Zamarzyła mi się
degustacja wina w Montepulciano. A, że od miejsca w którym mieszkaliśmy to
tylko 40 minut nie mogliśmy takiej okazji przegapić 😊
Montepulciano, niewielkie średniowieczne miasteczko uznawane jest za jedno z piękniejszych w Toskanii. Rozciąga się na wapiennym wzgórzu między dolinami Val d’Orcia i Val di Chiana 😊 Dookoła iście sielski krajobraz… zielone wzgórza usłane winoroślami i smukłymi Cyprysami. Bez wątpienia PIĘKNIE! 😊
Kiedy udało nam się
znaleźć miejsce parkingowe nie daleko Starego Miasta ruszyliśmy w górę. Na
samym początku, tuż przy murach weszliśmy do bezpłatnej niewielkiej Galerii ze
współczesną sztuką. Mnie podobało się kilka obrazów, a ten na którym widnieje
dostojna dama z czarnym kotem na kolanach przypadł mi do gustu najbardziej. Nie
potrafię powiedzieć dlaczego, ale nie mogłam przestać się na tę piękną Kobietę
patrzeć. Było w niej coś wyjątkowego, tajemniczego… Kiedy wyszliśmy z Galerii,
ruszyliśmy już w dół wąskimi uliczkami.
W planach, jak
wspomniałam na początku, mieliśmy degustację wina i nawet Nati znalazła jakąś
informację o niej w samym środku „starówki” (tak, wiem, nazwa jest inna, ale na
ten moment łatwiej mi tak pisać 😉 ). Zanim jednak tam
dotarliśmy po drodze zwiedziliśmy Muzeum tortur, weszliśmy na Wieżę zegarową
mega wąskimi i krętymi schodkami, a później trafiliśmy na miejsce naszego celu.
O dokładnym zwiedzaniu
miasteczka mowy nie było, więc nie mam co o nim więcej pisać, bo tylko
przemknęliśmy uliczkami zachwycając się po drodze widokiem i zabudową. Może…
innym razem…
Za to piwnice z beczkami
pełnymi wina, a przy wyjściu degustacja to, było to, czego potrzebowaliśmy.
Spróbowaliśmy jeden rodzaj białego, delikatnego wina, a później już
zaproponowano nam czerwone. Pierwsze lżejsze Montepulciano i dwa kolejne
zdecydowanie o bardziej wyrazistym smaku (niestety nazw nie pamiętam). Na
koniec było słodkie czerwone wino podane z kawałkiem ciastka czekoladowo
orzechowego. Do poprzednich był ser, chipsy truflowe i dwie kromki chleba.
Jedna z pastą truflową, druga z pomidorowo – serową. Spróbowaliśmy też chleba z
tamtejszą oliwą.
Nie muszę pisać, że nie
wyszliśmy z pustymi rękami 😉
Spodobał
Ci się tekst?
·
To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi
miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
·
Odezwij się w komentarzu, dla
Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
·
Jeśli uważasz, że wpis ten jest
wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami –
udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją
pracę;
·
Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog
oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.











Komentarze
Prześlij komentarz