Dzisiaj wyjątkowo bardziej intymnie niż
zwykle. Co nie znaczy, że napiszę o wszystkim. Jest coś, co zostawiam tylko dla
siebie… Nie warto się domyślać, bo nie będzie to faktem.
Zdecydowałam się jednak napisać ciut
więcej, bo łatwiej Ci będzie zrozumieć, że każda emocja, każde uczucia, każde
wspomnienie z przeszłości o którym się staramy zapomnieć chwilami wypływa na
powierzchnię, tak bardzo, że nie można i nawet nie powinno się go lekceważyć
oraz na siłę próbować tego wszystkiego pozbyć (co gorsza z poczuciem winy).
Każdemu z nas to się zdarza, nawet po latach spokoju… I to jest jak najbardziej
normalne. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej i że wszystko na co
pracowałaś/pracowałeś właśnie legło w gruzach. To nie prawda…
Po prawie 4 latach wróciliśmy do Italii. I
pierwszy raz zimą. Zresztą… to nasz pierwszy zimowy urlop. Nigdy do tej pory o
tej porze roku go nie braliśmy. I pierwszy, kiedy jadę na niego chora… (oby mi
szybko przeszło…Tak rzadko się przeziębiam a tu BUUM! Dopadło mnie tak bardzo
mocno, że aż sama jestem zdziwiona. Ach… Zdecydowanie organizm dał mi silny
znak, że nie mogę funkcjonować bez urlopu… )
Tyle się w tych minionych latach
wydarzyło, że gdy w końcu minęliśmy tablicę z napisem ITALIA, miałam wrażenie,
jakby wcześniej przyjeżdżała tu zupełnie inna kobieta… (i nie mam tu na myśli
pory roku)… Właściwie to prawda… To nie wrażenie, a rzeczywistość. Jestem już
zupełnie inną osobą niż Tą wtedy… Przed zrozumieniem, przed akceptacją, przed
uwolnieniem i przed leczeniem… Nie sądziłam iż przyjazd do Italii pobudzi we
mnie tyle emocji, różnych emocji. Nawet tak nie dawno wrzucałam tekst na ten
temat, tu na blogu… Wrzucałam go nie sądząc, że tak nie długo, to wszystko
poczuję… A jednak… Takiego koktajlu emocjonalnego nie czułam już od dawna… Radość,
wzruszenie, dobre wspomnienia, ale i te złe… Stres, strach, brak zrozumienia,
oskarżenia, plotki… Zanim dojechaliśmy do miejsca docelowego trzęsłam się cała
w środku gdy przypomniało mi się to, co było złe, niesprawiedliwe, zwłaszcza
podczas ostatniego pobytu… ale i wróciły te dobre wspomnienia, dobre emocje i to
ich chciałam się „złapać”, trzymać jak najmocniej dopóki nie otworzę się na to,
co nowe „tu i teraz”. Nie sądziłam iż po tak długim czasie „tamto” powróci z
tak ogromną siłą. A jednak… Wróciło i musiało „chwilę” minąć bym sobie z tym
wszystkim poradziła, bym doleczyła poranione i pokryte wciąż bliznami wnętrze…
Dlatego często powtarzam, również tutaj, żeby
uważać na to, co mówimy i komu mówimy. Tak jest, że słowa brzmią inaczej w
uszach innych, w czyjejś głowie interpretowane są „po swojemu”. Często proszę,
by nie słuchać plotek, a dowiedzieć się prawdy u „źródła”. Nie oceniajmy gdy
tak naprawdę nie znamy przeżyć i uczuć tej drugiej osoby. Nie wierzmy we
wszystko, co nam przekazuje „postronna”, nawet nam bliska osoba. Nie wkładajmy
w usta innych słów, których nigdy nie wypowiedziały, ani nie opowiadajmy o
czynach, które nie miały miejsca. Tak wielu z nas „traci w oczach” innych przez
plotki, przez coś, co nie jest do końca prawdą…
Nowe… Zdrowsze… Czas nadszedł. Chwilami myślę, iż to dobrze, że niektórzy ludzie pojawili się w moim życiu tylko na chwilę i na ten
moment mam nadzieję, że nasze drogi już się nie przetną. Może kiedyś się to zmieni…
Nigdy już nie mówię „Nigdy”… Teraz powoli zapominam ich twarze, czasami tylko
wciąż jeszcze migają mi tak, jak teraz cienie ich spojrzeń oraz słyszę słowa
pełne jadu mówione z uśmiechem na ustach. I tak! Zdecydowanie milczenie oraz
cisza ostatnich lat to był mocny i dobry przekaz. Na chwilę przekraczając
granicę Italii moje ciało, mój umysł i serce sobie przypomniało… Ale tylko na
chwilę… Wciąż niezmiennie chronię swoje wnętrze by nigdy więcej… I jak to
kiedyś ktoś powiedział: „Bycie coraz starszym ma swoje wady i zalety – nie
widzisz liter z bliska, ale idiotów poznajesz z daleka”…
Niech to będzie dobrych, pełnych i
zdrowych sześć dni 😊
PS. Do „napisania” za tydzień. Wyłączam
się na ten czas. Co prawda mam ze sobą laptop, bo nie mogę czegoś odpuścić w LAWART,
ale to „drobiazg” w porównaniu z tym, co mam bez urlopu 😉 Potrzebuję jednak bardzo odpoczynku, zwłaszcza od prywatnych mediów
społecznościowych, chociaż… nie od codziennego, swojego pisania 😉 W przyszłym tygodniu zacznę
się z Tobą dzielić tym, co będę skrupulatnie
notować i fotografować 😉 Oby tylko nie
jedynie z łóżka 😉 Ale nie! Oczywiście
nie napiszę tutaj o wszystkim. Spora część zostanie tylko i wyłącznie dla mnie oraz moich najbliższych 😉 A teraz zmykam
świętować, bo to dla mnie bardzo ważny dzień 😊
PS2 Dzisiaj wyjątkowo bez zdjęcia. Wrzucę
po powrocie do Polski 😉 Ale… na insta i
fejsie jest rolka z drogi 😉

Odpoczywaj i ciesz się czasem tylko dla Was. Potrzebowaliście tego :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękujemy :-)
Usuń