Mój lipcowy zbiór Lawendy 😊

Zanim we wtorek wrócę do opowieści o naszych wakacjach…

Lawenda… Jedne z moich ulubionych kwiatów i nie chodzi tu tylko o to, że mam takie samo nazwisko, chociaż i ono do czegoś zobowiązuje 😉 U Lawendy nie mogło przecież zabraknąć Lawendy 😉 😊 A tak już na serio…



Po pierwszej wizycie w Italii wiele lat temu, kiedy to pojechaliśmy w 16 osób, na II Zjazd Rodzinny 😊 przy Kamiennym Domu jaki wynajęliśmy dla naszej gromadki, rosły potężne krzewy tej rośliny. Lawenda sięgała nam do pasa i aż cała żyła 😊 Kolorowe motyle, pszczoły, trzmiele… I ten zapach…

Po dwóch tygodniach jakie tam spędziliśmy, nie wyobrażałam sobie, by nie mieć jej w ogródku. I się udało 😊 Co prawda nie mam dla niej dużo miejsca, ale mogłam (za zgodą właścicieli domu) kilka sadzonek posadzić wzdłuż części chodnika. Od lat dbam o nią  z całego serca, a ona odwdzięcza nam się bujnym kwitnieniem, kolorem i zapachem. Co rok w połowie lub pod koniec Lipca zabieram się za jej zbiór. W południe, bo wtedy jak kiedyś gdzieś przeczytałam, to najlepszy moment by to robić, bo wieczorem stężenie olejków jest mniejsze, a rankiem może być jeszcze rosa, przez którą po osuszeniu lawenda mogłaby pleśnieć. Logiczne 😊



Ja swoją suszoną lawendę wykorzystuję w pracy, do palenia w kociołku, do dekoracji i do robienia kadzideł 😊 

Może w następnym sezonie i Ty zdecydujesz się na jej zbiór? 😉   




Spodobał Ci się tekst?

·         To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;

·         Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 

·         Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  

·         Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.




Komentarze