Wdzięczność jako siła charakteru

Psychologia pozytywna, którą już od jakiegoś czasu ukochałam i bardzo zaczęłam cenić, przywróciła tradycję, opisując wdzięczność jako nie tylko emocję, ale przede wszystkim cnotę, która definiuje ją jako siłę charakteru.

Profesor Psychologii Robert Emmons, uważa, że wdzięczność jest kwestią wyboru, możemy ją wybrać spośród możliwych reakcji na to, co oferuje nam życie. Pisałam już, że też praktykuję już od dłuższego czasu wdzięczność i bardzo mi to pomaga w wielu aspektach życia. Oczywiście, przyjęcie wdzięczności jako postawy wymagało ode mnie przepracowania wielu zakorzenionych mitów, co za tym idzie schematów myślenia oraz reagowania. To nie było dla mnie łatwe, i nadal jeszcze do końca nie jest mimo iż pracuję nad tym od trzech lat, a może nawet już ciut dłużej (czas pędzi)… Tylko… Sama się przekonałam (inaczej bym o tym nie pisała), że przyjęcie postawy wdzięczności nie jest łatwe, a jeśli chcę uczynić z niej swoją siłę charakteru, to wymaga ode mnie dużej pracy, uwagi, zaangażowania i wysiłku, nad czym nie ustaję. Czuję, że dla mnie to jest bardzo kluczowa sprawa i dobrze wiem, że cnoty, jaką jedną z nich bez wątpienia jest także wdzięczność… wymagają długotrwałego treningu.

Wiem jak trudno jest zmienić sposób myślenia i spojrzeć na to, co wg nas negatywnego się wydarzyło w sposób pozytywny, a z czasem być za to nawet wdzięcznym. W takich chwilach… żeby to dobrze i zrozumiale ująć… Może tak… Stajemy na rozdrożu… Z własnego doświadczenia wiem, że najłatwiej wybrać nam drogę już dobrze znaną i jest nią niestety najczęściej załamanie się, poddanie… Zaczynamy skupiać się na negatywach, a to powoduje, że „zatracamy się w problemie”, a to powoduje naszą bezsilność. Nie mówię, że jest ona tylko i wyłącznie naszym wyborem, bo tak nie jest. Mam tu na myśli takie momenty, których jest naprawdę dużo więcej w naszym życiu, że sami możemy zdecydować jak na nie zareagujemy. I właśnie stojąc na tym rozdrożu możemy wybrać inną drogę. Możemy spojrzeć na to, co się wydarzyło, nawet jeśli uważamy je za nieszczęście w pierwszym momencie, jak na okazję by zacząć wszystko od nowa. Spojrzeć na to jak na lekcję, do przepracowania, zmiany… Nie wiem jak Ty, ale ja patrząc na wiele sytuacji które przeżyłam i które kiedyś uważałam za swoje „końce świata”, a nawet tragedie, które w tamtym momencie właśnie dla mnie takie były, tylko zbyt długo tkwiłam w takim przekonaniu, co nigdy dobrze się nie kończyło… uświadomiłam sobie, że okazały się czymś dobrym. Tak! Dobrym… Zawsze wszystko później układało się jak najlepiej w moim „tu i teraz”. Wg wspomnianego już wyżej przeze mnie psychologa: „Dostrzeganie pozytywnych stron w niekorzystnych, a czasami nawet w traumatycznych sytuacjach jest naturalną konsekwencją wdzięczności o najszerszym zakresie, polegającej na traktowaniu jako daru zawierającego pozytywny potencjał wszelkich zdarzeń i okoliczności, także tych które wywołują jednoznacznie negatywne emocje”.   W swoich pracach dowodzi, że rozwinięcie zdolności do odczuwania wdzięczności daje nam względną niezależność od automatycznych reakcji, a w konsekwencji jest gwarancją dobrego radzenia sobie nawet w przewlekłej chorobie. Coś o tym wiem 😉

Jak najbardziej wdzięczność można rozwijać. Tak jak każdą swoją siłę charakteru czy cnotę. I jak wspominałam trzeba najpierw podjąć decyzję, że tego chcemy, a to wiąże się z długą, ale jak najbardziej wartą pracą. Osobiście jestem wdzięczna, że kiedyś się jej podjęłam, zauważyłam coś, co mi nie służy, co było tylko powtarzanym przeze mnie, wyuczonym schematem… Nawet nie zliczę ile razy tak reagowałam i wciąż jeszcze reaguję, więc moja praca wciąż trwa i będzie trwać. Teraz już wiem, że to NIE MOJE i mogę wybrać inną drogę, inny kierunek, lepszy dla mnie. I tak! Jak pisze inny profesor psychologii James Prochaska, wszelkie zmiany psychologiczne i behawioralne są stopniowe i wymagają czasu. Nie będę teraz pisać o ich stopniach, może zrobię to innym razem, bo uważam, że to ważne kiedy zdecydujemy się na zmianę, żeby wiedzieć co nas czeka 😉

Hmm… Właściwie, to może nie napisze tego „kiedyś”, a w czwartek. Tak samo jak podam, ci kilka metod, z których sama korzystałam i wciąż to robię by rozwijać swoją codzienną wdzięczność 😊  Zatem do następnego razu. A teraz ściskam mocno i przesyłam ogrom miłości. 



Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze