Spotkanie z Lublinem

Pomiędzy jednym a drugim ważnym spotkaniem w Lublinie postanowiliśmy wykorzystać chwilę na małe zwiedzanie (tym bardziej, że byłam w tym mieście pierwszy raz 🙂), a po wszystkim jeszcze pójść na obiad zanim wsiądziemy w auto i ruszymy w drogę powrotną.



Na początku krótki spacer po Parku Saskim, który okazał się czystą przyjemnością zamkniętą w krótkiej chwili. Wiosna dopiero się rozkręca, ale już czuć ją w powietrzu. W świeżej zieleni liści i pierwszych kwiatach, które tak pachną, że czuć je z daleka. Park zdecydowanie przyciąga spokojem. Szerokie alejki zachęcają do powolnego kroku, choć tym razem był to tylko szybki przystanek w ciągu dnia, ale kilkanaście minut wystarczyło, żeby złapać oddech i ruszyć dalej, do kolejnego miejsca spotkania 😉





LuCek to pierwszy lubelski Koziołek jakiego poznałam 💖 Tego dnia spotkałam Ich jeszcze kilku, ale o Nich powstanie seria wpisów. Zanim jednak to nastąpi muszę wrócić i odnaleźć resztę 😉 



Za to później, zanim ruszyliśmy w drogę powrotną... Muszę przyznać, że… Spacer po lubelskiej starówce to zdecydowanie jedna z tych przyjemności, które najlepiej smakują bez pośpiechu (dlatego zostawiliśmy go już „po spotkaniach”). Wystarczy przejść przez Bramę Krakowską i pozwolić, by wąskie uliczki same poprowadziły dalej między pastelowymi kamienicami, cichymi podwórkami i detalami, które łatwo przeoczyć, gdy patrzy się zbyt szybko.




Pierwsze kroki skierowaliśmy na Rynek, który mimo swojej niewielkiej przestrzeni ma w sobie coś teatralnego. Każda kamienica wygląda jak scenografia do innej historii 😊












Naturalnym przystankiem okazał się też obiad w Restauracji „Popularna”. Mieści się ona w samym sercu starówki i już od progu czuć, że to miejsce jest czystą nostalgią. W menu króluje klasyka polskiej kuchni… schabowy na różne sposoby, domowe dodatki i desery, które przywołują smaki dzieciństwa. Prostota i solidne porcje przez które nasze portfele wcale nie pustoszeją, to strzał w dziesiątkę. A ich nalewki… Łał! Marakuja skradła nie tylko moje podniebienie ale i serce. To od teraz mój ulubiony smak nalewki 😊 Idealny przystanek, żeby na chwilę zwolnić i nacieszyć się klimatem miejsca. Zdecydowanie „Popularna” zasługuje na jeden większy, solidny wpis na blogu (może następnym razem? 😉 )






Po przepysznym obiedzie skierowaliśmy się w stronę Zamku. Droga prowadzi lekko pod górę, ale widok wynagradza wysiłek (nie dla każdego to był wysiłek 😉 ). Wejście na Wieże, to punkt obowiązkowy 😊 Z góry rozciąga się panorama miasta, która pozwala zobaczyć Lublin z zupełnie innej perspektywy. Dachy kamienic, wieże kościołów i zieleń w oddali tworzą harmonijną całość.















Na koniec muszę powiedzieć, że ten krótki spacer po Lublinie był jak szybki reset… pozostawił też niedosyt, ale jednocześnie rozbudził apetyt na więcej. To Miasto zdecydowanie zasługuje na dłuższą wizytę i spokojne odkrywanie jego zakamarków.

W końcu… Czasami wystarczy zaledwie chwila, by jakieś miejsce skradło serce i dokładnie tak było w tym przypadku 💛













Spodobał Ci się tekst?

· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze

  1. To jest tak piękne miasto ✨ Teraz to coraz częściej będzie się je odwiedzało, no i jego okolice również 😁

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz