Wdzięczność zmienia nasze podejście do życia

Jak często zatrzymujesz się na chwilę w ciągu dnia, skupiasz na danym, krótkim momencie, na drzewie który kwitnie na śnieżnobiało a w powietrzu unosi się słodki, obezwładniający zapach? Jak często dziękujesz za tę chwilę, maleńką, ale jak bardzo ważną? Jak często w ciągu dnia czujesz wdzięczność?

Przyznaję, że większość swojego dorosłego życia tego nie robiłam. Nie zwracałam uwagi na drobne chwile. Na radosny śpiew ptaków, kwiaty pod nogami… gdy czas mnie gonił, a ja musiałam ze wszystkim zdążyć. To znaczy… Tak myślałam, sama sobie to wmówiłam, ale czy faktycznie taki codzienny pośpiech, presja którą ktoś lub my sami na sobie wywieramy jest potrzebny?   Czy naprawdę musimy codziennie tak gnać?

Jak już pisałam w jednym z pierwszych postów, po jednym z większych kryzysów w moim życiu zajęłam się samorozwojem. Wróciłam do jogi, którą ukochałam kilka lat temu, a przez jakiś czas, zdecydowanie zbyt długi, odstawiłam ją na „później”. Zaczęłam więcej ćwiczyć, o czym też już pisałam. Podjęłam się leczenia, terapii… W między czasie dopadła świat pandemia, wywróciwszy życie każdego z nas do góry nogami… Wszystkie te problemy, strach i równocześnie leczenie jakiego się podjęłam sprawiło, że każdego dnia doceniam coraz bardziej drobne chwile, coraz częściej się zatrzymuje by podziękować, poczuć wdzięczność, dzięki której coraz częściej czuję wewnętrzy spokój, którego przez lata tak bardzo mi brakowało. Oczywiście… nadal mam gorsze dni, problemy, stresy… Czasami to wszystko się tak bardzo nawarstwia że nie jestem w stanie dostrzec nic pozytywnego i wtedy nawet na tę bezsilność sobie pozwalam. Daję czas, akceptuję, a kolejnego dnia, gdy wstaje słońce na nowo próbuję dostrzec te wszystkie drobiazgi, z których przecież składa się nasze życie 😊

Bardzo dobrze wiem, jak trudno skupić się na rozwiązaniach kiedy doświadczamy problemów a przeszkody się piętrzą. Wiem to, aż za dobrze. Sama się skupiałam zbyt bardzo na tych trudnych doświadczeniach, ubolewałam nad sobą, zamiast docenić to, że mam dwie sprawne ręce, nogi (teraz co prawda jedna nadal „wyłączona” z użytku, ale się nie poddaję. W końcu mam jeszcze drugą), wygodne łóżko w którym mogę się wyspać po ciężkim dniu. Zbyt bardzo swoją energię kierowałam na trudności, zamiast spróbować szukać rozwiązań. Oczywiście, nie będę tu ściemniać, że już tak nie jest. Jest! nadal mi się to zdarza,  i to tak że mam ochotę krzyczeć i płakać z bezsilności, co oczywiście robię, bo mi i to pomaga 😉 Jednak… Nie pozwalam już by to rządziło moim życiem, by się przedłużało tak jak kiedyś. Jak pisałam wyżej pozwalam sobie i na te uczucia, ale później, często następnego dnia biorę kilka głębokich oddechów, poćwiczę, zauważę słońce za oknem i usłyszę radosny śpiew ptaków. Skupiam uwagę na tym co dobre. Dzięki temu moje wibracje się podnoszą, a ja czuję spokój i szczęście. A nawet zaczynają do mnie „płynąć” z głębi mojego serca rozwiązania problemów, których dzień wcześniej nie widziałam.

Pamiętaj! Każdy z nas ma prawo wyboru. Możemy skupić się tylko i wyłącznie na problemach, ale możemy skupić naszą uwagę i energię na tym, co dobre. Wtedy dużo łatwiej poradzić sobie ze wszystkimi przeszkodami i problemami, które pojawiają się u każdego z nas.


Jeśli dla Ciebie w pierwszym momencie, a może i drugim… 😉  brzmi to jak kompletna bzdura, to uwierz, że właśnie wdzięczność, dojrzenie tego co dobre w koło nas wytwarza energię, która pozytywnie wpływa na nasz organizm.  

I tak! „To nie szczęście sprawia, że jesteśmy wdzięczni. To wdzięczność sprawia, że jesteśmy szczęśliwi”.   

A dzisiaj jestem między innymi wdzięczna za 21 lat mojego małżeństwa. 21 lat pełnych różnorodnych emocji. Miłości, szczęścia, smutku… Gorszych i lepszych chwil. 21 lat w ciągu których przeszliśmy bardzo wiele i poradziliśmy sobie z najtrudniejszym i największym kryzysem. W między czasie radząc sobie z innymi, mniejszymi, ale równie bolesnymi na danym etapie naszego życia. 21 lat… Daliśmy radę! Dotrwaliśmy do miejsca w którym dzisiaj jesteśmy. RAZEM, nawet jeśli po drodze na chwilę się minęliśmy. Najważniejsze to się odnaleźć i iść dalej razem, szanując swoje, często tak odmienne potrzeby 😉 Rok temu odnowiliśmy przysięgę… To był wyjątkowy moment, w którym towarzyszyły nam dzieci i moja Siostra z Rodziną do których wtedy pojechaliśmy. Dziękuję Wam jeszcze raz 💗 


Zdjęcia z telefonów


Spodobał Ci się tekst?

  •  To teraz czas na Ciebie 😊  Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
  •  Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka; 
  •  Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z   innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją   pracę;  
  •  Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku i Instagramie.

 

Komentarze