„Pomiędzy”
latem i jesienią, „pomiędzy” jedną i drugą pracą, „pomiędzy” tym i tamtym
światem…
Wczoraj
pozwoliłam sobie na krótki spacer wokół pobliskich fortów. Pozwoliłam sobie w
przerwie między jedną a drugą pracą, wczesno późnym popołudniem 😉 Pozwoliłam sobie na chwilę tylko dla siebie, bo wydarzenia
ostatnich miesięcy i obecnych dni zaczęły mnie zbyt mocno przytłaczać.
Pozwoliłam sobie na samotny spacer, kiedy są jeszcze te dni gdy lato styka się
z jesienią. Kiedy poranki są już bardzo rześkie, a nawet zimne jak wieczory
oraz noce, ale dni zdarzają się wciąż ciepłe, słoneczne z obłędnie niebieskim
niebem, które niezmiernie mnie zachwyca.
Czyż
Natura w tym momencie nie jest przepiękna i pełna magii? Mam wrażenie iż nadal
jest w rozkwicie życia mimo iż jej wczesna młodość tak naprawdę przeminęła i to
nie wiadomo kiedy? Za chwilę zima… Czas dłuższego zatrzymania, a ona na końcu
września i teraz na początku października błyszczy tak bardzo obsypując się nie
tylko złotem, a pełnią wszystkich barw 😊
I
wczoraj miałam to uczucie, jedyne w swoim rodzaju, które potrafi trwać kilka
sekund, lub przez wiele dni… I mimo iż dotyczy ono także przemijania, to budzi
we mnie świadomość tego, iż jestem częścią Wszechświata, jestem częścią, jak
każdy z nas, czegoś dużo większego, ważniejszego… A to uczucie oraz wiele innych poczułam
wchodząc do lasku, który jest przy fortach. Byłam w nim wielokrotnie, jednak
pierwszy raz poczułam ogromny niepokój i strach. Trudno mi to wytłumaczyć, sama
byłam tym oszołomiona gdyż trwało jeszcze po powrocie do domu. Czułam coś
złego, a nawet złowrogiego. Czułam drżenie na całym ciele, a serce mało nie
wyskoczyło mi z piersi… Trzeszczące gałęzie, półmrok, obok jak by coś przechodziło,
coś niewidocznego, a wyczuwalnego… Pierwszy raz w życiu chciałam jak
najszybciej stamtąd wyjść. To było przedziwne uczucie. I mimo iż wcześniej
czułam spokój, głęboko oddychałam, ziemia pachniała wilgocią, słońce oświetlało
kolorowe liście na drzewach i miło głaskało ciepłem moją twarz, to gdy tam
weszłam wszystko się zmieniło. Nagle, niepostrzeżenie… Jak bym przeszła przez
jakąś niewidzialną bramę, jak bym przeszła w inny, równoległy, mroczny świat…
Nie
wolno też zapominać iż jest to miejsce olbrzymiej tragedii. Jest to miejsce
nagłej, potwornej śmierci wielu osób… Miejsce jednocześnie piękne jak i przerażające
na swój sposób, wzbudzające ogrom emocji.
A
ja tylko potrzebowałam
chwili samotności by uporać się z wydarzeniami ostatnich tygodni… Nie udało
się… Może następnym razem, może gdzieś indziej. Może to nie był jeszcze ten
czas, ten moment, ta chwila… To wczorajsze „pomiędzy” było czymś innym i tak
bardzo różniącym się zaledwie w przeciągu kilku minut. To moje wczorajsze
„pomiędzy” było po coś zupełnie innego… Było
czymś innym, na co liczyłam…
Spodobał
Ci się tekst?
- To teraz czas na
Ciebie 😊 Będzie mi miło,
jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to
bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić
się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to,
że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie
na Facebooku i Instagramie.
























Komentarze
Prześlij komentarz