Park Legend Gór Świętokrzyskich

Czy kiedykolwiek poczułaś/poczułeś wołanie naszych słowiańskich przodków? Czy pragniesz poznać życie Czarownic, Wiedźm, Kobiet które wiedziały więcej i były za to potępiane? Zapraszam Cię zatem w Góry Świętokrzyskie, gdzie na „każdym kroku” Ziemia szeptem opowiada nam historię sprzed wieków, a energia przeszłości wciąż unosi się w powietrzu…

Odkryj legendy o Czarownicach, diabłach i świętych! Daj się zaczarować i pozwól sobie znaleźć magię, która Cię otacza! Wyrusz w podróż, która może na zawsze zmienić Twoje postrzeganie świata… ale i siebie…




Zacznij od Parku Legend Gór Świętokrzyskich w Nowej Słupi, a później rusz ich śladami…

W 11 multimedialnych salach poznajemy 13 legend Świętokrzyskich. Oprowadza nas po nich Mnich (ten zamieniony w kamień, stojący u podnóża Świętego Krzyża). Sam też wyjawia nam swoje tajemnice i historię…

„Dawno temu, żył dzielny i sławny rycerz, który w wielu wojnach rozlał mnóstwo krwi. Kiedy wreszcie porzucił rycerskie rzemiosło, postanowił resztę życia spędzić w pobożności. Ślubował odwiedzić wszystkie cudowne miejsca na świecie. Był między innymi w Ziemi Świętej, Rzymie i w wielu innych świętych miejscach. W końcu postanowił odwiedzić klasztor świętokrzyski. Przybył zatem do Nowej Słupi, chwaląc się mieszkańcom jak to modlił się w wielu murach najsłynniejszych świątyń na całym świecie. Opowiadał, że jest najpotężniejszym człowiekiem na ziemi i że w godzinę jego śmierci bramy raju będą otwarte. Aby dotrzeć do tego miejsca walczył z dzikimi zwierzętami, cierpiał głód i pokonał różne przeciwieństwa losu, żeby dotrzeć na to miejsce, które wybrał na swoją ostatnią wyprawę. Resztę drogi, od rynku w miasteczku, postanowił przebyć na kolanach. Powoli wspinał się po kamiennej ścieżce na stok Łysej Góry. Ludzie w wielkim uszanowanie kroczyli obok niego, podziwiając jego wytrwałość. Gdy docierał już do skraju Puszczy, w odległym o dwa kilometry klasztorze rozległy się dzwony. A, że nie była to zwykła pora, zaskoczeni ludzie zastanawiali się dlaczego dzwony biją. Wówczas pielgrzym oświadczył z pychą, że dzwony same się odezwały na jego cześć, choć oczekiwał więcej. Gdy tylko tak wyrzekł, nagle zatrzymał się i skamieniał. Nie wierząc własnym oczom ludzie z przerażeniem dotykali kamiennej postaci, przed chwilą jeszcze żywej. Skamieniały pielgrzym nie stoi jednak w miejscu. Odprawiając pokutę, co roku posuwa się o ziarenko piasku ku Świętemu Krzyżowi, a gdy dotrze do klasztoru, wszystkie grzechy zostaną mu darowane. Ale wtedy nastąpi koniec świata. Tajemniczy pielgrzym klęczy pokornie, wzrok uniósłszy ku odległemu szczytowi góry. Odziany jest w długą opończę z kapturem okrywającym głowę.”

Z ciekawostek: „Niektórzy uważają, że posąg postawiony został tutaj jeszcze przed najazdem tatarskim w 1259 roku, kiedy to wymordowano lub uprowadzono w jasyr nie tylko zakonników ze Świętego Krzyża, ale i okoliczną ludność. Ani osiadła się tu później ludność, ani nowi zakonnicy nie mogli więc znać pochodzenia posągu. Snują domysły, że przedstawia on Emeryka, królewicza węgierskiego, który darował relikwie klasztorowi na Łysej Górze, a na pamiątkę uwiecznił swoją postać w kamieniu. Kroniki zaś podają, że za czasów Kazimierza Jagiellończyla w odbudowie świątyni po pożarach w 1447 i 1459 roku pomagał Wacław Jazłowiecki herbu Habdank, starosta ruski i wojewoda podlaski. Rycerz ten wsławił się nie tylko męstwem w walkach z Tatarami, ale okrucieństwem wobec poddanych, zabójstwem biskupa ormiańskiego i własnej żony. Na starość Jazłowiecki porzucił swój zamek i w puszczy świętokrzyskie resztę życia na pokucie spędził. W ciągu długich lat spędzonych w pustelni, wykuł z kamienia swoją postać i umieścił na stoku góry. Niewiele brakowało, a posąg zostałby przeniesiony do Warszawy. Bowiem na wniosek biskupa Prażmowskiego, który uważał, że kamienna figura przedstawia Bolesława Chrobrego i ówczesna rządowa komisja wyznań poleciła przywieźć posąg do Warszawy. Po oględzinach oszacowano jednak, że statua niezgrabnie wykuta, nie zasługuje na przeniesienie do stolicy, przeto ma w dawnym miejscu pozostać! Dan w Warszawie 25 maja 1824 r. „

A jaka jest prawda??? 😉


Resztę legend zostawię na inny czas 😉 A wracając do zwiedzania… Po chwili do Mnicha dołącza piękna Czarownica od której słyszymy opowieść z Jej perspektywy. Obydwoje zostają z nami już do końca…






















Pod koniec zwiedzania czeka nas obejrzenie filmu w kinie 3D promującego region oraz wirtualny lot na miotle Czarownicy 😉 Podczas lotu czuć wiatr na twarzy i we włosach, a do tego czuć drgania, zakręty i mamy poczucie kręcenia się w koło. Mamy też okazję zobaczyć piękno natury świętokrzyskiej, przelecieć przez dom wieśniaków, uchylać się od strzał z łuku i wiele, wiele innych… Niesamowite wrażenie, nie tylko dla najmłodszych 😉 Polecam z całego serca!












Spodobał Ci się tekst?

· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.



 


Komentarze