W sobotę, po 12:00 pojechaliśmy we czworo, do pobliskiego miasteczka Lucignano, które położone jest na jednym z pobliskich wzgórz (autem to 10 minut od naszego domku).
Lucignano nazywają perłą Valdichiany 😊 I powiem głośno, że nie ma w tym żadnej przesady! To wyjątkowe miasteczko, pełne kolorów, kwiatów, ciepła i akceptacji. Czuć w nim ducha poprzednich pokoleń, które idealnie współistnieją z teraźniejszością.
Troszkę historii: Jest
to średniowieczna wioska w kształcie pierścienia. Ma niezwykłe dziedzictwo
kulturalne, artystyczne, winiarskie i kulinarne. Jej szczęśliwe położenie
geograficzne, jak wspomniałam wcześniej, na szczycie wzgórza, na granicy
starożytnych posiadłości Florencji, Arezzo, Sieny i Perugii, uczyniło je
strategicznie ważnym. Jak wszystkie ziemie przygraniczne uległo różnym wpływom
kulturowym, ale związek ze Sieną jest najsilniejszy.
Lucignano może także pochwalić się etruskim pochodzeniem. Do
dziś archeolodzy odnajdują w nim pozostałości z tamtego okresu.
Okres rzymski jest bardziej skąpy w znaleziska, ale i on
odcisną swoje piętno w literaturze. Wydaje się, że nazwa Lucignano, pochodzi od
rzymskiej rodziny Licini, która posiadała rozległe posiadłości rolnicze w
okolicy.
Historyczne centrum miasteczka składa się z górnej części, w
której koncentrują się budynki władz obywatelskich oraz religijnych. Dolna
część jest dla mieszkańców. Do dziś przy murach, które otaczają najstarszą
część odkrywa się niezwykłe skarby, tak samo jak wzdłuż wąskich uliczek
prowadzonych do Piazza Del Tribunale, gdzie wewnątrz Muzeum zachowało się
między innymi słynne Złote Drzewo.
Jeśli chodzi o jedzenie to, jest ono bardzo proste, jak za
dawnych czasów. W lecie można skosztować panzanelli, oraz potraw na bazie
czerstwego pieczywa, cebuli, bazylii, occie, oliwy z oliwek pierwszego
tłoczenia, które są także wzbogacane o różne warzywa. Nie brakuje również
ręcznie robionego makaronu 😊 Często podaje się go z
sosem z kaczki. Można zjeść także na przystawkę bruschette, nazywaną panunto,
oraz czarne crostini z wątróbką i śledzioną (to podaje się w świąteczne dni).
Nie mogę też nie wspomnieć o cielęcinie Chianina, oraz o
wędlinach typu salami, capocollo, rigatino (bekon) i solonej szynce.
Ze słodyczy skosztujemy ciambellini, niegdyś ekskluzywne na
Wielkanoc. To nic innego jak deser z cienkiego zawiniętego biszkoptu pokrytego
śmietaną. Jest podawany w plasterkach.
Za to tuż za murami
wioski, możemy podziwiać pozostałości fortyfikacji Medyceuszy i niezwykłe
sanktuarium zaprojektowane przez Giorgio Vasariego.
Gdybym miała opisać całą poznaną przez nas historię, wyszłoby
minimum kilka wpisów 😉 Dlatego zdecydowałam
się jedynie na mały fragment. Może zachęci Cię to do odwiedzenia miasteczka i
poznania reszty o której nie wspominam?
My spacerowaliśmy po Lucignano pewnego sobotniego popołudnia
(wróciliśmy tam jeszcze wieczorem na Aperitivo i nie tylko wtedy, ale o tym
innym razem). Oprócz nas nie było nikogo innego. Sjesta sprawiła, że mieszkańcy
zamknęli się w domach, więc wąskie i urokliwe uliczki mieliśmy tylko dla
siebie. Jedynie na jednej z nich spotkaliśmy jednego mieszkańca, który zamienił
z nami kilka zdań i pokazał napis na murze, przy którym się zatrzymaliśmy. A
brzmiał on po wolnym tłumaczeniu „Wolność grania i śpiewania” 😊
Powiem jedno
słowo: Magia! Lucignano nas zaczarowało w dosłownym znaczeniu tego słowa.
Bardzo żałuję iż filmik i zdjęcia nie oddają jego pięknej energii. Pokochałam
to miasteczko od pierwszego wejrzenia, a nie tak często jak by się wydawało, to
mi się zdarza 😉
Spodobał
Ci się tekst?
·
To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi
miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
·
Odezwij się w komentarzu, dla
Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
·
Jeśli uważasz, że wpis ten jest
wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami –
udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją
pracę;
·
Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog
oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.















Komentarze
Prześlij komentarz