Krótka wycieczka do Pułtuska

Po emocjonującej sobocie, kiedy w niedzielę po południu siedziałam „prawie bez życia” powiedziałam sobie, że albo się temu poddam, albo muszę wstać i się ruszyć. Wybrałam to drugie... Zawołałam Rodzinkę i zarządziłam wyjazd na krótką wycieczkę żeby odetchnąć, złapać dystans po ostatnich trudnych dniach i naładować się pozytywną energią na nadchodzący tydzień. Padło na Pułtusk. Nie wiele myśląc zebraliśmy się, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy 😊


Pułtusk zwany „Wenecją Mazowsza” jest dla wielu tylko krótkim przystankiem w drodze na Mazury. A szkoda, bo miasto i okolice maja wiele do zaoferowania. Jeśli pamiętasz serial „Alternatywy 4” , to właśnie to miasto pojawia się w nim w pierwszych odcinkach, skąd pochodzi legendarny już Stanisław Anioł 😊 Jednak nie tylko ze względu na to, warto odwiedzić to wyjątkowe miejsce… Najdłuższy w Europie, 400 m brukowany rynek, kamienice z XVIII i XIX w. kolegiata z XV w która uznana za jeden z najpiękniejszych kościołów na Mazowszu, kaplica pod wezwaniem Marii Magdaleny, zbudowana na wzór rzymskiego Panteonu Marka Agrypy, Kamieniczka w której w 1806 roku rezydował sam Napoleon Bonaparte, kiedy to jego wojska stoczyły zwycięską walkę z armią carską w okolicach miasta (co ciekawe, z tego powodu Pułtusk jest jednym z pięciu polskich miast, które wspomniano na Łuku Triumfalnym w Paryżu), gotycka wieża widokowa, Zamek Biskupów, bunkry z czasów II wojny światowej  i wiele innych, których tym razem nie wymienię.

Dzisiaj chcę się skupić na naturze, na cieple, na babim lecie które w takich ilościach już dawno widziałam 😊 Zdecydowanie za ciepło się ubrałam, bo temperatura sięgała 20 stopni, a w słońcu odczuwalna była dużo wyższa. Spacer, malowniczy Narew wijący się niczym wąż w którym odbijało się niebo, białe chmury, drzewa…  Narew... po którym pływały łabędzie, kaczki… Po którym i my możemy popływać gondolą, łódkami, rowerkami wodnymi, motorówkami, kajakami… Przeszliśmy na drugą stronę mostu, gdzie byliśmy tylko my i natura… Cisza, spokój, spacer przy nabrzeżu, ciepłe a nawet momentami gorące promienie Słońca i to wszech obecne babie lato o którym wspomniałam wcześniej. Babie lato unoszące się w powietrzu z maleńkimi pajączkami, które musieliśmy co chwilę z siebie zdejmować 😉 Babie lato delikatnie oplatające wysokie trawy i powiewające na delikatnym wietrze, iskrzące się w promieniach słońca… Babie lato, wyjątkowe, pełne magii, magii codzienności tak niecodziennej, tak ulotnej… Przepiękne popołudnie, przepiękne okoliczności przyrody, chwila oddechu…


Kiedy wracaliśmy Słońce powoli zachodziło a nad polami i mijanymi łąkami unosiła się delikatnie jesienna mgła. Otulała delikatnie ziemię jak otulamy się miękkim, szalem. Magia i tajemnica w czystej postaci. Uwielbiam…  Niestety zdjęcia tego nie oddają... 




Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze