„Wdychałam słone, morskie powietrze i czułam szczęście, oraz spokój”… mogłabym tak napisać gdybym kochała morze i czuła przy nim spokój… 😉
Ten, kto mnie zna wie, że morze i
plaże mogłyby dla mnie nie istnieć, dlatego od lat nad żadnym nie byłam. A
szczęście i spokój to ostatnie uczucia jakie wtedy czuję… Teraz mój pobyt nad morzem był wyjątkiem, na
prośbę Rodzinki.
I kiedy Oni przeszczęśliwi zażywali
morskich kąpieli, ja samotnie spacerowałam promenadą i odpoczywałam w cieniu
niewielkiej Morskiej Latarni, jednej z dwóch które stoją na „wejściu” do
niewielkiego portu. Chociaż „port” to chyba zbyt mocne słowo, bo cumują tam
łódki, żaglówki, motorówki… a nie żadne spektakularne statki 😉 Zatopiłam się też na chwilę w wąskie, puste uliczki, nad
którymi latały hałaśliwe mewy i wpatrywałam się w górę, na wzgórze, na którym
królowały potężne mury…
Castiglione della Pescaia na które się zdecydowaliśmy leży nad
Morzem Tyreńskim, i jest jednym z najważniejszych letnich kurortów
turystycznych Grosseto Maremma, a z pewnością jednym z najczęściej odwiedzanych
przez turystów. Piaszczysta plaża którą wybraliśmy, otoczona jest zielonymi
wzgórzami Maremma, a woda czysta i ciepła. Ta jej część na której rozłożyliśmy
koc jest bezpłatna 😊 Z
ciekawostek… miejsce to zostało nagrodzone w 2015 roku przez Legambiente jako „Najpiękniejsze morze we Włoszech”.
Spodobał
Ci się tekst?
·
To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi
miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
·
Odezwij się w komentarzu, dla
Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
·
Jeśli uważasz, że wpis ten jest
wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami –
udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją
pracę;
·
Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog
oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.











Komentarze
Prześlij komentarz