Skamieniałe Miasto

Wczoraj wspomniałam o naszej wycieczce w weekend. Miałam na myśli pełne magii oraz legend Skamieniałe Miasto w Cieżkowicach 😊
 

Skamieniałe Miasto leży na terenie rezerwatu powstałego w 1974 roku.  Poruszamy się po nim wytyczonym niebieskim szlakiem i oczywiście na temat jego powstania krążą legendy i dwie z nich w oryginale tu wrzucam 😊
 
Legenda o Skamieniałym Mieście Seweryna Udzieli.
Ciężkowice

"Płynie rzeka Biała z daleka, gdzieś od granicy węgierskiej, ze wsi Bieliczny, kędy orły przeglądają się w jej zwierciadle kryształowem, a dziki i wilki gaszą pragnienie w wodzie krynicznej. Płynie Biała wśród gór wysokich, przeskakując z kamienia na kamień, omija sioła ruskie, aż pod Chełmem wysokim napotyka pierwszą wieś polską, polskie śpiewy i lud polski i nie rozstaje się z niemi aż do ujścia swego pod Tarnowem. Płynie wartko popod Grybów, Bobowę i Ciężkowice, pomrukując, niby to echa wieków minionych unosząc na fali.
A ileż to wieków minęło, jak Biała woda płynie i płynie? Ile wypadków zdarzyło się nad jej brzegami, ile przemknęło zdarzeń i utonęło w fali zapomnienia? Nawet wieść gminna, ta arka przymierza między dawnemi a nowemi laty, zdołała przechować tylko skruchy tragedij dziejowych, bo wszystko zatarł czas siwobrody…
A całkiem inaczej było tu dawniej!
W Przylasku, po prawym brzegu rzeki, w gaju brzozowym piętrzą się teraz skały rozrzucone to pojedynczo, to grupami, niby domy wielkie i małe. Kamień nazwany Cichowiec, z krzyżem na szczycie, znosi się między niemi, jakby kościół ogromny, to nowa druga skała, niby zamek wysoki.
Cicho tu dzisiaj, jak w grobowisku wielkiem, tylko wiatr szeleści gałęziami brzozowemi; ale dawniej przed lat tysiącem był tu ruch wielki, wrzało życie i płynęło korytem szerokiem. Stało tu miasto duże i bogate.
Pan zamku i miasta, bogaty dziedzic włości okolicznych, rycerz dzielny i znamienity, panował tu niepodzielnie i rządził niezawsze mądrze, często brutalnie i gwałtownie. Nie cierpiał innej woli, innego zdania obok siebie; wszystko musiało mu ulegać w pokorze, bo inaczej kazał porywać ludzi i więzić w lochach podziemnych, grabić ich mienie, lub wieszać przed bramami kamiennemi zamku.
W gronie towarzyszy, jak sam, dzikich i gwałtownych w czasie pokoju polował dni całe, a noce przepędzał na hulance, pijatyce i rozpuście.
Biedni poddani, uciskani srogo, jęczeli w ciężkiej niedoli, płakali łzami krwawemi, dopraszając się zmiłowania. Ale Bóg jeden łzy ich widział i liczył, lecz w nieprzebranem miłosierdziu Swojem wyglądał upamiętania się dziedzica.
Często pan zamku wyprowadzał rycerstwo swoje na grody i dwory sąsiadów i staczał boje krwawe, łupił, rabował, palił wokoło i dopuszczał się okrucieństw wszelakich, a z powrotem w swoim zamku silnym śmiał się dziko z łez i niedoli nieszczęśliwych.
Miał żonę piękną, jak rzadko, ale lekceważona przez męża, zaniedbana później, prześladowana w końcu, przeniosła się tam, gdzie złość ludzka zamknięty ma przystęp na zawsze. Została po niej tylko córka jedna, jedynaczka, cud-dziewica, jakiej napróżno szukałbyś w okolicy całej, w kraju dalekim.
Po śmierci żony rycerz szukał małżonki nowej wokoło, ale nie mógł jej znaleźć nigdzie, bo go znali wszędzie i drżeli przed nim wszędzie. Kipiał gniewem i dyszał zemstą, gdy swatowie wracali raz za razem z niczem, – pił i hulał jeszcze namiętniej, a poddanych uciskał jeszcze okrutniej.
Wreszcie gdy już zabiegi wszystkie okazały się marne, aby panią nową wprowadzić na zamek, oświadczył rycerz córce swojej, że się z nią ożeni i kazał sposobić wszystko, co potrzeba na wesele świetne i wspaniałe. Przerażona dziewczyna, znając dobrze ojca dzikiego, wołała o ratunek do Boga, bo z innej strony pomoc przybyć nie mogła.
Więc wyczerpała się już cierpliwość Pańska, miarka nieprawości rycerza przepełniła się i nadszedł dzień sądu. Gdy goście zasiedli do uczty weselnej, gdy rycerz obok córki swojej zajął miejsce za stołem, jako państwo młodzi, zerwała się na świecie burza straszna, chmury czarne zawisły nad zamkiem, noc ciemną rozświecały błyskawice światłem olśniewającem, a grom za gromem spadał na zamek i na miasto całe.
Na drugi dzień zorza poranna zaróżowiła niebios sklepienie, pierzchły ciemności nocne, ale zamku nie było już, ni miasta, rycerza, ni jego towarzyszów, ludzi ni zwierząt. Wszystko przepadło, tylko skały zimne, skały ciężkie, ciche skały zaległy okolicę martwą. Skamieniało miasto wielkie i stoi kamienne pod Ciężkowicami po dzień dzisiejszy na przestrogę ludziom i ku ich zbudowaniu.
Gdybyś tam pod temi skałami kopał i chciał czynić poszukiwania, znalazłbyś ślady liczne dawnego gospodarstwa mieszkańców grodu zatraconego, natrafić mógłbyś nawet na kobietę dojącą krowę, dalej napotkałbyś wojsko śpiące, nie małe, które przebudzi się wtedy dopiero, gdy walka sroga wrzeć będzie na świecie całym.
Tuż nieopodal miasta kamiennego pobudowała się na wzgórzu osada nowa, Ciężkowice. Kiedy?
Nikt o tem nie wie, jak nikt nie wie, kiedy skamieniało miasto poprzednie. To tylko pewnem, że w pierwszej połowie XIII wieku było własnością Wydźgi, kasztelana sądeckiego, który je odsprzedał 1243 roku. Władysław Łokietek obdarzył osadę tę prawem magdeburskiem, a w r. 1336 Kazimierz Wielki wymurował kościół gotycki w miejsce dawniejszego kościoła drewnianego. Obok kościoła stał dwór starościński, bo Ciężkowice razem z wioskami Boguniowice, Tursko, Bugaj, Kipszna i Ostrusza tworzyły za dawnych czasów starostwo niegrodowe.
W XV i XVI wieku słynęły Ciężkowice tkactwem, a szczególniej wyrobem sukna dobrego, którem prowadziły handel z Węgrami. W końcu XVII wieku papież Inocenty XI obdarował kościół tutejszy cudownym obrazem Pana Jezusa. W roku 1830 spaliła się połowa miasta, a w roku 1893 runęła wieża kościelna i część kościoła powaliła się w gruzy.
Taka jest historja tego miasteczka starożytnego."

 


"W miejscu Cieżkowic, lat temu parę
Było wielkie miasto, bardzo wspaniałe.
Panem w tym mieście, bardzo wspaniałym
Był rycerz Cieszko ni duży, ni mały…
Lecz bardzo, bardzo chciwy był czasem
I to sprawiło, że był głuptasem ;P
To był piękny słoneczny dzień. Nic nie zapowiadało wielkiej tragedii. Jak co dzień, na swym pięknym, białym wierzchowcu udałem się na wzgórze, aby stamtąd popatrzeć na moje ziemie. Posiadałem naprawdę duże włości, jak okiem sięgnąć na północ, na południe, na wschód wszystko było moje. Poza jednym małym fragmentem na zachodzie. Pola za rzeką Białą, tam gdzie teraz jest Kąśna Dolna, należały cały czas do rycerza Rożena z Rożnowa. Potężny to był rycerz, bardzo uparty i okrutny. Ile ja z nim pertraktowałem, ile mu obiecywałem za Kąśną! Walczyłem zawzięcie, bo to ujma w honorze, żeby tak mały fragment w tak bliskim sąsiedztwie, gdzie wszystko było moje, nie był mój! Ale Rożen był uparty, nie chciał ze mną wchodzić w żadne układy, nic nie było w stanie go przekonać do sprzedaży tych ziem. Chyba wiedział, jak bardzo mi na tym zależy.
Tego dnia również spojrzałem ze smutkiem na zachód, marzyłem jak cudownie byłoby mieć te ziemie, byłbym wtedy jeszcze potężniejszym władcą!
Nagle w niebo wzbiło się stado czarnych kruków i przeleciało nad moją głową. Pomyślałam – to musi zwiastować jakieś nieszczęście. Wtedy też zobaczyłem, że od strony Kąśnej zbliża się ku mojemu grodowi, w tumanach kurzu, jeździec. Czym prędzej wróciłem na dziedziniec, czekając co będzie się dalej działo. Jeździec wpadł z pędem przez bramę i zatrzymał konia. Podniósł rękę, by schylić przyłbicę. Ten moment oczekiwania będę pamiętał… pamiętałem… przez całe życie."

 


Takich legend związanych z tym miejscem jest oczywiście dużo więcej. Krążą nawet o każdej ze skał, które można tam oglądać, więc jest czego słuchać i co podziwiać 😊

Rezerwat chroni liczne i bardzo cenne porosty, czyli organizmy, które składają się z grzyba w symbiozie z glonem. Za to w szczelinach  i jaskiniach skalnych chroni się podobno 11 gatunków nietoperzy.  Skamieniałe Miasto zbudowane jest z piaskowca ciężkowickiego, który powstał 60 mln lat temu, kiedy piasek układał się na dnie istniejącego kiedyś w tym miejscu ciepłego morza. Następnie piasek zaczął się ściskać i sklejać w skały, które się wypiętrzały. Oczywiście woda, wiatr, mróz a także i człowiek nadały im kształt, jaki dzisiaj widzimy 💓

Czyje to ślady? 😉


Na trasie można spotkać, jak wspomniałam wcześniej i co widać na zdjęciach, wiele wyjątkowych skał, przypominających kształtem różne budowle, ludzi i zwierzęta. Mamy zatem: Grunwald, Warownię, Orła, Basztę Paderewskiego, Grzybka, Skałkę z Krzyżem z której widać panoramę okolicy z Tatrami, Ratusz, Czarownicę, Borsuka, Piramidy, Pustelnię i Wąwóz Czarownic. My niestety nie wszędzie dotarliśmy, bo w pewnym momencie skręciliśmy na szlak nietoperza, który bez wątpienia urokliwy, ale omijał kilka skałek. Aż mi żal, więc musimy tam koniecznie wrócić, bo miejsce na prawdę wyjątkowe i pełne magii 😊 Hmm… Może nawet napiszę o legendach związanych z każdą z tych skał następnym razem, gdy tam wrócimy obejść cały szlak i najbliższą okolicę, bo to nie jedyne warte zobaczenia miejsce w okolicach Cieżkowic 😊  




Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

 

Komentarze