Powrót do koloru włosów z „przed”, po latach eksperymentów to coś więcej niż tylko zmiana wyglądu. To trochę jak powrót do siebie. Niestety…Zaczęłam je farbować po tym, jak zaczęłam siwieć, bo traumatycznym wydarzeniu w wieku nastoletnim, więc powrót do „naturalności” w moim przypadku, to też mała pomoc fryzjerki, bo wciąż nie jestem gotowa na siwiznę 😉 Jestem gotowa, na to, co było wcześniej, a co tak szybko zostało mi odebrane…
Przez długi czas moje włosy przechodziły naprawdę wiele. Od intensywnych czerwieni, przez ciemne brązy, czerń, fiolet, bardzo jasny blond itd. Każdy kolor był wyrazem jakiegoś etapu w życiu, ale też, nie oszukujmy się, sporym obciążeniem dla kondycji włosów.
Decyzja do koloru z „przed” nie była łatwa. Najtrudniejszy okazał się moment przejściowy, kiedy siwy odrost był już wyraźny, a reszta włosów wciąż nosiła ślady dawnych farb. To czas, który wystawia cierpliwość na próbę. Z jednej strony chcesz już zobaczyć efekt końcowy, z drugiej, musisz dać włosom czas, żeby odrosły i się zregenerowały zanim pójdzie się w moim przypadku o małą pomoc do fryzjera 😉
I właśnie wtedy zaczęłam bardziej świadomie podchodzić do pielęgnacji. Zrozumiałam, że powrót do tego właściwego koloru to za mało, bo włosy potrzebują realnego wsparcia, żeby odzyskać swoją naturalną siłę, gęstość i blask. U mnie dużą różnicę oprócz zdrowej diety, zrobiło także wprowadzenie do mycia włosów zestawu firmy Dermzlabs na zmianę z Mudii. Do tego systematycznie olejuje włosy i tu u mnie sprawdził się tylko olej Shea tworzony przez Kobiety w Ghanie 😊 I chcę to jasno podkreślić: to nie jest żadna reklama sponsorowana. Sięgnęłam po nie z ciekawości i trochę z desperacji, szukając czegoś, co faktycznie pomoże.
Po kilku miesiącach regularnego stosowania zaczęłam widzieć efekty, które wcześniej wydawały mi się nieosiągalne. Włosy stały się wyraźnie gęstsze, mniej się łamią i po prostu… wyglądają zdrowiej. Co najważniejsze, pojawiło się mnóstwo nowych, krótkich włosków, które świadczą o tym, że skóra głowy w końcu „odżyła” 😊
Dziś, patrząc na swoje włosy, widzę już ogromną zmianę i widzą to też inni, chociaż to jeszcze nie to, do czego dążę 😉
Największy profit? Mam włosy gęstsze i zdrowsze niż jeszcze pół roku temu. To proces, który wymaga czasu i cierpliwości, ale zdecydowanie jest tego wart.
Jeśli jesteś w podobnym miejscu i zastanawiasz się, czy wrócić do swojego naturalnego koloru, to powiem jedno: warto spróbować. Twoje włosy naprawdę Ci za to podziękują 😊
A ja oczywiście nadal używam swoich ulubionych zestawów, bo to dopiero początek i mój proces odnowy wciąż trwa 😊
Spodobał Ci się tekst?
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.
Przez długi czas moje włosy przechodziły naprawdę wiele. Od intensywnych czerwieni, przez ciemne brązy, czerń, fiolet, bardzo jasny blond itd. Każdy kolor był wyrazem jakiegoś etapu w życiu, ale też, nie oszukujmy się, sporym obciążeniem dla kondycji włosów.
Decyzja do koloru z „przed” nie była łatwa. Najtrudniejszy okazał się moment przejściowy, kiedy siwy odrost był już wyraźny, a reszta włosów wciąż nosiła ślady dawnych farb. To czas, który wystawia cierpliwość na próbę. Z jednej strony chcesz już zobaczyć efekt końcowy, z drugiej, musisz dać włosom czas, żeby odrosły i się zregenerowały zanim pójdzie się w moim przypadku o małą pomoc do fryzjera 😉
I właśnie wtedy zaczęłam bardziej świadomie podchodzić do pielęgnacji. Zrozumiałam, że powrót do tego właściwego koloru to za mało, bo włosy potrzebują realnego wsparcia, żeby odzyskać swoją naturalną siłę, gęstość i blask. U mnie dużą różnicę oprócz zdrowej diety, zrobiło także wprowadzenie do mycia włosów zestawu firmy Dermzlabs na zmianę z Mudii. Do tego systematycznie olejuje włosy i tu u mnie sprawdził się tylko olej Shea tworzony przez Kobiety w Ghanie 😊 I chcę to jasno podkreślić: to nie jest żadna reklama sponsorowana. Sięgnęłam po nie z ciekawości i trochę z desperacji, szukając czegoś, co faktycznie pomoże.
Po kilku miesiącach regularnego stosowania zaczęłam widzieć efekty, które wcześniej wydawały mi się nieosiągalne. Włosy stały się wyraźnie gęstsze, mniej się łamią i po prostu… wyglądają zdrowiej. Co najważniejsze, pojawiło się mnóstwo nowych, krótkich włosków, które świadczą o tym, że skóra głowy w końcu „odżyła” 😊
Dziś, patrząc na swoje włosy, widzę już ogromną zmianę i widzą to też inni, chociaż to jeszcze nie to, do czego dążę 😉
Największy profit? Mam włosy gęstsze i zdrowsze niż jeszcze pół roku temu. To proces, który wymaga czasu i cierpliwości, ale zdecydowanie jest tego wart.
Jeśli jesteś w podobnym miejscu i zastanawiasz się, czy wrócić do swojego naturalnego koloru, to powiem jedno: warto spróbować. Twoje włosy naprawdę Ci za to podziękują 😊
A ja oczywiście nadal używam swoich ulubionych zestawów, bo to dopiero początek i mój proces odnowy wciąż trwa 😊
Spodobał Ci się tekst?
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.







Komentarze
Prześlij komentarz