Po opuszczeniu Rezerwatu „Brzeźniczka”, pojechaliśmy autokarem do pewnej Archeolożki, u której nie tylko wiele się dowiedzieliśmy, ale i posmakowaliśmy 😉
Ewa Jurkowska–Fila 20 lat temu wyprowadziła się z blokowiska w dużym mieście i zamieszkała wraz z mężem na pograniczu lasu. To u Niej poznaliśmy dziko rosnące rośliny z
lasów i łąk Mazowsza oraz posmakowaliśmy ich w pysznej sałatce, a nawet zimnym
napoju.
Pani Ewa
przygotowała również ognisko, na którym mogliśmy upiec kiełbaski oraz pieczywo,
a także samodzielnie zrobić z przygotowanego już ciasta z czarnuszką,
podpłomyki, smażone na żywym ogniu. Do nich był miód z własnej pasieki
gospodyni oraz pesto z czosnku niedźwiedziego w którym się zakochałam i nawet
mam go już u siebie 😉 Warto też pamiętać, że w naszych
mazowieckich lasach jest pod ścisłą ochroną, więc jest zakaz jego zbierania, co
grozi pokaźną grzywną, jeśli zostaniemy złapani na tym niegodnym uczynku 😉
Do podpłomyków była przepyszna sałatka z zajęczego szczawiu, pokrzywy, jajek,
buraków, podagrycznika i mniszka. Musisz
jej spróbować! Doznania smakowe genialne, a do tego samo zdrowie 😊
Za to do picia skosztowaliśmy zimnego naparu z pokrzywy, mięty, cytryny i miodu
😊
Mieliśmy także okazję delektować się nalewkami własnej roboty z truskawki,
wiśni i pigwy. Muszę przyznać, że u mnie smakiem wygrała ta z pigwy 😊
Tuż obok, w rezerwacie
„Zagożdżon” ukłoniliśmy się jednemu z najstarszych dębów w Puszczy „Zygmuntowi
Augustowi”. Wokół drzewa i wiele dalej rozciągają się całe
połacie, w tym momencie kwitnącego na biało czosnku niedźwiedziego. Sama
pierwszy raz widziałam go w takiej ilości i zrobiło to na mnie olbrzymie
wrażenie. Do tego unoszący się zapach, który co po niektórym może nie przypaść
do gustu 😉 U mnie było wręcz przeciwnie. Naturalna
aromaterapia, jak przez cały dzisiejszy dzień 😊
Za to już na
koniec wycieczki zajechaliśmy do pobliskiej Warki, miasta Kazimierza
Puławskiego, Piotra Wysockiego, Milczącego Cedyka, związanego z ruchem chasydzkim.
I od tego ostatniego zacznę 😉 Do Cedyka zgłaszali się ludzie prosząc Go o
wstawiennictwo Boga. Nawet teraz, w rocznicę Jego śmierci piszą karteczki z
prośbami, podpisując swoim imieniem i imieniem matki.
Po cmentarzu
żydowskim w Warce nic nie pozostało oprócz wybudowanego w miejscu grobu Cedyka
przez przedstawicieli gminy żydowskiej murowanego OHEL. Warto tu wspomnieć, że
dawniej Warka była miastem dwóch narodów: Polaków i Żydów. Cadyk Izrael Icchak
Kalisz (1779 – 1848) osiedlił się w tym mieście w 1827 roku zapoczątkowując
chasydzką tradycję. Jego grób przetrwał do czasów II Wojny Światowej, kiedy to
hitlerowcy dokonali likwidacji społeczności żydowskiej, niszcząc również
cmentarz. Dzieła dokończyli Polacy, kiedy to Niemcy zamknęli wiatraki,
poniszczyli sprzęt do wyrobu mąki. I to właśnie z tego cmentarza resztki
pozostałości kamieni ludność zabierała by móc wrócić do pracy (chyba niczego
nie pokręciłam?). Dziś teren jest ogrodzony murem z furtką, która akurat w dniu
naszego przyjazdu była zamknięta na kłódkę. A, że Ohel stoi na wzniesieniu, to
pomimo tego mogliśmy go ujrzeć.
Tuż przed powrotem do Warszawy podjechaliśmy jeszcze do Pałacu w Winiarach, w którym obecnie znajduje się Muzeum. Jak się domyślasz było zamknięte, więc przeszliśmy się jedynie dookoła parku 😉 Nie ma wyjścia, trzeba tam wrócić 😉
Jeszcze i tutaj dziękuję mojej Córci za tak cudowną niespodziankę, organizatorom Południk21 za wspaniałą wyprawę. Dziękuję naszemu pełnemu pasji i olbrzymiej wiedzy Przewodnikowi panu Adrianowi 🙏
Serdecznie i Tobie polecam taką wyprawę na jeden dzień. Nie pożałujesz, a zobaczysz wyjątkowe miejsca, perełki wśród naszej polskiej przyrody, a do tego poznasz mnóstwo ciekawostek o których nie przeczytasz w internecie 😉 Ja też się wszystkimi nie podzieliłam, wszystkiego nie zdradziłam, żeby nie zepsuć frajdy komuś, kto się na taką wycieczkę zdecyduje. Jeszcze raz dziękuję 🙏i polecam z całego serca 💚
To był dzień
wśród niezmąconej Natury, pełen magii, mnóstwa wiedzy przekazanej w taki
sposób, że chciałoby się słuchać i wiedzieć jeszcze więcej. To był dzień
odkrywania perełek tak nie daleko nas, a o których nie uczą w szkołach. To był
dzień poznania wyjątkowych osób od których płynęła przepiękna energia.
Dziękuję 🙏😍
Ważne! W rezerwatach nie zbiera się drzew złamanych,
zniszczonych itp. Zostawia się je na miejscu, bo dają schronienie mieszkańcom
lasu, podczas suszy napojom, by w końcu ponownie wtopić się w to co dookoła.
Cud Natury, magia codzienności 💚
Dzisiaj Dzień Matki Ziemi, o którym nie może zabraknąć kilku słów. Według legend wschodniosłowiańskich Rod w dniu w którym stworzył Ziemię, Matka Ziemia przebudza się z zimowego snu i jest pełna życiodajnych soków. Kobiety o poranku właśnie dziś szły boso na pole, rozkładały obrus i częstowały potrawami Tę, która karmi. Najstarsza z kobiet podnosiła skibę ziemi, wtykała pod nią kawałki jedzenia i prosiła o obfite plony. Za to mężczyźni karmili Matkę Ziemię miodem i piwem. Tego dnia, co ważne, nie wolno Matki Ziemi ranić, czyli wbijać kołków, bronować, kopać. Za złamanie zakazu grozi susza, głód, a nawet śmierć.
PS. Przypominam, że wiedzę dotyczącą konkretnych dni o których piszę dotyczących wierzeń Słowian, czerpię między innymi z mojego Czarownego Kalendarza na ten rok, Joanny Laprus 💚
Spodobał Ci się tekst?
·
To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi
miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
·
Odezwij się w komentarzu, dla
Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
·
Jeśli uważasz, że wpis ten jest
wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami –
udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją
pracę;
·
Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog
oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.













❤️ Też dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuń