Manipulacja

Jak rozpoznać manipulanta? Nie będę pisać, że to łatwe, bo takie nie jest. Przynajmniej dla mnie nie było. Ba! Sama nawet zostałam o nią posądzona, przez mało znaną mi osobę (później dowiedziałam się dlaczego).  Sama długo nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo byłam/jestem manipulowana. Przecież to tak bliska osoba, dobra, szczera, pełna optymizmu i radości. Wszyscy ją kochają, uwielbiają za jej szczerość, naturalność… Takie osoby nie manipulują innymi, a jednak… Czasami robią to świadomie, innym razem bezwiednie. Czasami każdemu z nas to się zdarza, tylko niektórym dużo częściej, a jeszcze inni bardzo dobrze wiedzą co robią.

Do napisania tego postu ktoś mnie namówił, przekonał, bo miałam trochę obaw, jest bardzo, bardzo osobisty i wciąż wzbudza we mnie duże emocje, jeszcze... Ale... Może i dobrze. To się okaże. Może komuś też pomogą moje osobiste doświadczenia i wnioski wyciągnięte podczas wielu godzin rozmów…

Czy kiedyś rozmawiając z inną osobą czułaś się winna, mimo iż nic złego nie zrobiłaś? Ja w ciągu swojego dotychczasowego życia miałam tak przy dwóch osobach. Osobach bardzo mi bliskich, które znałam od wielu lat. Miałam wrażenie, że zachowałam się podle, że jestem złą osobą, „pseudo przyjaciółką”, która tylko ją udawała i należy mi się każda zła opinia „puszczona w świat”, ale w taki sposób, że właśnie te osoby stały się moimi „ofiarami”. „Ofiarami” podłej, samolubnej i wyrachowanej kobiety. Dodatkowo jedna z nich była typowym „wampirem energetycznym”. Ale o tego typu osobach będę pisała kiedy indziej.

Osoba manipulująca bardzo często zachowuje się bardzo spokojnie. Sprawia wrażenie bardzo zrównoważonej. Bardzo umiejętnie żongluje słowami, uwagą, bo one jak i publika jest dla takiej osoby niezmiennie ważna. Zawsze kieruje uwagę na swoje zachowanie w taki sposób, że prezentuje zawsze swoje pozytywne cechy. I nawet jeśli co  jakiś czas wspomni o czymś z czym sobie nie radzi, z czym jest jej ciężko, czy nawet odważy opowiedzieć o swoich kompleksach, to jednak zawsze jest postrzegana jako osoba bardzo wrażliwa, prawdomówna, szczera i której trzeba pomagać w razie takiej potrzeby. Bardzo subtelnie kieruje też uwagę na zachowanie osób którymi manipuluje, a które z jakiś powodów chce oczernić. W bardzo delikatny sposób potrafi takie osoby sprowokować, wyrywając z kontekstu ich zachowania i słowa, w taki sposób aby je przedstawić w złym świetle. Sprawić by same poczuły się gorsze, winne i żeby tak zaczęło je postrzegać środowisko, osoby w ich wspólnym kręgu, ale nie tylko. Jednocześnie manipuluje całą resztą osób, by zaczęły myśleć i postrzegać jedną czy więcej osób w jedyny i słuszny sposób - czyli w jej…

Jeśli taka osoba, chce sprawić by inni źle cię postrzegali, tak się stanie, a ty nawet się nie zorientujesz 😔 A jeśli już… będzie za późno... W moim przypadku tak było. Może Ty łatwiej taką osobę rozpoznasz i zaczniesz działać. Ja nie rozpoznałam, a nawet wręcz przeciwnie jeszcze długo ją broniłam kiedy ktoś mi zwrócił uwagę na niepokojące wg niego zachowanie. Ale jak to? To nie możliwe? Przecież to jedna z najbardziej przyjaznych i szczerych osób jakie poznałam. A jednak tamta osoba, a nawet większa ich grupka, miały rację… Musiałam się jednak o tym sama boleśnie przekonać i to nie tak prędko, bo dopiero po kilku latach… Zrozumiałam też, że nie byłam jedyną osobą o której po pewnym czasie źle zaczęła mówić. Mi też wcześniej o kimś tak opowiadała. I to w taki sposób, że byłam w stanie uwierzyć w każde jej słowo, dopóki sama tej osoby nie poznałam i dopóki nie zobaczyłam ich relacji, tak odmiennych o tych opisywanych wcześniej. I już tu powinna była mi się zapalić czerwona lampka, ale nie zapaliła… Pomyślałam, że może się pokłóciły i miała potrzebę by się wtedy wygadać, a wiadomo że pod wpływem silnych emocji często wyolbrzymiamy dane sytuacje, czy emocje. Zapomniałam o jej opowieściach i starałam się sama poznać tę osobę, którą bardzo polubiłam. Sama przecież gdy pokłóciłam się z przyjaciółką wyolbrzymiałam powód kłótni. Doszłam do wniosku, że tak było i w tamtym przypadku. Zapomniałam o wszystkim co złe usłyszałam, nie wracałam do tematu, nie pytałam… Było dobrze… Do czasu kiedy i mnie to z jej strony spotkało…

Ta osoba, która mną manipulowała tworzyła nad sobą coś w rodzaju "aury niewinności". Kiedy w końcu zaczęłam dostrzegać pewne sygnały i mówić o tym, zrobiła z siebie zahukanego, biednego człowieka nad którym to ja się wyżywam. Odwróciła moje słowa przeciwko mnie. Wmawiała mi rzeczy które się nie wydarzyły, nie miały miejsca, które nie były moim udziałem… A na litość brała całe swoje otoczenie, bo to ja byłam tą najgorszą… Tak, powiem to głośno. Zrobiła z siebie w pewnym momencie ofiarę – moją ofiarę... Musiało być tak jak ona chce i wszystko wskazywało na to, że ma rację, a ja się mylę.

Kiedy dostrzegłam to, czego wg niej nie powinnam była, zmanipulowała wszystkimi dookoła w taki sposób, że te mi znane, ale i nie znane osoby tylko powtarzały jej słowa i były pewne ich słuszności. Nikt nawet ze mną niczego nie zweryfikował, nie porozmawiał. A nie, przepraszam… zrobiła to jedna jedyna osoba, której jestem za to bardzo wdzięczna… 💗 A cała reszta…Uznali jedną jedyną słuszną prawdę wypowiedzianą przez tamtą osobę. Nie powiem, że nie było mi przykro, że nie czułam się zawiedziona i nie czułam złości oraz bólu. Czułam i nadal gdzieś tam w środku je odczuwam mimo iż pracuję nad tym od bardzo dawna.

I mimo to, mimo wszystko kibicuję Tej osobie, trzymam kciuki, martwię się o jej zdrowie i cieszę się z każdego sukcesu życząc jak najlepiej, nawet jeśli w to nie wierzy, albo tylko tak mówi... Już zawsze pozostanie w moim sercu… 💝Bez względu na to, co się wydarzyło nie potrafię tak zapomnieć i wyrzucić jej ze swego życia i pamięci. Mam z nią wiele cudownych wspomnień i to się nie zmieni 😀 Za wiele rzeczy jestem jej wdzięczna i bardzo dziękuję 🙏  Muszę tylko bardziej przepracować te emocje i to, że nie jestem w stanie udowodnić komuś, że jest inaczej jeśli i on też  się na to nie otworzy, nie będzie szczery sam ze sobą, ze mną. Wiem co się stało, wiem co czułam i wiem co zrobiłam, a raczej czego nie zrobiłam, mimo bólu i cierpienia które czułam na pewnym etapie naszej znajomości, a nawet... przyjaźni? Jestem na dobrej drodze. Uczę się, rozwijam, pracuję ze swoimi emocjami… Zaczynam czuć swoją wartość bardziej niż kiedykolwiek i nawet jeśli popełniam błędy, to uczę się na nich i przepraszam kiedy jest taka potrzeba. Nie wstydzę się prosić o pomoc i nie wstydzę się gorszych dni. Zaczęłam też wybaczać. Innym i samej sobie. Wybaczyłam tej osobie, wybaczyłam sobie, bo wina nigdy nie leży po jednej stronie… 💕 To uzdrawiające bardziej niż można przypuszczać. Wybaczam, nie chowam urazy, wierzę, że każdy niesie ze sobą jakiś bagaż i nie każde zachowanie jest podyktowane złą wolą. Każdy z nas chce być szczęśliwy, każdy z nas widzi świat ze swojej perspektywy, co nie oznacza że jest gorszy czy lepszy od tego co widzi druga osoba. Jest po prostu inny…  Nigdy też nie znamy całej sytuacji do końca, nawet jeśli nam się tak wydaje. Znamy tylko mały fragment, więc tym bardziej nie oceniajmy, nie krytykujmy, bo nie wiemy co druga osoba tak na prawdę przeżywa i co przeszła by być tu gdzie jest teraz. Nie wiemy z jakimi swoimi demonami walczy mimo uśmiechu na twarzy. Szanujmy się i od razu nie skreślajmy. Nie wierzmy w każde słowa wypowiedziane o kimś przez inne osoby, bo możemy kogoś bardzo mocno skrzywdzić. To nie jest takie proste jak wielu z nas sądzi. Nic nie jest czarne, ani białe. Nikt nie jest zły ani dobry. Każdym z nas targają różne emocje, każdy z nas się uczy, popełnia błędy, dojrzewa, zmienia, przeżywa swoje mniejsze lub większe końce świata… Bądźmy dla siebie dobrzy i wyrozumiali. Mamy tylko jedno życie, życie które jest tak bardzo kruche i tak szybko mija… Dobitnie przekonaliśmy się o tym podczas trwającej właśnie pandemii… 💘 Nie warto chować urazy, nie warto się nakręcać i wyobrażać sobie rzeczy które nie miały miejsca, nastawiając przy tym innych źle do drugiej osoby. Niczemu to nie służy, a wszystko co robimy zawsze do nas prędzej czy później wraca. Każda energia krąży, nic nie znika, nawet jeśli na jakiś czas o tym zapomnimy… Wspierajmy się, nawet jeśli z kimś się nie zgadzamy i sami postąpilibyśmy inaczej. Nie podcinajmy nikomu Skrzydeł, ale pomóżmy im wyrosnąć. Pomóżmy tym, którzy je na chwilę stracili… 



Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku i Instagramie.

 

Komentarze