Nawet
gdy małżeństwo rozpoczyna się od wielkiej namiętności i miłości, związek może
ewoluować w złą stronę i zmienić się w więzienie. Mocno powiedziane? Niestety bardzo prawdziwe
i częste.
Oczywiście
to nie dzieje się od razu, ale powoli narasta. Czasami bardzo trudno jest nam
dostrzec kiedy i jak powstają „kraty tego więzienia”. Bardzo częstą przyczyną
tego, że tak się stało, jest stres związany z naszą codziennością, z finansami,
chorobami, pracą, powiększającą się rodziną. Kiedy parom zaczyna brakować czasu
i narzędzi żeby sobie poradzić ze zmartwieniami, problemami, krzywdy i gniew
zaczynają stopniowo narastać. A wtedy
każda ze stron ma coraz większe problemy z wyrażaniem swoich uczuć, bo wiedzą,
że to powoduje coraz więcej napięć i kłótni. Przez to zarówno kobieta jak i
mężczyzna wolą unikać rozmów na drażliwe tematy, co za tym idzie wolą unikać
siebie nawzajem. I niestety często jest tak, że zanim zorientują się w
sytuacji, żyją już oddzielnie, otwierając drzwi dla kogoś innego, kto zaczyna
wypełniać pustkę po tym, co stracili.
Kiedy
stosunki w każdej naszej relacji staja się napięte, to wina nigdy nie leży po
jednej stronie. To dwoje ludzi buduje dzień po dniu dystans i prowokuje
sprzeczki. Bywa tak, że jedną ze stron, drugiej trudno zadowolić z wielu
powodów… Co powoduje, że osoba, która tego nie potrafi lub nie wie do końca jak
sobie z tym poradzić odpycha współmałżonka, wycofuje się i znika… A przede
wszystkim nie mówi co czuje i jak się czuje, nie pyta… I w końcu każde z nich zaczyna żyć osobno,
mając tajemnice…
Jeśli
chcemy uratować swoje małżeństwo, a jest to jak najbardziej możliwe 😊 musimy włożyć w to wiele pracy. Należy po prostu zacząć… Spojrzeć
na drugą osobę łaskawszym, łagodniejszym i pełnym miłości wzrokiem kiedy mamy
ochotę się zdystansować. Świadomie zastąpić nawykową już reakcję, innym
zachowaniem. A właściwie to przypomnieć sobie, jak patrzyliśmy na tę osobę
kiedyś… To jeszcze w nas jest… To
drobny krok do odzyskania intymności, chociaż to początek długiej drogi by
odbudować swój związek, zerwać kajdany w które sami się zakuliśmy wchodząc do
tego więzienia.
Bardzo
polecam terapię małżeńską i namawiam by tak łatwo nie rezygnować. Polecam
szczerość ze sobą samym i współmałżonkiem.
Wiem też, że nie zawsze warto tkwić
w związku, bo przyzwyczajenie, bo już tyle lat, bo dzieci… Nie zawsze małżeństwo
da się uratować i to też jest jak najbardziej w porządku. Nie biczuj się, nie
szukaj wymówek...
Trzymam kciuki!
Spodobał
Ci się tekst?
- To teraz czas na
Ciebie 😊 Będzie mi miło,
jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to
bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić
się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to,
że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie
na Facebooku i Instagramie.

Komentarze
Prześlij komentarz