Czasami potrzeba jest by popłakać

Czasami nie wystarczy chwila o której pisałam wczoraj, czasami mamy prawo rozwalić się na dłużej, popłakać i nawet schować się gdzieś z dala od innych.

Ile razy powtarzaliśmy sobie, że nic się nie stało, że nic nas nie boli, że damy radę, bo zawsze dawaliśmy, że musimy działać, bo zawsze tak robiliśmy… Ile razy mieliśmy w głowie, że jeśli czegoś zaraz nie zrobimy, to zawiedziemy? Ja takich myśli miałam mnóstwo i jestem pewna, że ty również.

Nie pomagały słowa innych o tym, że tyle przeszłam, więc i teraz dam radę. Nie pomagały, a wręcz dobijały. Znasz to?  Wiem, że znasz… Ale jak każdy i ty masz prawo się rozwalić, masz prawo ryczeć, bo nikt nie jest obojętny na to, że wali mu się świat. Nikt z nas nie jest obojętny na czyjąś śmierć, chorobę, złe wyniki badań, na plotkę puszczoną przez nieżyczliwą koleżankę, na brak empatii, osądzanie… Nie musimy wszystkiego przyjmować na przysłowiową klatę, bo zawsze tak robiliśmy.

Pamiętasz jak pisałam o swojej samotnej wycieczce pewnym szlakiem w Górach Świętokrzyskich? O tym jak bardzo na ten czas czekałam, jak bardzo byłam wdzięczna, kiedy ruszyłam i kiedy musiałam go przerwać z powodu „małego wypadku”?  Wtedy też sobie powtarzałam, że nic się nie stało, że chwilę posiedzę na tym drewniano żelaznym mostku z nogą w dole która bolała, piekła a spod leginsów ciekła strużka krwi i zaraz wstanę, bo przecież to nic takiego, na pewno to nie złamanie… I nawet jak wtedy w tamtym momencie śmiałam się i płakałam na przemian, to przecież nic się nie stało… Wiele razy w tamtym momencie to sobie powtarzałam, powtarzałam podciągając się na rękach i z trudem dochodząc do ławki tuż obok. Mimo iż mnie bolało i piekło jak by ktoś przypalał żywym ogniem próbowałam samą siebie, a później innych przekonać, że właśnie nic się nie stało. Pozwoliłam sobie na porządny płacz też, ale w samotności, kiedy następnego dnia zeszły całe emocje nie mogłam się od tego płaczu, a nawet ryku powstrzymać, bo się stało! Stało i nadal odczuwam konsekwencje tamtego „wypadku”, bo noga nie wróciła do pełni sprawności. Nie wmawiajmy sobie w sytuacjach kiedy jest źle, że tak nie jest, bo jest! I nawet jeśli to tylko zadrapanie, to może dla ciebie być coś, tak jak złamanie nogi dla kogoś innego! Zawsze jest coś! Nie tłummy emocji, pozwalajmy sobie na płacz a nawet krzyk. Czasami (jak kiedyś to było u mnie) dojdziesz do wniosku, że potrzebna jest ci terapia, bo już życie tak dało ci w kość, że nie dajesz sobie rady. Czasami będzie, a może już teraz, jest ci potrzebny drugi człowiek do wygadania się, a może być i tak, że będą też potrzebne leki wspomagające twój system nerwowy, bo jest właśnie COŚ, a nie NIC!

I wiem jak to jest mieć gorszy dzień, miesiąc, rok, dwa… Wiem też, że ludzie potrafią przetrwać wiele, ale czasami ta pomoc jest konieczna. Wiem co to ból po stracie najbliższych, wiem co to żałoba , wiem co to nieuleczalne choroby z którymi trzeba się „zaprzyjaźnić” by móc przetrwać każdy dzień, wiem co to płacz z bezsilności, ból przez plotkę puszczoną w świat w którą uwierzyli nawet niektórzy znajomi, którzy już nimi przestali być… Wiem też, że na  końcu każdego mroku jest światełko. Zawsze… Trzeba tylko zaufać, nawet jak tak trudno… Wiem też, że z pomocą innych można wyjść nawet z najgłębszego dołka. Pamiętaj! Nie jesteś sama, nie jesteś sam. Przytulam Cię mocno… Jestem…  Jestem ja i wiele innych osób które to przeżywały, wciąż przeżywają i przeżywać będą… Za jakiś czas się wszystko naprostuje… Za jakiś czas… A teraz jeśli musisz płacz, krzycz, nie ukrywaj emocji. Jestem tu, jest nas wielu…

Wiesz, zdarzają się w naszym życiu nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, ale oprócz nich mnóstwo, cała masa cudów. Otwórz się na nie gdy już się wypłaczesz, pobędziesz sama na sam ze swoim bólem, ze swoją rozpaczą. Są tuż obok i będą zawsze. Czekają na mnie, czekają na Ciebie…  


 

Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.


Komentarze