To już dziś! Najdłuższy dzień w roku, zwany przesileniem letnim, który u nas trwa aż prawie siedemnaście godzin! 😊 To aż niemal dziewięć godzin dłużej niż w czasie przesilenia zimowego!
Symboliczne przejście Wiosny w Lato, czas pełen magii, wróżb, czarów i radosnej zabawy… To święto miłości i płodności… To Święto Słońca i Księżyca, a także wody i ognia.
Pięknego dnia! Pięknej,
magicznej nocy i wyjątkowego Lata!
Niech dzieje się magia!
„Na Łysej Górze i Łysicy, co powtarza wiele
podań ludowych, nocami zbierają się na sabat wiedźmy. Palą ogniska i warzą
trucizny, które szkodzą ludziom i ich dobytkowi. Gdy kogut po północy zapieje,
czarownice siadają na miotły i z wyciem wichru sfruwają z góry.
Legenda ta wiąże się ze starym obrzędem
słowiańskim palenia ognisk czerwcowych, który przetrwał na Łysej Górze
najdłużej – przez pięć wieków. Benedyktyni i okoliczni księża zwalczali ten
pogański zwyczaj, nazywając go zlotem wiedźm i biesów. Starano się też nadać mu
charakter chrześcijanki, przez połączenie z odpustem Zielonych Świąt. Gdy
jednak nadal sobótki świętowano pijaństwem i rozpustą, król Kazimierz
Jagiellończyk, na prośbę zakonników, zakazał palenia ognisk na Łyścu. Wówczas
odprawianie sobótek przeniosło się na Górę Witosławską. Równocześnie na
pobliskiej Łysicy działo się inaczej:
Diabeł sadłem kaszę krasi
Sowa w dzieży żur pitrasi
Stary puchacz na gałęzi
Ni to śpiewa, ni to rzęzi
Hej, siostrzyce, czarownice.
Dalej, żwawo na Łysicę
Na pomiotła, na pożogi
Niech ludziska pomrą z trwogi
Na łopacie wiedźma gna.
Hopsasa, hopsasa.
Na wyścigi pędzą strzygi
Mkną przez krzaki wilkołaki
Bladolice topielice
Suną chyłkiem na Łysicę
Hopsasa, hopsasa
Na łopacie wiedźma gna.
Piszczą w trawie małe skrzaty
Trzeszczą wilkom zaschłe gnaty.
Stary puchacz na gałęzi
Ni to śpiewa, ni to rzędzi.
Lecą goście na Łysicę
Wilczych ślepiów płoną świce
A kraśnięta, niebożęta
Umiatają bór od święta.
Hej, siostrzyce, czarownice
Dalej, żwawo na Łysicę.
Kiedy już wszystkie zleciały się na górę ,
rozpoczynały czarownice uroczystości. Rozniecały wielki ogień, kłaniały się w
jego blasku najważniejszej wiedźmie sabatu- wielkiej czarownicy, która
skinieniem głowy przyjmowała pozdrowienia. Potem zasiadały do wystawnej uczty.
Jadła i napitku było dużo, i to rozmaitego – choć czasami tylko padlinę
podawano; za nakrycia stołowe służyły końskie kopyta, skorupy jaj i trupie
czaszki. Po wieczerzy następowały tańce. W pierwszej parze, prowadzona przez
czarta, szła wielka czarownica w czarne aksamity ubrana i z ropuchą na
ramieniu. Za nimi, w długim korowodzie, liczne wiedźmy w objęciach biesów.
Tańczono zawzięcie, przy osobliwej muzyce, wygrywanej na radłach, piłach,
gwoździach i grzebieniach. Czarownice, które nie znalazły dla siebie biesów,
hulały z czarnymi kotami.
Noce na Łysej upływały nie tylko na ucztach i
graniu. W czasie sabatu czarownic doskonaliły swe rzemiosł, przygotowywały nowe
czary, dzieliły się radami i sporządzały tajemnicze mikstury. Gdy odzywało się
pianie kura, wiedźmy uwalniały się z objęć biesów, zabierały różne przybory do
czarowania, wsiadały na miotły i odlatywały do swoich
domów. Noce na Łysej górze
upływały nie tylko na ucztach i graniu. W czasie sabatu czarownice doskonaliły
swe rzemiosło, przygotowywały nowe czary, dzieliły się radami i sporządzały
tajemnicze mikstury. Gdy odzywało się pianie kura, wiedźmy uwalniały się z
objęć biesów, zabierały różne przybory do czarowania, wsiadały na miotły i
odlatywały do swych domów.”
Spodobał Ci się tekst?
·
To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi
miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
·
Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo
ważna wskazówka;
·
Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić
się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że
doceniasz moją pracę;
·
Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie
na Facebooku i Instagramie.


Komentarze
Prześlij komentarz