W przeciwieństwie do wytrwałości, spontaniczność wymaga lekkości, braku planu i nieprzewidywalności. Uwielbiam być spontaniczna. Zresztą całą rodziną tacy bywamy i to jest cudowne. I wcale mi ona nie przeszkadza w moim planowaniu, które kocham i bez którego dawno bym się zagubiła w gąszczu spraw. A wręcz przeciwnie. Planowanie i spontaniczność w moim przypadku bardzo się uzupełniają. Pisałam o takim jednym spontanie w czerwcu. Pamiętasz?
Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałam, dopóki kilka lat temu koleżanka mi powiedziała, że jest dla mnie pełna podziwu. Do tego, że tak po prostu, nagle potrafię odejść np. od komputera, zawołać rodzinę i powiedzieć, że wychodzimy, jedziemy na wycieczkę, bo ładna pogoda. Powiedziała mi, że Ona tak nie potrafi. A dla mnie to zawsze było tak naturalne jak oddychanie. Oczywiście nie zawsze i nie w każdej sytuacji na taką spontaniczność mogę sobie pozwolić, ale kiedy nadchodzi ta chwila, to dlaczego ją zmarnować? 😊
Gdy obowiązki i
problemy się nawarstwiają, gdy głowa robi się tak zmęczona, że zaczynamy tracić
kontrolę nad życiem, to wg mnie znak, że brak nam spontaniczności, która
sprawia oddech, doładowanie się potrzebną energią i co najważniejsze otwiera
się na magię codzienności, którą przestajemy tak łatwo zauważać. A przecież
tylko wtedy dzieją się prawdziwe cuda!💓
Zmykam, bo zrobiło się późno, a czas na odkrycie na nowo czegoś już znanego 😍
Spodobał Ci się tekst?
- To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze
Prześlij komentarz