Grudniowa decyzja nie była ani łatwa, ani oczywista. Długo ją rozważałam, bo przecież za coś trzeba żyć, a jej konsekwencje realnie wpłyną na nasz rodzinny budżet. To nie była decyzja podjęta pod wpływem impulsu czy chwilowych emocji, a raczej efekt wielu rozmów, nieprzespanych nocy i prób odpowiedzenia sobie na pytanie, co w tej chwili jest dla nas naprawdę najważniejsze?
Jak to zwykle bywa, pojawiły się też opinie z zewnątrz. Krytyka, oceny, komentarze, że „robię głupio”, że „to w końcu etat”, że „można było inaczej”. Tylko że osoby, które najgłośniej się wypowiadają, nie znają całego obrazu. Nie wiedzą, z czym mierzyliśmy się na co dzień, jakie napięcie temu towarzyszyło i jakie były realne koszty… nie finansowe, ale psychiczne oraz fizyczne. A o takich sprawach nie da się sensownie rozmawiać z poziomu obserwatora.
Wiem jedno… dla mnie i dla mojej Rodziny była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć w tym momencie. I choć oznacza ona trudniejszy start w Nowym Roku, więcej liczenia i ostrożności, to jednocześnie przyniosła coś bardzo ważnego…jeden stres mniej. Uczucie, że nie ciągnę już czegoś wbrew sobie. Że nie muszę codziennie zaciskać zębów i udawać, że „jakoś to będzie”.
Nie twierdzę, że teraz będzie łatwo. Nie będzie. Początki rzadko są proste. Ale wierzę, że z czasem znajdziemy nową równowagę i damy sobie radę. Spokój, który pojawił się w mojej głowie po podjęciu tej decyzji, jest dla mnie sygnałem, że poszłam we właściwym kierunku, nawet jeśli nie wszyscy to rozumieją. A może właśnie dlatego…
Teraz czas na zajęcie się swoim zdrowiem, Bliskimi i swoją Firmą, na którą nie miałam wystarczająco czasu by mogła się rozwijać w kierunku który planowałam.
Spodobał Ci się tekst?
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.
Jak to zwykle bywa, pojawiły się też opinie z zewnątrz. Krytyka, oceny, komentarze, że „robię głupio”, że „to w końcu etat”, że „można było inaczej”. Tylko że osoby, które najgłośniej się wypowiadają, nie znają całego obrazu. Nie wiedzą, z czym mierzyliśmy się na co dzień, jakie napięcie temu towarzyszyło i jakie były realne koszty… nie finansowe, ale psychiczne oraz fizyczne. A o takich sprawach nie da się sensownie rozmawiać z poziomu obserwatora.
Wiem jedno… dla mnie i dla mojej Rodziny była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć w tym momencie. I choć oznacza ona trudniejszy start w Nowym Roku, więcej liczenia i ostrożności, to jednocześnie przyniosła coś bardzo ważnego…jeden stres mniej. Uczucie, że nie ciągnę już czegoś wbrew sobie. Że nie muszę codziennie zaciskać zębów i udawać, że „jakoś to będzie”.
Nie twierdzę, że teraz będzie łatwo. Nie będzie. Początki rzadko są proste. Ale wierzę, że z czasem znajdziemy nową równowagę i damy sobie radę. Spokój, który pojawił się w mojej głowie po podjęciu tej decyzji, jest dla mnie sygnałem, że poszłam we właściwym kierunku, nawet jeśli nie wszyscy to rozumieją. A może właśnie dlatego…
Teraz czas na zajęcie się swoim zdrowiem, Bliskimi i swoją Firmą, na którą nie miałam wystarczająco czasu by mogła się rozwijać w kierunku który planowałam.
Spodobał Ci się tekst?
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze
Prześlij komentarz