Już wcześniej pisałam o corocznej celebracji
Jarych Godów przez naszych przodków. Pisałam o Bogach i Boginiach, o zwyczajach
i legendach. O radości z powodu odradzającej się przyrody, o powrocie Wiosny 😊 To
właśnie teraz cały świat symbolicznie zaczyna nabierać ładu i uwalnia się z
zimowego snu. Dobiega też czas zabaw i zaczyna się przygotowanie do ciężkiej
pracy. To zdecydowanie czas radości i jednocześnie obowiązków.
To już teraz się dzieje! Wszystko dookoła nas
nabiera barw. Na drzewach owocowych zaczynają kwitnąć delikatne, białe, różowe
pachnące kwiaty, które swoją słodyczą przyciągają pszczoły oraz kolorowe motyle
😊 Na
wierzbowych gałązkach pojawiają się puchate, miękkie bazie, a spacery umila nam
wesoły, godowy trel ptaków.
Nie będę znów pisać o głównym bóstwie obecnej pory
roku, bo o nim już była mowa 😉 Chcę
tylko przypomnieć, że echem tych wszystkich wierzeń jest dzisiejsza Wielkanoc 😊
Wielkanoc, która zawiera głębokie przesłanie tajemnicy boskiego
zmartwychwstania. I tak! Bardzo wiele tradycji również i tego wiosennego
święta, ma pogańskie korzenie czy to się komuś podoba, czy nie😊
Nasi przodkowie obcinali głowę kukły przedstawiającej starego Jarowita, oraz podpalano i topiono Marzannę, co i w obecnych czasach robimy 😉 To w ten sposób para starych bóstw odchodziła, robiąc miejsce młodej Dziewannie i jurnemu Jaryle. Zazwyczaj wybierano najprzystojniejszego młodzieńca ze wsi i prowadzono go do świętego kręgu na białym rumaku. W ten sposób co rok inscenizowano znany wszystkim mit 😊 Z ciekawostek, to nie wiem czy wiesz, ale takie inscenizacje mitów miały miejsce w wielu kulturach i mówi się, że to właśnie z nich, z czasem powstał Teatr 😊 A pierwsze przedstawienia w historii ludzkości były organizowane właśnie z okazji różnych świąt religijnych 😊 W Polsce też takie znamy i kultywujemy. Np. Jasełka, albo w obecnym okresie w kościołach przygotowuje się grób Chrystusa na Wielki Piątek. Wracając do Słowian… Młody chłopak, o którym napisałam ciut wyżej, symbolizował oczywiście Jaryłę, który tryumfował nad śmiercią. Dziś ten boski wizerunek przecież adorujemy w postaci Zmartwychwstałego Jezusa 😊 A w niektórych regionach Polski po dzień dzisiejszy obchodzony jest pewien ludowy zwyczaj, zwany „chodzeniem z konikiem”. I jak się już może domyślasz, ma on związek z cyklem wegetacyjnym roślin oraz stanowi rodzaj magii płodności, która pomaga zbożu rosnąć.
Marzannę też żegnano bardzo hucznie 😊 Wszyscy
bowiem wiedzieli, że przychodzi ona ponownie pod postacią odmłodzonej
Dziewanny, a za sobą zostawiła coś, co już nie służy. Marzannę starannie
przygotowywano, a towarzyszyć musiał temu duży hałas. Kukłę należało spalić i
pogrzebać w ziemi, lub podpalić i utopić jak to i teraz robimy 😉 A
dlaczego właśnie w ten sposób? Miało to związek z grzebaniem zmarłych.
Wierzono, że część duszy odchodziła do Wyraju wraz z palącym stosem, a
pozostałości grzebano, by trafiły do Nawii, królestwa Welesa. Nie wolno było też dotykać płynącej Marzanny
ani oglądać się by jeszcze raz na nią spojrzeć. Trzeba też było patrzeć pod
nogi, by się przypadkiem nie potknąć odchodząc z miejsca rytuału. Zwiastowało
to wszystko bowiem nieszczęściem. Jednak to nie koniec obchodów. Wszyscy
przenosili się do świętych ognisk. Wierzono bowiem, iż ognisko jest ciałem
Swarożyca, boskiego posłańca, który przenosi dary do Wyraju, aby mogli je
dostać pozostali bogowie 😊
Słowianie zdecydowanie byli ludem, w którym panował bardzo silny kult ognia.
Przystrajano także domy wierzbowymi baziami, co
robimy do dziś na Wielkanoc. Za to 23 kwietnia, w dzień Św. Jerzego uroczyście
wypędzano bydło w pole. Wtedy to magicznie ochraniało się zwierzęta gospodarcze
przed złymi mocami kładąc przed progiem obory jajka, wierzbowe gałązki, noże i
okadzano bydło oczyszczającymi ziołami.
Za to kulminacyjnym punktem obchodów była
oczywiście bogata uczta, na którą wszyscy się schodzili a na stołach nie mogło
zabraknąć dań z jajek (symbol życia), żuru, pasztetu z królika, kołaczy, bab,
mazurów… Coś Ci to przypomina? 😉 Nie
można też zapomnieć o śmigusie – dyngusie, który to do dziś zwłaszcza dzieci
bardzo lubią. Chociaż mam wrażenie, że ten zwyczaj powoli zaczyna zanikać… To
już nie ten sam śmigus – dyngus który pamiętam ze swoich dziecięcych lat…
I co ważne! Nie wiele osób już pamięta, że święcenie pokarmów podczas dzisiejszej Wielkanocy ma również pogański rodowód. Wiklinowy koszyczek symbolizował płodność i siły witalne powracającej przyrody. Chleb, jajka, kiełbasa, sól chrzan, babeczka… to też ślad dawnego błogosławienia pożywienia na wiosnę, którego spożycie miało zapewnić zdrowie, dobrobyt oraz szczęście. Zupełnie jak dziś…
Nawia – świat podziemi, łagodna kraina, wiecznie
zielonych łąk.
Wyraj – wg wierzeń słowiańskich, kraina do której
na zimę odlatują ptaki i z której przybywa wiosna. „Odlatujące do Wyraju i
powracające zeń na wiosnę ptaki Słowianie utożsamiali z ludzkimi duszami. Według przekazów ludowych wraz z dymem stosu
pogrzebowego dusza ludzka w postaci ornitomorficznej ulatuje do Wyraju,
gdzie jednak nie pozostaje wiecznie, powracając za jakiś czas w łono
brzemiennej kobiety, przynoszona przez bociana lub lelka”.
Weles – pan podziemnego świata.
Jaryło – słowiańskie bóstwo płodności, wiosny.
Dziewanna – bogini dzikiej przyrody, lasów,
księżyca, łowów.
Marzanna –
bogini zimy i śmierci.
Spodobał
Ci się tekst?
- To teraz czas na
Ciebie 😊 Będzie mi miło,
jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to
bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić
się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to,
że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie
na Facebooku i Instagramie.





Komentarze
Prześlij komentarz