Przyznaję się bez bicia, że kiedy zobaczyłam tytuł „Oddaj albo giń”, pomyślałam, że to chyba najbardziej przerażająca groźba, jaką może usłyszeć książkoholik 😉 Każdy, kto choć raz przetrzymał książkę z Biblioteki o kilka dni za długo, pewnie przez moment poczuł lekki dreszcz 😉 Na szczęście Olga Rudnicka nie funduje nam horroru, tylko coś, co wychodzi jej najlepiej, a mianowicie komedię kryminalną z solidną dawką humoru 😊
Od razu wiedziałam, że „Oddaj albo giń!” nie będzie typowym kryminałem, jak to zawsze bywa u Olgi Rudnickiej. Owszem, jest zagadka, jest zbrodnia i są podejrzani, ale równie ważne są zabawne dialogi, niecodzienne sytuacje i bohaterowie, którzy potrafią wywołać uśmiech nawet wtedy, gdy sytuacja robi się naprawdę poważna. A właściwie… prawie poważna, bo Autorka nie pozwala czytelnikowi zbyt długo siedzieć w napięciu.
Największą siłą tej książki są właśnie postacie. Nie są idealne, czasem działają impulsywnie, czasem pakują się w tarapaty na własne życzenie, ale dzięki temu wydają się bardzo ludzkie. Kilka razy złapałam się na tym, że zamiast zastanawiać się, kto jest mordercą, bardziej ciekawiło mnie, co znowu wymyślą bohaterowie.
Bardzo spodobało mi się również miejsce akcji. Biblioteka zazwyczaj kojarzy się z ciszą, spokojem i charakterystycznym zapachem książek. Tymczasem tutaj staje się miejscem pełnym sekretów, plotek i wydarzeń, które zdecydowanie nie sprzyjają spokojnemu czytaniu. Po tej lekturze chyba już nigdy nie spojrzę na regały z książkami tak samo 😉
Humor Olgi Rudnickiej to oczywiście kwestia gustu, ale ja go uwielbiam! Nie jest nachalny ani wymuszony. To raczej subtelne przekomarzania, zabawne sytuacje i bohaterowie, którzy z kamienną twarzą potrafią powiedzieć coś kompletnie absurdalnego. Kilka razy naprawdę parsknęłam śmiechem, co często mi się zdarza czytając książki tej Autorki 😊
Jeśli ktoś szuka mrocznego thrillera, od którego nie będzie mógł oderwać się z powodu narastającego napięcia, może poczuć się rozczarowany. Tutaj pierwsze skrzypce gra dobra zabawa, a kryminalna zagadka jest świetnym dodatkiem do całej historii.
Ja bawiłam się naprawdę dobrze. To jedna z tych książek, które czyta się z uśmiechem, odkłada z żalem i ma ochotę polecić komuś, kto właśnie potrzebuje odrobiny literackiego luzu. Bo przecież nie każdy kryminał musi przyprawiać o bezsenność. Czasem wystarczy, że poprawi humor.
A morał? Książki warto oddawać w terminie. Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć… choć na szczęście w prawdziwych Bibliotekach zwykle kończy się tylko na przypomnieniu o zwrocie. I całe szczęście! 😉
Spodobał Ci się tekst?
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.
Od razu wiedziałam, że „Oddaj albo giń!” nie będzie typowym kryminałem, jak to zawsze bywa u Olgi Rudnickiej. Owszem, jest zagadka, jest zbrodnia i są podejrzani, ale równie ważne są zabawne dialogi, niecodzienne sytuacje i bohaterowie, którzy potrafią wywołać uśmiech nawet wtedy, gdy sytuacja robi się naprawdę poważna. A właściwie… prawie poważna, bo Autorka nie pozwala czytelnikowi zbyt długo siedzieć w napięciu.
Największą siłą tej książki są właśnie postacie. Nie są idealne, czasem działają impulsywnie, czasem pakują się w tarapaty na własne życzenie, ale dzięki temu wydają się bardzo ludzkie. Kilka razy złapałam się na tym, że zamiast zastanawiać się, kto jest mordercą, bardziej ciekawiło mnie, co znowu wymyślą bohaterowie.
Bardzo spodobało mi się również miejsce akcji. Biblioteka zazwyczaj kojarzy się z ciszą, spokojem i charakterystycznym zapachem książek. Tymczasem tutaj staje się miejscem pełnym sekretów, plotek i wydarzeń, które zdecydowanie nie sprzyjają spokojnemu czytaniu. Po tej lekturze chyba już nigdy nie spojrzę na regały z książkami tak samo 😉
Humor Olgi Rudnickiej to oczywiście kwestia gustu, ale ja go uwielbiam! Nie jest nachalny ani wymuszony. To raczej subtelne przekomarzania, zabawne sytuacje i bohaterowie, którzy z kamienną twarzą potrafią powiedzieć coś kompletnie absurdalnego. Kilka razy naprawdę parsknęłam śmiechem, co często mi się zdarza czytając książki tej Autorki 😊
Jeśli ktoś szuka mrocznego thrillera, od którego nie będzie mógł oderwać się z powodu narastającego napięcia, może poczuć się rozczarowany. Tutaj pierwsze skrzypce gra dobra zabawa, a kryminalna zagadka jest świetnym dodatkiem do całej historii.
Ja bawiłam się naprawdę dobrze. To jedna z tych książek, które czyta się z uśmiechem, odkłada z żalem i ma ochotę polecić komuś, kto właśnie potrzebuje odrobiny literackiego luzu. Bo przecież nie każdy kryminał musi przyprawiać o bezsenność. Czasem wystarczy, że poprawi humor.
A morał? Książki warto oddawać w terminie. Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć… choć na szczęście w prawdziwych Bibliotekach zwykle kończy się tylko na przypomnieniu o zwrocie. I całe szczęście! 😉
Spodobał Ci się tekst?
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze
Prześlij komentarz