Asertywność, temat wciąż nie wyczerpany…

Pewne wydarzenia w moim życiu zmusiły mnie do zatrzymania się, do przewartościowania  priorytetów, do ponownego wzięcia odpowiedzialności za swoje życie i wybory, bo gdzieś to w gąszczu problemów, zabieganiu, w stresie zaczęło mi umykać zbyt wiele. Jestem pewna, że wiesz co mam na myśli…

 

Wiele spraw z ostatnich lat mocno mi uświadomiło, że za bardzo poddawałam się temu co słyszę od innych, za bardzo uzależniałam swoje szczęście lub jego brak od kogoś innego. A przecież jak każdy z nas i ja mam wolną wolę i tylko od nas zależy jak z niej skorzystamy. Jednym z narzędzi jakie mamy do dyspozycji jest właśnie ASERTYWNOŚĆ.  A to przecież nic innego jak wyrażanie własnego zdania, postaw i emocji w taki sposób by nie naruszać terytorium innych.

Każda osoba w naszym kręgu może roztaczać przed nami czarne scenariusze, ale przecież nie musimy w nie wierzyć. Dlaczego jednak to robimy? Przecież możemy zdecydować się na coś innego, wybrać inaczej. Wybrać inny sposób myślenia, nie ich, a nasz własny. Zachowajmy spokój, dystans, opanowanie… Wysłuchajmy, ale ostateczną decyzję podejmujmy sami. To co jest dobre lub złe dla innych, dla nas takie być nie musi i zazwyczaj nie jest 😉

Każdy, kogo spotykamy na swojej drodze może być naszym nauczycielem. Ja spotkałam takich wielu, chociaż nie zawsze od razu zdawałam sobie z tego sprawę. Często okazywało się to po latach. Teraz jestem bardziej wyczulona na osoby które spotykam, bardziej słucham, więcej rozumiem. Jednak tak samo jak spotykamy osoby które pomagają nam w pewien sposób poznać samych siebie, tak samo spotykamy osoby, które wysysają z nas całą energię, a po spotkaniu z nimi czujemy się mocno wyczerpani. Są to tak zwane wampiry energetyczne. Długo mi się zeszło ze zrozumieniem tego, że i takie osoby wnoszą coś w nasze życie. Pokazują nam, co możemy a nawet musimy w sobie uzdrowić i są olbrzymią szansą na naukę wybaczanie. Dzięki nim mamy okazję do wyjścia ze strefy komfortu i zawalczenie o siebie. Zazwyczaj nie uczymy się kiedy jesteśmy szczęśliwi. Ruszamy z miejsca wtedy kiedy dzieje się coś, co nas do tego popchnie, a zazwyczaj są to trudne sytuacje. Chociaż oczywiście są osoby, które na ścieżkę samorozwoju wchodzą z innych powodów. Nie muszą przechodzić traumy, nie dzieje się w ich życiu nic złego. Po prostu będąc szczęśliwymi i zadowolonymi ze swojego życia postanawiają dalej szukać w sobie innych ścieżek.

Wybór pozytywnego nastawienia wymaga pracy, siły i determinacji. To umiejętność dostrzegania pozytywnych rzeczy w chwilach bardzo trudnych, co nie jest proste, ale jak najbardziej możliwe.

Asertywność to także odwaga w mówieniu „Nie”. Zbyt często godzimy się na sytuacje których nie chcemy, żeby przypadkiem kogoś nie urazić. Dobrze wiem, że każdy z nas potrzebuje akceptacji otoczenia i nie ma w tym nic złego, ale kiedy zgadzamy się na coś, co nam nie służy wyrządzamy krzywdę tylko i wyłącznie sobie. Dlatego nauka mówienia „Nie” gdy budzi coś w nas sprzeciw jest absolutnie potrzebna a nawet konieczna. Mówiąc „nie” możemy się tłumaczyć z odmowy lub zrezygnować z opowiedzenia o jej przyczynie. Osobiście niektórym osobom, zwłaszcza swoim dzieciom, staram się cierpliwie wszystko tłumaczyć, co różnie mi z tym idzie, bo jestem na etapie nauki 😉 Są jednak i takie osoby, którym mówię „Nie”  bez podawania szczegółów odmowy. W końcu, nie tłumaczę, bo zawsze to robiłam… Nie czuję się już odpowiedzialna za te osoby, tak jak za swoje dzieci. Na reszcie nie czuję się już odpowiedzialna, bo zbyt długo tak właśnie czułam i bardzo mi to ciążyło...  Czasami jest tak, że należy wytłumaczyć dlaczego odmawiamy, ale w większości przypadków naprawdę nie jest to konieczne i nie robimy tym nikomu krzywdy. Już wiem, że muszę kierować się sercem i swoimi potrzebami, a to czasami wymaga odmówienia czyjejś prośbie. I nie, nie jest to łatwe. Przynajmniej dla mnie nigdy nie było i nadal nie jest. Wciąż się tego uczę, bo już wiem, że jeśli czasami kategorycznie nie odmówię, ryzykuję własnym zdrowiem, własną wyczerpywalną energią i utratą bezcennego czasu. Odmawiam, co nie oznacza, że przestałam pomagać i wspierać. Wręcz przeciwnie.

Muszę się przyznać, że oczekiwań wobec mojej osoby było zawsze dużo i wciąż tak jest z różnych stron, od wielu różnych osób. Wciąż musze sobie powtarzać, że nie jestem w stanie wszystkim dogodzić i wszystkich uszczęśliwić. I nawet tego wcale nie muszę robić! Wymaga to ode mnie mnóstwa pracy, uważności i przepracowania wielu tematów. Jednak warto, zawsze warto… 


Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze