Każdy z nas ma dni, iż czuje się jak na rozpędzonej karuzeli. Ja też i tych dni, zwłaszcza od sierpnia mam całkiem sporo…
Dla mnie to poczucie iż pędzę na „planetarnej karuzeli”
dosłownie i w przenośni 😉 Kiedyś gdzieś
przeczytałam takie zdanie i bardzo do mnie trafiło, bo tak często sama mam to
poczucie… Jednak… tylko ode mnie i od
Ciebie zależy jak będziemy się na tej „naszej karuzeli” kręcić. Mamy wybór…
Czy… z watą cukrową w dłoni, lub moimi ukochanymi
obwarzankami, jak wtedy gdy byliśmy
dziećmi i chodziliśmy do wesołego miasteczka z rodzicami, lub do Zoo, parku, lasu,
czy gdziekolwiek indziej, gdzie czuliśmy się dobrze oraz bezpiecznie… Warto też czasami z niej zejść, spojrzeć na
siebie i swoje wybory z innej perspektywy, z dystansu. Przecież nie od dziś
wiadomo, że wciąż się kręcąc nie jesteśmy w stanie podejmować decyzji. Trzeba
zwolnić, a nawet się zatrzymać.
Czy… narzekając na ciągły brak czasu, problemy, zapracowanie itp ze łzami w oczach i narzekaniem od świtu do nocy. Ja wybrałam, a Ty? 😊 Co oczywiście nie sprawia iż nie czuję zmęczenia i czasami nie muszę tego z siebie wyrzucić 😉 W końcu ludzie, to nie cyborgi, a zmęczenie psychiczne jest dużo trudniejsze do odreagowania niż fizyczne… Chociaż… jeśli znasz na to sprawdzony sposób, koniecznie daj znać 😊 Narzekanie czasami też jest potrzebne. Nawet już o tym pisałam. Ważne, by nie stało się naszą codziennością, nie stało się naszym „nałogiem”.
Jest jeszcze
coś co zaczęłam robić, by móc zejść z tej przysłowiowej karuzeli… Odkładam telefon. Zostawiam go gdzieś z dala od siebie, by
nie kusił 😉 Już jakiś czas temu postanowiłam sobie robić
to coraz częściej, ale różnie mi to wychodziło. Teraz zdecydowałam być bardziej
rygorystyczna wobec siebie w tej kwestii i zaczyna mi z tym być dobrze 😉 Jeśli tylko mam
wolniejszą niedzielę, robię to na większość dnia, a już na pewno wieczorami gdy
jestem w domu, nie mam pracy. Kiedyś bez telefonu w ręku żyło nam się bardzo
dobrze 😊 Teraz mam poczucie,
jak by był częścią mnie, przedłużeniem mojej ręki, a tego nie chcę. Sprawił, że
staliśmy się dostępni non stop, a gdy nie odbieramy, nie odpiszemy od razu
zdarza się nam słyszeć pretensje, zostaje wywierany na nas szantaż emocjonalny…
Bardzo mi się to nie podoba i bardzo czuję się z tym niekomfortowo. Przecież nie
muszę i nie mam takiego obowiązku „być na każde zawołanie”… Coraz częściej
pragnę ciszy i spokoju, spokoju szeroko rozumianego, którego od wielu miesięcy
tak bardzo mi brakuje ☹ Póki nie będę mogła wziąć urlopu, czy
wyjechać chociaż gdzieś na weekend, łapię go w ciągu zabieganego dnia. W ten
czy w inny sposób… A jednym z nich jest właśnie „reset” od telefonu.
PS.
Oczywiście ta „wata cukrowa” i
„obwarzanki” to tylko metafora 😉
Spodobał
Ci się tekst?
- To teraz czas na
Ciebie 😊 Będzie mi miło,
jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to
bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić
się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to,
że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie
na Facebooku i Instagramie.

Komentarze
Prześlij komentarz