Kiedy słyszałam i wciąż mimo iż nastolatką od lat nie jestem, nadal
słyszę w obliczu tragedii jaką przeżywam, że „Jesteś młoda, co ty tam wiesz o
cierpieniu…” itp… lub… „już to kiedyś i to nie raz przeżywałaś, więc powinno być Ci łatwiej” „zalewa
mnie krew”…
Co to niby ma znaczyć?! Czyżby osoby, które te słowa mówią myślały, że
nie cierpi się tak bardzo, że cierpi się mniej gdy ma się o ileś lat mniej niż
oni? Jakby młodość lub starość miały jakikolwiek wpływ na cierpienie? Jak by
młodość sama w sobie pozwalała odzyskać to, czego odzyskać się nie da? Przecież
gdyby tak było nie istniałyby dziecięce traumy, których tak wiele, zbyt wiele…
Sama ją przechodziłam i wciąż nad nią pracuję… Jak wielu innych dorosłych jest
w podobnej sytuacji? To też tak jakby na miłość zasługiwali jedynie młodzi i
tylko oni się zakochiwali… A starsi?... tylko cierpieli… I co to za teksty, że kiedyś już to
przeżyliśmy, to teraz jest nam łatwiej!!! Co za bzdury! Co za błędne
przekonania wciąż przez tak wielu powtarzane! Przecież oba te uczucia występują
niezależnie od wieku i od tego ile razy to przechodziliśmy. Pamięć o bólu nigdy
się nie kończy i za każdym razem jest silny i tak bardzo realny…
Lepiej wtedy milczeć… Każdy z nas powinien mieć świadomość tego, że są
momenty iż milczenie może być najlepszą i najbardziej słuszną odpowiedzią.
Jednak tak wielu nie przestaje gadać, sprawiając iż osoba w żałobie czuje się
coraz gorzej, czuje się coraz gorsza… Nie twierdzę, że inni robią to świadomie.
Po prostu może nie chcą dopuścić do ciszy, chociażby na chwilę i gadają te wszystkie
głupoty. Może nawet ich żałują i się ich wstydzą, o ile w ogóle zdają sobie
sprawę z tego co właśnie powiedzieli.
Nie mam do nich żalu, chociaż ta krew mnie zalewa… Sama niejednokrotnie
wypowiadałam podobne słowa gdy cierpiał ktoś inny. Robiłam to, wiedząc, że nic
nie znaczą, bo sama wielokrotnie tak się czułam. Robiłam to bezwiednie,
nauczona, że tak trzeba, tak wypada, trzeba coś powiedzieć… Kiedy w końcu sobie
to uświadomiłam, już tego nie robię. Wolę milczeć, być obok, lub się odsunąć i
czekać… Tak bardzo bym chciała by i inni tak robili… By przestali mówić,
pouczać czy planować dalsze życie za mnie, za osoby które są w tym stanie.
Też tak masz, że są momenty podczas cierpienia, że każdy, kto do Ciebie
dzwoni, pisze czy przychodzi w odwiedziny wie lepiej czego potrzebujesz? Znają
lepiej Twoje potrzeby, wiedzą co musisz teraz zrobić? Kiedy ty sam czujesz iż
jeszcze bezwładnie lecisz w przepaść, gdzie nie widać chociażby odrobiny ziemi
i nie do końca rozumiesz jak się tam znalazłeś… Ci wszyscy wiedzą lepiej,
wiedzą, że musisz jeść, musisz wziąć się w garść, musisz przestać myśleć i się
czymś zająć… Nie wiedzą i nigdy wiedzieć nie będą, a Ty niczego nie musisz!
A strata… Każda jest inna, nie ma dwóch takich samych. Każda z nich ma
swój własny ból, swój własny ciężar… Tylko, że jest tak iż rana nigdy się nie
goi, chociaż kiedyś wmawiałam sobie i bardzo chciałam w to wierzyć, że czas na
to pozwala… Niestety… Czas tylko pomaga, a rana… „Rana przy każdej kolejnej
stracie otwiera się na nowo i jątrzy bolesnymi wspomnieniami”.
I tak… Nie zawsze ONI zdają sobie z tego sprawę, nie chcą źle, robią to
z troski oraz miłości do nas… jednak to boli bardziej… Warto o tym pamiętać…
Spodobał
Ci się tekst?
- To teraz czas na
Ciebie 😊 Będzie mi miło,
jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to
bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić
się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to,
że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie
na Facebooku i Instagramie.

Komentarze
Prześlij komentarz