Jak z prostego zlecenia zrobić katastrofę na pełny etat

Jeśli myślisz, że najgorszym klientem jest ten, który dzwoni w piątek o 16:59 z tekstem „to tylko pięć minut”, to Olga Rudnicka udowadnia, że można trafić znacznie gorzej. W „Wadliwym kliencie” Matylda Dominiczak po raz kolejny przekonuje się, że pozornie niewinne zlecenie ma zwykle tyle wspólnego ze spokojem, co kot z pilnowaniem kanarków.




Autorka serwuje czytelnikom prawdziwy rollercoaster pełen zwrotów akcji, ciętych dialogów i sytuacji tak absurdalnych, że aż człowiek zastanawia się, czy śmiać się, czy współczuć bohaterom. Odpowiedź brzmi: śmiać się. Głośno.

Matylda to bohaterka, której nie da się nie lubić. Ma talent do pakowania się w kłopoty z gracją baletnicy na lodowisku, ale równie skutecznie potrafi z nich wychodzić. Jej błyskotliwe riposty i zdrowy dystans do świata sprawiają, że nawet znalezienie trupa wydaje się tylko kolejnym punktem na liście obowiązków.

Olga Rudnicka po raz kolejny udowadnia, że kryminał nie musi być śmiertelnie poważny. Jest zagadka, są emocje, są podejrzani, ale przede wszystkim jest humor, który poprawia nastrój skuteczniej niż tabliczka czekolady. A kiedy wydaje się, że już wiadomo, dokąd zmierza akcja, autorka z uśmiechem wyciąga czytelnikowi dywan spod nóg.

„Wadliwy klient” to idealna propozycja dla tych, którzy lubią kryminały z przymrużeniem oka. Ostrzegam tylko, żeby nie czytać w miejscach publicznych, bo wybuchy śmiechu mogą wzbudzić podejrzenia współpasażerów. A po lekturze jedno jest pewne: następnym razem, gdy ktoś powie „mam dla ciebie proste zlecenie”, warto zacząć się dyskretnie wycofywać.









Spodobał Ci się tekst?

· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze