Ramy

Bardzo często i mi się zdarzało… Ba! Wciąż zdarza, że mam wrażenie iż tu nie pasuje. Jak bym się urodziła i żyła w jakimś alternatywnym świecie, a nie w tym, w którym żyć powinnam.

 


Od dziecka czuję, że wszyscy dookoła próbują na siłę wpasować mnie w jakieś przyjęte nie wiem przez kogo i kiedy ramy, a ja wciąż się temu buntuję, krzyczę (to nie przenośnia) i sprzeciwiam całą sobą od zawsze… Do teraz… 

Kiedy na ulicy uśmiecham się do innej osoby, patrzy na mnie jak na dziwoląga. Kiedy mówię co myślę, również na spotkaniach służbowych, oczy moich rozmówców otwierają się do granic możliwości, bo jak tak można? Przecież to nie wypada? Do tego w moim wieku, na moim stanowisku itd… A to, to już reguła… mówię za głośno, czyli krzyczę (a ja mam taki głos, po prostu i uwierzcie, że te osoby nie chciałyby usłyszeć jak faktycznie krzyczę 😉 o czym też mówię 😉), za bardzo gestykuluję, nie zgadzam się z rozmówcą, bronię innych i siebie, kategorycznie sprzeciwiam się złemu traktowaniu nie tylko mnie, ale i innych, często słabszych… żartuję, potrafię od tak sobie zacząć tańczyć, zwalniam, nie odpowiadam od razu, odpowiadam za szybko, przerywam, łapie za słówka (ach to moje ADH o którym mówię głośno, uprzedzam rozmówców którzy mnie nie znają, i to też jest wstyd, bo jak można mówić o chorobach!), jestem zbyt emocjonalna, przeklinam, nazywam rzeczy po imieniu, nie tak się ubieram (w tym wieku nie wypada)… Przecież musze, czy powinnam… Uwierz, że tego typu teksty działają na mnie niczym czerwona płachta na byka 😉 Może na Ciebie też? 😊


Kto i kiedy wymyślił te „ramy”, to co się powinno a co wypada w takim czy w innym wieku? Jak pytam, nikt nie zna odpowiedzi i tylko słyszę, „bo tak jest”. A dla mnie „bo tak jest” właśnie jest TAK… tak jak się zachowuję, jak żyję. To moje JEST!  Żyję w zgodzie ze sobą, nie oszukując innych, nie oszukując samej siebie, nie próbując stać się kopią wszystkich dookoła, bo tak być powinno, tak lepiej czy bezpieczniej. Kto to wymyślił?! A może właśnie powinno być tak, że każdy żyje swoim życiem, ma swoje marzenia, mówi co czuje, myśli, ubiera się w to, w czym się najlepiej czuje, uśmiecha do innych na ulicy, tańczy, śpiewa, zachwyca drobiazgami i nie pędzi przez życie na oślep za innymi, krzyczy, przeklina, buntuje się przeciwko niesprawiedliwości itd. Życie jest tak bardzo krótkie i kruche… Codziennie się o tym przekonuję…  Ja czuję, że żyję, że jestem sobą właśnie zwalniając, zachwycając się drobiazgami, słuchając śpiewu ptaków, wąchając kwiatki, przypatrując się pszczołom, tańcząc, śpiewając  (fałszuję, ale co mi to), kiedy robię coś, co inni uważają za głupie czy szalone, a nawet wtedy kiedy się wkurzam, wyklinam itd… A Ty naprawdę żyjesz, mając wciąż z tyłu głowy, że tak nie wypada i zamykając się w tych ramach, stworzonych nie wiadomo kiedy i nie wiadomo przez kogo?


Każdy, w każdym wieku powinien robić to, co go uszczęśliwia, co sprawia iż czuje się w pełni sobą. I nie ważne co inni na to będą mówić, bo kiedy zostajemy sami ze sobą nie liczy się to, co wg innych wypadało, ale to, jak my sami się ze sobą czujemy. Każdy powinien móc spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć TAK! TO JA! Żyję jak lubię, jak mi dobrze, tak, że czuję szczęście. Żyję tak jak chcę, bo życie to ten właśnie moment, ta chwila. Nie wiemy co będzie jutro i czy w ogóle jakieś jutro nadejdzie.

 

Chce pasować sobie, a nie światu w którym wszyscy są tacy sami, wszystko jest sztywne, każdy z każdym się zgadza (nawet jak się nie zgadza), powstrzymuje śmiech czy łzy, bo nie wypada. Ja takiemu „życiu” podziękuję a nawet pokażę środkowy palec. A co? Nie wolno?! Nie wypada?! Wolno i wypada! Wolę swoje, szczere, prawdziwe, ze wszystkimi moimi wadami i zaletami, błędami jakie popełniałam i jakie popełnię, bo jestem tylko człowiekiem a nie robotem. Mam nr Pesel, a nie numer seryjny. Nie muszę się podobać wszystkim, jak nie wszyscy muszą się podobać mi. Zawsze mamy wybór. Nasz, nie czyjś… Nawet jak robię z siebie czasami głupka. Każdy z nas czasami go z siebie robi. I to jest fakt. Po co zaprzeczać? Jaki ma to sens?  A teksty, że ktoś na moim miejscu, mając tyle lat, to to, czy tamto… HALO! Nikt nie jest i nie będzie na moim miejscu, tak samo jak nie będzie na Twoim. Przecież jak żyjemy dla innych, to przestajemy żyć dla siebie. Ja nie zamierzam tracić ani chwili swojego cennego czasu, bo nie wiem ile mi go jeszcze zostało. Nie chcę na łożu śmierci żałować, że nie zrobiłam tego czy tamtego, bo nie wypadało! Po prostu to robię i jestem szczęśliwa! Też zrób! Nie bój się oceny innych! Czy oni w ogóle cię znają? A nawet jeśli tak, to nie mają prawa ci mówić jak masz żyć!  Nikt nie ma prawa! Żyj! Żyj tak, jak by jutra miało nie być… Spełniaj marzenia, śmiej się, tańcz, śpiewaj… Po prostu żyj swoim życiem, w swoim tempie, w zgodzie ze sobą.

Ja zdecydowałam, że wolę być sobą niż wpasowywać się w „ramy”, w jakiś obraz stworzony przez innych.  W tej „nie pasującej” wg innych przestrzeni dzieje się magia! Dzieją się najpiękniejsze rzeczy, dzieje się Nasze Życie! Nie życie innych…

Oczywiście nie mam tak, że nic mnie nie rusza. Pisałam o tym nie raz. Rusza, porusza, sprawia ból czy bezsilność… Złe słowo, hejt, obrażanie… Czasami jedno zdanie wypowiedziane przez znaną lub nie znaną mi osobę potrafi mnie złamać i to tak, że padam i nie jestem w stanie się podnieść. Tak. Mam i takie momenty i nie wstydzę się o nich mówić. I nawet jak sobie mówię, że to nie moje, to tej osoby, to jednak tego dnia, w tym właśnie momencie, trafia mnie jak wystrzelona gdzieś kula, prosto w moje serce, które rozrywa się na strzępy. Tak! Tak też jest. Jest też tak, że przeklinam, duszę się, walę pięścią, zawijam w koc i pragnę zniknąć.

To ludzkie, że każdego z nas coś rusza, boli, łamie. To normalne i nie warto się z tym biczować. Ważne, by te wszystkie „ramy”…  powinno się… trzeba itd. innych ludzi nie zawładnęły naszym życiem. Ich słowa, to tylko słowa! To ich problem kiedy mówią co powinno się robić co wypada, a co nie…  Liczy się to, co my sami myślimy o sobie. Każdy z nas ma prawo żyć, tak, jak sam tego chce. Życie jest za krótkie by martwić się o te wszystkie pierdoły wypowiadane przez innych, które naszymi słowami nie są i nie mają z nami nic wspólnego. My sami wybieramy swoje życie, takie jakie nam odpowiada, a nie innym. Ważne byśmy każdy swój dzień przeżywali na własnych, a nie cudzych zasadach. Ważne by pamiętać, że życie to nie tylko emerytura (o czym tak chętnie inni potrafią przypominać, bo powinnam odkładać czy zmienić pracę na lepiej płatną – a czy ja w ogóle dożyję tej emerytury? Tego nikt nie może być pewny)… to nie tylko plany na przyszłość, bo nasze życie jest „tu i teraz”. Dlatego jeśli ktoś nam mówi, że coś nie wypada, czy czegoś nie powinniśmy, że za dużo, za mało, za cicho, za głośno, za bardzo… pamiętajmy, że to ich problem, nie nasz. Żyjmy tak jak chcemy! Pracujmy na etacie, lub bez etatu, śpiewajmy, tańczmy, malujmy, prowadźmy własną Firmę, piszmy książki, ruszajmy na szlak górski, leżmy plackiem na plaży, uśmiechajmy się do nieznajomych… bo tylko my wiemy co nas uszczęśliwia.

Ja też to robię. I nawet jak się czymś lub kimś przejmę, to się przejmę, bo jestem tylko człowiekiem i mam do tego prawo. Akceptuję to, czuję bezsilność, chowam się w czterech ścianach, a jak sobie pozwolę i na te uczucia wstaję, mówię sobie „mam gdzieś co mówią i myślą inni” i… idę dalej… żyję według swoich zasad, swoich przekonań, w zgodzie ze sobą, tym co czuję i jak czuję. Tego samego życzę także Tobie 😊

I wiem, że ci co najbardziej krytykują nie mają odwagi być sobą, nie mają odwagi żyć po swojemu. Ty też to wiesz, prawda? Już wiesz… 



Spodobał Ci się tekst?

·         To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;

·         Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 

·         Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  

·         Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze