Ametyst, kryształ szczęścia i zdrowego życia

Jako geolog z zawodu 😉 Jako miłośniczka wszelkiego rodzaju kamieni, minerałów, kryształów… magii… Nie mogę nie pisać i o nich 😉

 

Co prawda w zawodzie nie pracuję ☹ I przyznaję iż tę część swojej pasji mocno zaniedbałam, a nawet przez lata odłożyłam ją daleko, za siebie… Jednak nic straconego. Zawsze można swoją wiedzę, swoją miłość do minerałów „odkopać” i znów na nowo włączyć do swojego życia. Wszystko można jeśli tylko chcemy 😊

Ale do tematu… Chociaż od „ale” nie powinno się zaczynać zdania… Ale co tam 😉 Ametyst… Pamiętam jak na jednych z pierwszych praktyk w przepięknych Karkonoszach (od tamtego momentu Góry stały się moją Wielką Miłością), szukaliśmy tego wyjątkowego kryształu w strumieniach podczas deszczu 😉 Przy okazji nazbieraliśmy grzybów na kolację, ale to już zupełnie inna opowieść 😉

Ametyst to minerał, a jego fioletowo różowa barwa uspokaja, wzmacnia pamięć, usuwa stres, dodaje optymizmu i zwraca uwagę na duchowe sprawy 😉 Jego łacińska nazwa to amethystos, która oznacza trzeźwego, niepijącego człowieka, więc nic dziwnego, że pomaga w leczeniu między innymi z alkoholizmu. Jednak nie tylko. Pomaga w pozbyciu się nam i innych uzależnień.

Ametyst ma moc oczyszczania emocji, które przyćmiewają nasz rozsądek. Gdy tracimy nad czymś kontrolę, właśnie ten kamień okazuje się pomocny. Jak wspomniałam wspomaga leczenie z uzależnień, dlatego kiedyś zdobiono nim kielichy do wina. Aby korzystać z jego mocy musimy mieć go zawsze przy sobie.


Ametyst również harmonizuje pracę wszystkich czakr. Najsilniej związany jest z tak zwanym „Trzecim Okiem”, które znajduje się po środku czoła, nieco powyżej brwi. I właśnie tam położony pomaga w leczeniu np. migren, wspiera medytację oraz zmniejsza stres.

Ametyst znany był dobrze starożytnym Rzymiankom (tego też nie mogę pominąć). Roztarty w pył dodawały do swoich kremów z koziego mleka, bo dzięki niemu ich cera była gładka. My też możemy z tej wiedzy korzystać. Czemu nie?

Kilka drobnych ametystów wystarczy rozbić w moździerzu. Dodać do nich łyżkę śmietany, pół łyżeczki oleju kokosowego i wymieszać. Tak powstałą miksturę należy nałożyć na skórę twarzy, szyi, dekoltu. Pozostawić na 20 minut i później zmyć ciepłą wodą. By zadziałało, zabieg powinno się powtarzać co dwa dni.

 

Wspomniałam, że ametyst zwraca uwagę na sprawy duchowe. Pewnie dlatego znajduje się w pierścieniu rybaka, noszonego przez Papieży. Ponieważ ametyst hamuje emocje i sprzyja modlitwie, nie za bardzo nadaje się do pierścionka zaręczynowego, bo może po ślubie przynieść parze ochłodzenie namiętności w sypialni. Doskonale za to sprawdza się w różańcach i ozdobach o wymowie religijnej. Hmm… coś w tym jest… Myślę, że warto zaufać mocy siedzącej w tym niezwykłym, fioletowym kamyku i nosić go blisko ciała. Może faktycznie jeśli w to uwierzymy pomoże uporać się nam z codziennymi problemami… Ja w to wierzę więc najwyższa pora bym wróciła i na tę ścieżkę swojego życia 😉  A Ty? Co o tym sądzisz?


Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.

 

 

 


Komentarze