Wampiry energetyczne

W jednym z wcześniejszych wpisów wspomniałam o wampirach energetycznych. Dzisiaj chciałabym żebyśmy się zastanowili jak sobie z nimi poradzić 😊

 

W swoim życiu spotkałam i nadal spotykam – choć już dużo rzadziej - osoby, kiedy to nawet po krótkiej rozmowie z nimi czuję się niesamowicie wyczerpana. Niby nic takiego się nie wydarzyło, ot tak, zwyczajna rozmowa, wymiana zdań, a po powrocie do domu dosłownie „padam”. Oczywiście zdarza się, że nasza rozmowa jest dłuższa, czuję od tej osoby bardzo negatywne podejście do życia. Słucham jak ma źle a gdy odpowiadam na jej pytania zawsze słyszę, że tak się nie da, że nic się z tym nie zrobi… Gdy zadaję pytanie wymuszające na moim rozmówcy wyciągnięcie wniosków z tego co sam mówi, a słyszę wciąż te same słowa, mam wrażenie, że ucieka ze mnie cała energia. Cokolwiek bym nie powiedziała, jakiegokolwiek pytania bym nie zadała, cały czas słyszę to samo… Jak nagranie na płycie które się zapętliło. Oczywiście, wiem, że to co dla mnie może być dobre, dla innych nie, ale mam tu na myśli konstruktywne wyciąganie wniosków z ich własnych słów. Każdy ma prawo ponarzekać, też o tym już pisałam, ale jeśli nic z tego nie wynika to jest męczące również dla otoczenia. Do tego wiele z tych osób robi wokół siebie bardzo duże zamieszanie, a ja czuję że muszę dać swoją energię by ukoić ich ból i ich lęk. I niestety zbyt często to robię. Opowiadają, pytają, oczekują ode mnie rozwiązań, a ja się dwoje i troję by jakieś znaleźć, a i tak  wg nich się nie da… Próbuję oddać swój spokój, swoją radość, a one niby tego chcą, ale odrzucają opowiadając wciąż o kolejnych przeszkodach. Powiem szczerze, że bardzo trudno zachować wtedy spokój… Przynajmniej mi… Zaczynam gasnąć, czuję ich niepokój, ich lęk… Czemu sobie na to pozwalałam? Czemu wciąż zdarza mi się pozwalać? Bo to osoba z rodziny, ktoś kogo znam od lat… Zrozumiałam, że to, co nas drażni w innych, jest naszym lustrem. Tylko co ono odbija?

Często osoba toksyczna ocenia i krytykuje. Może jednak i ja to robię nie zdając sobie z tego sprawy?  I tak właśnie było. Odkryłam, że sama to robiłam. Też już o tym pisałam w jednym z wcześniejszych wpisów. Bardzo mną to wstrząsnęło, bo nie chciałam być taką osobą. Myślałam, że nie jestem, a jednak mi się zdarzało… Również dzięki temu zaczęłam się zmieniać… Gdyby nie takie osoby wielu rzeczy bym nie dowiedziała się sama o sobie. To bardzo cenne doświadczenie. Ty też się przyjrzyj sobie po spotkaniu z taką osobą? Zadaj sobie kilka pytań: Dlaczego ta osoba jest w moim życiu? Czy ustalam granice? Co tę osobę do mnie przyciągnęło? Może we mnie jest coś, co wymaga zmiany? Wsłuchaj się w siebie. Warto.

Gdy już zidentyfikujesz i przerobisz swój „mrok”, warto popracować nad asertywnością. Sama tak zrobiłam i wciąż nad nią pracuję. Wyznaczenie granic o których też już pisałam,  jest bardzo ważne, bo pomaga w unikaniu infekowania się energią osoby toksycznej.

Ważne jest też zrozumienie takiej osoby. To nie jest łatwe, ale bardzo pomaga nam samym. Może ta osoba nie zdaje sobie z tego sprawy jak działa na niektóre osoby, może sama tak była i jest traktowana przez członka rodziny, może dla niej to jest naturalne. Jeśli ta osoba jest nam w jakimś stopniu bliska, jest członkiem naszej rodziny może warto z Nią o tym porozmawiać? Czasami działa to oczyszczająco na nią, ale i na nas.   Wtedy i my przepracowujemy bardzo ważne lekcje. Przebaczenie, akceptację i miłość. Jak od osoby nam obcej możemy „uciec”, jak możemy zerwać kontakt z dalszym znajomym, tak od członka rodziny nie uciekniemy. I właśnie taka rozmowa z nią wg mnie jest bardzo ważna. Jeśli ta osoba nie jest z rodziny a jest przyjacielem, lub kimś bliskim to też warto z Nią porozmawiać. Może kiedyś taka nie była, może wydarzyło się coś w jej życiu o czym nie wiesz? Nie warto wtedy zrywać kontaktu, a wręcz przeciwnie. Trzeba rozmawiać, a czasami na taką rozmowę poczekać gdy emocje opadną… Bywa, że ze złych powódek zrywamy z kimś kontakt, z kim znaliśmy się od wielu lat. Uważam, że zawsze warto sobie dać szansę, bo nawet jeśli uważamy iż dobrze daną osobę znamy, nie zawsze tak jest… Nigdy nie wiemy wszystkiego…  Jest też tak, że osoby które uważamy za „trudne” bardzo potrzebują miłości i akceptacji. Pomóżmy im w miarę naszych możliwości, nie zapominając o sobie. Granice wobec bliskich też są potrzebne, a nawet konieczne. Pielęgnujmy w sobie dobro, miłość, wybierajmy swoje myśli oraz reakcje na słowa lub czyny innych. Wiem, że tego typu praca podczas swojego samorozwoju jest niesłychanie trudna i długotrwała. Wymaga dużego zaangażowania oraz uważności, ale można się tego nauczyć. Ja wciąż się uczę. Przyznaję. Są chwile, że dobrze sobie z tym radzę, ale mam też momenty jak bym znów się cofnęła… Ważne by się nie zrazić, nie poddać. To też kształtuje nasz charakter. Pozwala podążać za swoim sercem, a nie za tłumem. Ja już tak nie chcę. A Ty?

A może masz inne sposoby? Może inaczej radzisz sobie z wampirami energetycznymi? Podziel się proszę. Nie wiadomo kiedy Twoje doświadczenie komuś pomorze i kogoś zainspiruje.


Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze