W drodze po własne szczęście cz.1

Coraz częściej słyszę, że u kogoś nic się nie zmienia na lepsze mimo iż chodzi na kursy, słucha webinarów, czyta książki o samorozwoju…I nic! Nic się nie dzieje, czas i pieniądze zmarnowane, a bywa, że jest nawet gorzej. Pytam wtedy czy oprócz wiedzy jaką dana osoba posiada - działa? Czy wytycza sobie cel, realny cel i do niego dąży dzień po dniu, systematycznie? Przecież samą wiedzą, nie zmienimy swojego życia. Nic się samo nie zadzieje jeśli nad tym nie będziemy pracować, ciężko i co ważne systematycznie.

 

Jeśli wrócisz do moich wcześniejszych postów przekonasz się, że już o tym pisałam i wciąż będę pisać bardziej zgłębiając temat, poruszając inne kwestie, ale wszystko to, wszystko co sama doświadczam jest spójne z tym, co wiąże się z poczuciem szczęścia. Wiele aspektów naszego życia składa się na drogę, drogę którą kroczymy po własne szczęście.

Są sytuacje, że trzeba stanowczo i kategorycznie postawić na SIEBIE.  I tak, rozwój czasami jest dla nas bardzo drastyczny, ale koniec końców prowadzi nas do, wspomnianego przeze mnie już wielokrotnie, SZCZĘŚCIA.

Mój rozwój to metoda prób i błędów. Nie dzieje się łatwo i przyjemnie. Bardzo często potrzebuję pomocy, drogowskazów a i tak się zdarza, że błądzę. To naturalne.

Musimy pamiętać, a właściwie to sobie uświadomić, że decyzje i działania, które podejmujemy każdego dnia wynikają bezpośrednio z naszych myśli, a one wynikają z przekonań (często złych, które nam nie służą). Tak! Nie dziw się, dokładnie tak jest.

Czy wiesz, czego potrzebujemy by wytrwać? By udało nam się osiągnąć to, czego tak pragniemy - nowego, lepszego życia? Potrzebujemy CELU! A nasz cel powinien wynikać z naszej wizji, powinien być spójny z wizją naszego nowego życia. Dopiero wtedy mamy tę wewnętrzną motywację i jest nam łatwiej zrealizować to, co zaplanujemy. Wtedy nasza praca staje się źródłem naszej osobistej siły. Codzienna praca daje nam energię i „programuje” naszą podświadomość na skuteczność. Samodyscyplina podczas każdej zmiany jest bardzo istotna i niezbędna żeby się udało.

Jeśli mowa o celu, to każdy cel ma sens pod warunkiem, że jest dobrze rozpisany; szczegółowy, mierzalny, atrakcyjny, realny i terminowy. Pamiętaj! Nasza podświadomość nie zna słów: „mógłbym”, „mogłabym” itp. ale np. „mam”. Dlatego  cel trzeba rozpisać w formie DOKONANEJ.  Musi być połączony z naszymi ambicjami, musi sprawiać nam radość, wdzięczność, satysfakcję. Inaczej może nie zadziałać. Jeśli jest w nas wewnętrzny konflikt bez względu na to, co byśmy robili jest duże prawdopodobieństwo, że się nie uda. Dlatego tak ważne, by droga do zmiany była spójna z tym co wewnątrz nas, czego naprawdę pragniemy.

O wewnętrznym konflikcie, o tym jak jesteśmy „zaprogramowani” i o tym jak możemy to dalej zmieniać w następnych wpisach.

 

„W życiu masz to, na co się odważysz”. Zaufaj swojej podróży, nawet gdy jej do końca nie rozumiesz 😊



Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze