Zwyczajność która ma kolor

Są takie dni, kiedy obiad nie powinien być wielkim wydarzeniem. Nie potrzebuje trzech garnków, egzotycznych składników ani przepisu, który zaczyna się od „dzień wcześniej przygotuj…”. Czasem wystarczy brokuł, cebula, czosnek, kilka ziemniaków i garnek.



A potem dzieje się coś całkiem miłego.

Z kilku zwyczajnych rzeczy powstaje coś zielonego, ciepłego i aksamitnego. Coś, co pachnie domem. Krem z brokułów.

Lubię takie potrawy, bo przypominają mi, że codzienność nie zawsze potrzebuje odświętnej oprawy. Można ją trochę odczarować samym sposobem patrzenia. Zamiast „muszę ugotować obiad”… „zaraz zrobię sobie coś dobrego”. Zamiast kolejnego punktu na liście… kilka minut przy desce do krojenia, bulgotanie w garnku i zapach cebuli podsmażanej na maśle.

Brokuł też ma swoją małą magię. Na surowo wygląda trochę niepozornie, jak zielone drzewko, które przypadkiem trafiło do kuchni. A wystarczy chwila gotowania, żeby zamienił się w podstawę kremowej, rozgrzewającej zupy.

I może właśnie o to chodzi w odczarowywaniu codzienności.

Nie o to, żeby każdy dzień był wyjątkowy. To byłoby przecież męczące. Chodzi raczej o to, żeby czasem zauważyć wyjątkowość w tym, co zwyczajne.

W pierwszej łyżce gorącej zupy.
W chrupiących pestkach dyni na wierzchu.
W kromce chleba, którą można zanurzyć w kremie.
W tym, że przez chwilę nigdzie nie trzeba się spieszyć.



Krem z brokułów, najprostsza wersja

Na 3–4 porcje potrzebujesz:

  • 1 dużego brokuła,
  • 2 ziemniaków,
  • 1 cebuli,
  • 1 ząbka czosnku,
  • około 700 ml bulionu,
  • łyżki masła lub oliwy,
  • soli i pieprzu,
  • prażonych migdałów,
  • startego sera

Cebulę posiekaj i zeszklij na maśle lub oliwie. Dorzuć czosnek, ziemniaki i brokuł podzielony na różyczki. Zalej bulionem i gotuj około 15–20 minut, aż warzywa zmiękną.

Zmiksuj wszystko na gładki krem. Dopraw solą i pieprzem.

I już.

Możesz dodać trochę śmietanki, jeśli lubisz bardziej kremową wersję. Możesz posypać zupę prażonymi migdałami, grzankami albo pokruszoną fetą. Ja lubię dodać starty ser. A możesz też zostawić ją dokładnie taką, jaka jest.

Bo nie każda rzecz musi być ulepszona.

Czasem wystarczy, że jest ciepła, zielona i gotowa wtedy, kiedy jej potrzebujemy.

I może właśnie dlatego lubię krem z brokułów bardziej, niż wynikałoby to z jego prostoty.  Bo przypomina, że odczarowanie codzienności nie wymaga wielkich zmian. Czasem zaczyna się od garnka z zupą...















Spodobał Ci się tekst?

· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Instagramie.

Komentarze