Jak jedna babcia może narobić zamieszania na kilka pokoleń

Jeśli ktoś uważa, że największym problemem w życiu jest znalezienie pracy, kredyt albo remont łazienki, to najwyraźniej nie zna rodziny Wicherków. Tutaj prawdziwym problemem jest… niezdążenie wyjść za mąż przed 25. urodzinami. A wszystko przez babcię Józię, która najwyraźniej uznała, że skoro sama miała pecha w małżeństwie, to dlaczego kolejne pokolenia mają mieć spokojnie?




Olga Rudnicka w „Klątwie babci Józi” zabiera nas do rodziny, w której tradycja jest ważniejsza niż zdrowy rozsądek, a słowo „ślub” pojawia się chyba częściej niż „dzień dobry”. Trzy kuzynki Hania, Dorota i Amelia próbują jakoś przeżyć rodzinne oczekiwania, jednocześnie nie dając się wpakować w małżeństwo z pierwszym lepszym kandydatem.

Najzabawniejsze jest to, że każda z dziewczyn ma zupełnie inne problemy. Jedna ma chłopaka, który do ślubu się nie spieszy, druga myśli przede wszystkim o nauce i pracy, a trzecia ukrywa przed rodziną swoje życiowe decyzje. Efekt? Rodzina zaczyna snuć coraz bardziej absurdalne domysły. I oczywiście zamiast spokojnie porozmawiać, wszyscy zaczynają kombinować. Bo przecież w normalnej rodzinie wystarczy rozmowa, ale u Wicherków zdecydowanie lepiej działa spisek, modlitwa i kieliszek nalewki.

Książka jest pełna zabawnych dialogów, rodzinnych dramatów i sytuacji, przy których można pomyśleć: „Nie no, tego już nie da się wymyślić”. A jednak Rudnicka wymyśliła. Jej humor opiera się nie tylko na komicznych sytuacjach, ale również na pokazaniu, jak absurdalne mogą być niektóre rodzinne przekonania. Recenzenci zwracają uwagę właśnie na humor, barwne postacie i satyryczne przedstawienie rodzinnych schematów.

Podobało mi się też to, że pod warstwą żartów książka porusza całkiem poważny temat: czy naprawdę trzeba żyć według zasad ustalonych przez poprzednie pokolenia? Bo może szczęście nie zaczyna się od obrączki, a „bo tak trzeba” nie jest najlepszym argumentem na całe życie.

Momentami książka jest nieco rozwleczona, ale trudno się na nią długo gniewać, kiedy bohaterowie fundują nam kolejne rodzinne katastrofy. To ponad 400 stron obyczajowego zamieszania, w którym zamiast trupów mamy rodzinne sekrety, kłamstewka i ludzi przekonanych, że wiedzą najlepiej, co jest dobre dla innych.









Spodobał Ci się tekst?

· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Instagramie.

Komentarze