Dzień na „relaks” 😉

Kiedy w ubiegły piątek obudziłam się nie mając siły ruszyć rękami, ani nogami, do tego czułam tak ogromne zmęczenie, że nie wiedziałam co i jak,  postanowiłam się temu poddać i nie robić nic na siłę. Wstałam jedynie po to żeby spakować towar dla klientów, odpisać na najpilniejsze maile i wróciłam do łóżka. W końcu trzeba słuchać swojego organizmu, co często powtarzam 😉

Zamknęłam drzwi do sypialni i padłam jak bym przebiegła maraton ☹ Postanowiłam poczytać i obejrzeć serial na Netflix. Lekki i przyjemny… żeby nie myśleć… Pełen relaks i odpoczynek. Zapomniałam jednak o telefonie, który nie przestawał brzęczeć. Reklamy – kiedy udzieliłam na to zgody? 😉 To jednak prawda, że nas „ śledzą” i podsyłają reklamy tego, o czym gdzieś tam, coś tam, kiedyś tam… 😉…  powiadomienia na fejsie, powiadomienia na Instagramie, powiadomienia od znajomych… Po kilku minutach go wyciszyłam i wróciłam do swojego nic nie robienia. Wzięłam książkę, przeczytałam kilka zdań i poczułam jak powieki robią się ciężkie. Szkoda, że w nocy tak nie mam 😉Musiałam przysnąć, bo obudził mnie ruch w pokoju, a raczej w naszej łazience, bo jedno z dzieciaków, postanowiło drugiemu zrobić niespodziankę i przygotować kąpiel w pianie i ze świecami. Tylko dlaczego tak głośno? 😉 No nic.

Było jakoś po 17:00 więc postanowiłam wziąć proszki na sen. Biorę je od dawna, tylko ostatnio tak jak by gorzej działają 😉 Łykam je codziennie przed 20:00, a nie śpię jeszcze po 2:00. Pomyślałam, że w takim razie biorąc je o tyle wcześniej, to powinno mi się udać zasnąć przed 24:00, więc wstanę rano wypoczęta i wyspana 😊 O naiwności moja 😉 Oczywiście, udało się zasnąć,  tylko o dziwo tym razem od razu, po czym obudziłam się w okolicy 22:00 wyspana 😉 😊  A miało być tak pięknie… Miało być tak rano, bo sobota jak zawsze pracująca. A tu nic z tego. Na dodatek, od tego leżenia już wszystko mnie zaczęło boleć, więc wstałam po lody, później po sok, znowu po lody i znowu po lody…  😉 Kiedy mąż już obok smacznie spał, ja tylko się kręciłam, przekładałam z jednego boku na drugi, na plecy, na brzuch – a nie! Tak spać nie mogę, bo przestaję oddychać. Też ktoś tak ma? 😉 Wzięłam telefon a tam mnóstwo wiadomości i pytań czy żyję? To dalej, na część zaczęłam odpisywać, bo przecież nie mogę pozwolić by przyjaciele się zamartwiali 😉  Później zerknęłam na fejsa, obejrzałam jakiś głupkowaty filmik – po co to wrzucają i po co ja to oglądam? Bezsensowna strata czasu 😊 I zanim się obejrzałam była 4:00 rano :D O matko kochana! Nie długo powinnam wstawać a jeszcze porządnie nie zasnęłam. A przecież miałam odpoczywać, pozwoliłam sobie na prawie cały dzień relaksu i nic nie robienia, by w weekend być w pełni sił. No dobra. Jakoś w końcu się udało, ale nie na długo, bo młodzież, jak to młodzież zamiast w dzień, to funkcjonuje w nocy. Stukanie, pukanie, trzaskanie, śmiechy… Wrr!!! Hmm… W końcu w ich wieku funkcjonowałam podobnie, to po co się wściekam? 😉  Nie wiem o której zasnęłam, ale co chwilę mnie wybudzały czyjeś kroki, trzaskanie drzwiami i chrapanie 😉

I tak po dniu w którym miałam wypocząć, zrelaksować się, nabrać pozytywnej energii i być w pełni sił, wstałam za późno, do tego wściekła, niewyspana, czułam się jak po pracy w kamieniołomie 😉 Ledwo się zwlokłam i wyglądając jak Zombi zabrałam się z „pełną energią” po dniu odpoczynku do pracy i innych domowych obowiązków 😉 Chyba za następny taki dzień relaksu podziękuję 😉  Też tak miewasz?  😉   


A tak już serio… Dowiedziałam się od lekarza, że takie duże osłabienie może jeszcze być przez długi czas po covidzie. Kiedy wydaje się, że już ok, potrafi nas dopaść nie wiadomo kiedy ☹ Nawet po pół roku zdarzają się poważne powikłania po przebyciu tej zdradliwej choroby, o czym przekonało się już kilku moich znajomych ☹  Ja póki co staram się o tym nie myśleć, wsłuchuję się w swoje ciało „tu i teraz”, oraz pozwalam sobie na odpoczynek kiedy to konieczne bez wyrzutów sumienia. Dodatkowo włosy zaczęły wypadać mi garściami. Muszę i z tym coś zrobić, bo do lata zostanę łysa, i to nie jest przesada ☹ Nigdy aż tak nie miałam… Lekarz i o tym mi mówił, ale porządna kuracja kosztuje tyle, ile nie jestem w stanie zapłacić. Poszperam i poszukam czegoś innego. Chyba, że i Ty się z tym zmagałaś/zmagałeś. Może coś u Ciebie pomogło?   



Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze