Zmiana… Jesień wkracza do mieszkania 😉

Lubisz zmiany? Zarówno te drobne, jak i dużo większe? Zmiany dekoracji, zmiany w sobie?

Tak naprawdę jesteśmy w ciągłym ruchu, wciąż się zmieniamy. Przynajmniej powinniśmy 😉 Zmieniamy swoje poglądy, zmieniają się nasze doświadczenia, emocje a z czasem nawet wspomnienia. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że dobrze jest co 7 lat dokonać jakiejkolwiek zmiany w swoim życiu. Zarówno prywatnym jak i zawodowym. I jak tak wróciłam pamięcią do przeszłości, to właśnie u mnie mniej więcej tak było. Nawet jeśli nie robiłam tego świadomie, nie zdawałam sobie z tego sprawy, to właśnie nawet teraz, po ok. 7 latach życie samo za mnie zdecydowało. Znasz to uczucie?


Właściwie to miałam napisać tylko o małej zmianie dekoracji w naszym mieszkaniu, dekoracji z letniej na jesienną, którą zrobiłam wczoraj. Jednak każda, najmniejsza zmiana jakiej się podejmiemy, to coś dużo więcej w ogólnym znaczeniu. Jest tak, że jeśli za bardzo przywiążemy się do naszego życia, lub jego małego fragmentu, to prędzej czy później życie, nasza codzienność zaproponuje nam zmianę. Czasami delikatnie, a innym razem wkroczy do naszego „tu i teraz” z siłą huraganu. Tak było u mnie kilkanaście miesięcy temu… Musimy zrozumieć, że wszystko ma swój sens, bo w zmianie się rozwijamy i dojrzewamy, a na tym przecież polega życie. Podczas zmiany, nawet drobnej czy w postaci huraganu, zauważymy czy nie zapomnieliśmy o tym co ważne, czy nie wpadliśmy w rutynę, czy nie trzymamy się czegoś kurczowo co było dobre kiedyś, a teraz jest, bo się przyzwyczailiśmy. Myślę, że wiesz, iż bardzo łatwo przyzwyczajamy się i wpadamy we wspomnianą rutynę, a ta zmiana pozwala nam przypomnieć sobie to, co kluczowe na tym etapie naszego życia, w którym jesteśmy w tej danej chwili. Bywa tak i to dosyć często (tak było w moim przypadku podczas ostatniej zmiany), że zmiana, która w pierwszym momencie wydała mi się koszmarem, z którego chciałam się obudzić i długo nie mogłam jej zrozumieć, uwolniła mój potencjał. Dzięki niej odkryłam inspirującą część siebie, swojego związku, i co ważne, pozwalam odejść relacjom które przestały mi służyć, mimo iż wcześniej były dużą częścią mojego życia i nie wyobrażałam sobie by ich nie było. W końcu… Pozwalam im odejść, chociaż nie zapominam. Nigdy nie zapomnę, bo były częścią mnie i zawsze będą, ale już na innych zasadach. Zasadach, które mi służą, a nie sprawiają, że czuję się wciąż winna, że czuję się gorsza… Już przestałam myśleć, że na nic nie zasługuję, a jest wręcz przeciwnie.   

Nie trzeba się bać zmian, nie wolno trzymać się kurczowo tego co znamy, w czym czujemy się bezpiecznie, bo stało się to naszą rutyną. Każda zmiana to znak dla nas, znak, że trzeba coś puścić, nie trzymać się już tego tak kurczowo. Zaufać sobie, swojemu rozwojowi, uwolnić się by zacząć głęboko oddychać. Pamiętaj! Zmiana, zawsze, ale to zawsze pojawia się wtedy kiedy jej naprawdę najbardziej potrzebujemy i w głębi duszy jesteśmy na nią gotowi mimo iż często w pierwszym momencie czujemy olbrzymi strach, a nawet przerażenie próbując za wszelką cenę do niej nie dopuścić.  

I tak… Miła być wpis o zmianie dekoracji na jesienną, a wyszedł o zmianach w szerszym znaczeniu 😉 


   

Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze