Kiedy słyszałam, że do szczęścia nie potrzeba pieniędzy miałam bardzo mieszane
uczucia. Niby tak, ale jeśli ich brakuje, a dodatkowo chorują Twoi bliscy lub
ty sam, pieniądze są niezbędne. I nie tylko przy chorobach… Powiedzmy sobie
szczerze. Potrzebujemy pieniędzy by żyć, by przetrwać.
Dorastałam w czasach kiedy w sklepach nic nie było, a i tak na większość rzeczy były kartki. Moi rodzice byli
skromnymi i oszczędnymi ludźmi. Zresztą Mama nadal jest 😊 Każdą
zarobioną złotówkę wydawali z wielką rozwagą. Od zawsze wiedziałam, że na
wszystko trzeba zapracować i żyć oszczędnie. W swoim dorosłym życiu różnie u
mnie bywało i wciąż tak jest. Były lata kiedy spokojnie starczało mi do przysłowiowego
pierwszego. Były i takie kiedy braki na koncie były mocno odczuwalne jak jest teraz od dłuższego już czasu. Przez
wiele lat nie mogłam sobie pozwolić na urlop i wyjazdy jak moi znajomi. Tak naprawdę
zaczęliśmy wyjeżdżać chociaż na dwa tygodnie w roku (raz, czy dwa udało się na
prawie trzy), kilka lat temu, ale i to nie było takie proste jak innym się
wydawało, bo widzieli tylko ten dany fragment naszego życia. Nikt nie wiedział
i myślę, że nawet nie chciał wiedzieć, że ten wyjazd raz do roku kosztował nas
wiele wyrzeczeń przez ponad 11 miesięcy. Zresztą nadal tak jest, chociaż z
powodu pandemii i braku zleceń przez ostatnie ponad dwa lata musieliśmy
zrezygnować nawet z tych dwóch tygodni. W sumie dla nas nic nowego, bo to nie
pierwszy raz, ale jednak człowiek przyzwyczaja się do dobrego 😉 I wiem, jak taki nawet dwutygodniowy urlop w
ciągu roku jest bardzo potrzebny. Nie zawsze wystarczają jednodniowe wyjazdy za
miasto. Zwłaszcza kiedy życie daje nam mocno w kość. A wiadomo, że organizm
potrzebuje porządnego wypoczynku. Jeśli ktoś mówi inaczej, chyba sam siebie
oszukuje… A może i są takie osoby, którym odpoczynek nie jest potrzebny? Nie wiem, osobiście nikogo takiego nie znam. Niestety… czasami nie mamy na to wpływu i musimy korzystać z innych
rozwiązań, jak my w ostatnich latach 😉 A często
wybierać między leczeniem, a wyjazdem, który w pewien sposób jest również
leczniczy…
Muszę Ci się do czegoś przyznać… Kiedy wyjeżdżaliśmy na urlop, a słyszałam
od innych jak to nam dobrze, że my to sobie możemy na to pozwolić, że oni od
lat nigdzie nie jeździli… to zaczynałam czuć się winna. Winna, mimo iż
wiedziałam ile nas kosztowało by być w tym miejscu, do którego dotarliśmy.
Dodatkowo po założeniu swojej Firmy nawet podczas urlopu poświęcałam kilka
godzin na pracę on-line, bo nie zatrudniam na stałe nikogo innego. Jednak…
praca w innych okolicznościach przyrody, często na powietrzu z widokiem na moje
ukochane Góry nie sprawiała, że czułam iż coś tracę 😊 Gdy zaczęłam pracować nad sobą to i nad tą
kwestią mocno się pochyliłam. Zaczęłam
bardziej przyglądać się swoim odczuciom. Zrozumiałam, co zajęło mi wiele czasu,
że to poczucie winy w tym przypadku było także związane z moim niskim poczuciem wartości. Przecież nikogo nie
krzywdziłam wyjeżdżając na wakacje z rodziną, robiłam to żeby móc być razem,
móc odpocząć po bardzo trudnym roku. Tylko i aż dwa tygodnie… Dlaczego czułam
się winna? Przecież zarabiam. Może nie tak dużo jak inni, ale tyle by w końcu
po latach móc oszczędzić chociaż na ten
jeden wyjazd w roku. Zapracowałam na to, i to bardziej niż oceniające mnie
osoby mogły sobie wyobrazić. Zresztą… nigdy nie pytały co robię, że mnie na ten
wyjazd stać. Założyły coś i tego się trzymały, nawet jeśli ja nie pytana
zaczynałam się tłumaczyć… Bez sensu…
Były takie momenty w moim życiu, że nawet z czegoś rezygnując i odkładając
na ten wyjazd raz do roku, mogłam wspierać osoby potrzebujące. Zresztą wciąż to
robię, na tyle ile mnie stać. I nie tylko mam na myśli pomoc finansową.
Były też momenty, że mimo iż odkładałam, mogłam o takim dłuższym wyjeździe
zapomnieć. Jestem teraz w podróży do samej siebie, jak już pisałam wielokrotnie
przepracowałam wiele tematów, ale jeszcze sporo przede mną. Wiem jednak, że
moja różnorodność życiowych doświadczeń, które mi było dane zakosztować, jest
moim bezcennym bogactwem. Wiem już, że nie można stawiać znaku równości między
słowem bogaty a szczęśliwy. Nie można oceniać innych i nie można pozwolić by
nas oceniano przez pryzmat małego skrawka naszego życia, konsekwencji czegoś,
co robiliśmy przez wiele miesięcy. Uznawano nas za bogatych, bo jechaliśmy na
urlop i mieszkamy w domu (który nie jest naszą własnością), mimo iż nigdy nimi
nie byliśmy i nie jesteśmy. Też borykamy się z problemami finansowymi, często
tak bardzo, że musimy prosić o wsparcie. Tak bardzo, że póki co od prawie
trzech lat nie stać nas nawet na jeden dwu tygodniowy, ba! nawet tygodniowy
wyjazd by wypocząć. Wierzę, że za kilka miesięcy to się zmieni, a teraz
cieszymy się z każdej godziny, każdego dnia za miastem.
Pieniądze są nam potrzebne do codziennego funkcjonowania i nie ma w tym nic
złego ani wstydliwego. To fakt.
Spodobał
Ci się tekst?
- To teraz czas na
Ciebie 😊 Będzie mi miło,
jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to
bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić
się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to,
że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie
na Facebooku i Instagramie.
Komentarze
Prześlij komentarz