Czym dla Ciebie jest miłość? Gdzie się zaczyna?
U mnie miłość do innych zaczyna się od miłości do samej siebie. Czuje, że kochając siebie, troszcząc się szczerze o siebie, mogę w pełni kochać innych. Przyznaję… Nie zawsze tak było. Utarte schematy, wpajane od dzieciństwa… Na szczęście w końcu po wielu latach wkroczyłam na swoją ścieżkę, swoją, nie innych i mogę powoli zacząć żyć pełnią życia. Swojego życia…
Zaczynam kochać
siebie taką jaka jestem. Pełną sprzeczności, zalet, wad, popełnionych błędów, niedoskonałości,
piękna, poszukującą i znajdującą.
Kiedyś ta
miłość była bardzo znikoma, dopiero jako dorosła osoba, po 40 roku życia
zaczęłam wykonywać pracę nad sobą, która pomaga mi pożegnać się z „trudną” przeszłością.
Ponad 2
lata temu, jeden z większych kryzysów w moim życiu uruchomił wiele skrywanych traum.
Zabolało… Bardzo… Przy okazji
dowiedziałam się, że oprócz przewlekłej choroby o której wiedziałam, choruję
również na depresje i to najprawdopodobniej od kilku lat, więc musiałam
zaopiekować się sobą. Rozpoczęłam leczenie. Powoli, powoli dochodzę do siebie i
z miłości do samej siebie, muszę i chcę pamiętać o tym, że potrzebuję więcej
spokoju... Więcej i częściej…
Opiekuję się sobą i opiekuje się mną mój mąż. Mąż
który sam boryka się z przewlekłymi chorobami. Opiekujemy się sobą nawzajem z
pomocą specjalistów.
Nasza
miłość, która odżyła na nowo po bardzo trudnym czasie, czasie w którym niektóre
osoby próbowały i prawie im się to udało, nastawić nas przeciwko sobie… I
powiem to głośno. Terapia, córki i pandemia nas „uratowały”. Uratowały nasze
małżeństwo i naszą Rodzinę. To teraz wzajemna troska, czułość, zrozumienie,
namiętność i zaangażowanie we wspólne życie, pomaga zarówno mi jak i Jemu w
trudniejszych momentach.
A miłość to
nic innego jak akceptacja różnic i słabości oraz wzajemna pomoc w walce z
trudnościami. To podział we wspólnym życiu na obszary, w których każdy z nas
czuje się lepiej i wsparcie wzajemne w realizowaniu wspólnej życiowej misji.
Nasza
miłość, to nieustanna praca nad sobą, nad nami, nad naszą Rodziną, która się
powiększyła przez dołączenie do nas „przybranego syna, co też powoduje
(delikatnie mówiąc) małe zawirowania” 😉 Nie raz, nie
dwa, praca kończąca się na rozmowach u terapeuty, gdy dochodzimy do ściany. Nasza
miłość to przestrzeń, którą oboje sobie dajemy, ponieważ każde z nas, bardzo
jej potrzebuje.
Spodobał Ci się tekst?
- To teraz czas na
Ciebie 😊 Będzie mi miło,
jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to
bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić
się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to,
że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie
na Facebooku i Instagramie.
Komentarze
Prześlij komentarz