Kryzysy spowodowane „zwykłymi” słowami

Kiedy w naszym życiu dzieje się coś złego, często pytamy „dlaczego?” oraz czujemy ogromną bezsilność, bo nie zawsze mamy wpływ na to co się wydarzyło.  A co jeśli ten wpływ mamy, a nie przemyśleliśmy tego co zrobiliśmy, co powiedzieliśmy lub napisaliśmy?

Fragment z książki "Znowu cię zobaczę"

Mniejsze lub większe kryzysy w naszym życiu, wydarzenia… bez wątpienia powodują nasz ogromny stres i duży lęk. Boimy się, nie wiemy co zrobić i bardzo często czujemy jak nasz świat powoli się wali… Nasz koniec świata, który może właśnie pojawił się pierwszy raz, a może to już któryś z kolei… Każdy taki moment bardzo na nas wpływa, wpływa też bardzo często na innych. I bez wątpienia potrzeba czasu na jego odbudowanie, lub stworzenie nowego.

Jak taki kryzys często spowodowany jest także słowami, które wypowiedzieliśmy, lub które zostały wypowiedziane do nas? Nie zawsze sobie zdajemy sprawę, jak słowa potrafią zranić i jakie nieporozumienia wywołać, bo odbieramy je tak różnie.

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę ze słów które wypowiadamy, bo nam wydają się czymś zwykłym, od tak powiedzianym, często w emocjach, pod wpływem impulsu lub tego co się właśnie dzieje. I nie zawsze są to złe słowa, nie zawsze są krytykujące lub bolesne. Czasami jest to w naszym mniemaniu zwykły komplement, zdanie które wypowiadamy by druga osoba poczuła się ważna, wartościowa, ale… Nie zawsze te słowa są wypowiadane do TEJ właściwej osoby, lub słowa odbierane są przez tę osobę jak coś dużo większego, głębszego, intymnego…  Nie zawsze rozumiemy jej reakcję, bo to miało być tylko zwykłe pocieszenie, które niestety wymknęło nam się spod kontroli. Słowa, które jak „lawina” dotknęły inną osobę, a które miały wpływ nawet na całą grupkę osób. Nie zawsze sobie zdajemy sprawę, że „taka chwila”, impuls, może spowodować ogromny ból i olbrzymie nieporozumienie. Dlatego tak ważne, byśmy zawsze się zastanowili nad tym co chcemy powiedzieć, co chcemy napisać. I nawet jeśli napiszemy, nie klikajmy od razu „wyślij”, a przeczytajmy ponownie i zastanówmy się, czy na prawdę odpowiednio dobraliśmy każde słowo i czy faktycznie znaczą one to, co mamy na myśli, bo często tak nie jest i druga osoba może odebrać je jak coś wyjątkowego, intymnego, przeznaczonego dla kogoś bliższego niż dla nas jest… Uczucia są bardzo delikatne, bardziej niż sądzimy, zwłaszcza gdy „pocieszamy” kogoś zranionego, kto bardzo tych uczuć, dużej bliskości potrzebuje, a my TEGO dać nie możemy. Bądźmy ostrożni i zastanówmy się „dwa razy”, bo później trudno wszystko „naprawić”, bo „lawina” już poszła…Poszła i dotknęła też inne osoby, często TĘ najbardziej nam bliską… 



Spodobał Ci się tekst?

·         To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;

·         Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 

·         Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  

·         Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.


Komentarze