„Mszczuj”

„Mszczuj” to jak powrót do lasu, który niby znasz, ale tym razem kryje coś nowego … coś, co szepcze do Ciebie z mrozu, zza drzew, może spod lodu...



W długą, zimową noc, gdy Weles wstaje z zaświatów, a białe jelenie tańczą wśród świerków, ścieżki Jagi i Mszczuja znów krzyżują się z przeznaczeniem. Ona, Szeptucha o oczach jaśniejszych niż lód, z duszą pełną ziół, ognia i niepokornego śmiechu. On, Kapłan, który zagubił wiarę, ale wciąż nosi ją w sercu jak pęknięty amulet.

A gdy do Bielin przybywa człowiek ze Wschodu, niosący śnieg, ciszę i szept pradawnych duchów… nic już nie będzie takie samo, bo nie wszystko, co mroźne, umarło. I nie wszystko, co baśniowe, kończy się dobrze…

W kolejnym tomie sagi magia czai się pod skórą codzienności. Czai się w szeptach wilków, w zapachu jałowca, w śladach na śniegu, które nie należą do ludzi...









Spodobał Ci się tekst?

· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze