam się tobą nacieszyć…

Pozostaje mi więc tylko westchnąć z żalem, spojrzeć w niebo i mieć nadzieję, że może jeszcze uda się ukraść choć kilka pięknych chwil tej jesieni. Może jeszcze znajdzie się jakiś dzień, który podaruje nam słońce, ciepło i odrobinę wolności w Górach…

I chcę jeszcze zdążyć nacieszyć się jesienią. Tą piękną, polską, kolorową jesienią, za którą już teraz tak bardzo tęsknię… 🍁❤️ Dzisiaj wróciła na chwilę, na moment, ale nie mogę wyrwać się z Biura, bo tonę w zaległościach jak ostatnie liście na drzewach w kolorach...















Spodobał Ci się tekst?

· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Instagramie.


Komentarze