„Odwaga nie oznacza braku lęku – oznacza umiejętność odsunięcia go na bok, aby podążać za głosem własnego sumienia i serca oraz by realizować swoje życiowe powołanie” -A.Maciąg
Po co żyć wciąż w
strachu, po co w swojej wyobraźni stwarzać wewnętrzne piekło? Po co sami to
sobie robimy?
Oczywiście, nigdy temu
nie zaprzeczę, że strach jest potrzebny. To on nas chroni przed
niebezpieczeństwem i głośno ostrzega. Ten rodzaj strachu jest nam potrzebny do
życia. Musimy tylko uważać, żeby nie przekroczyć tej cienkiej granicy… Musimy
uważać by strach nie zaczął rządzić naszym życiem, by przez strach nie stracić
tego co mamy, naszego „tu i teraz”.
Tak samo u mnie, jak u
wielu Kobiet, Matek jednym z większych strachów, tych bardzo często
obezwładniających jest strach o nasze dzieci, naszą rodzinę. Nie jestem w
stanie napisać ile razy czułam tę obezwładniającą bezradność, ile razy miałam
wrażenie iż nogi się pode mną uginają, ile razy czułam, że jeszcze chwila a
upadnę. Ten strach o bliskich, o Ich zdrowie i bezpieczeństwo jest jednym z
największych lęków jakie wciąż przeżywam. Bardzo często ten strach jest
irracjonalny, bo jest spowodowany naszą wyobraźnią, tym, co może stać się
naszym najbliższym, mimo iż są zdrowi i bezpieczni. Ile razy i Ty to
niepotrzebnie przeżywałaś (przeżywałeś). Za to gdy strach jest jak najbardziej
realny, nawet jeśli w pierwszym momencie uginają się pod nami nogi, serce staje
a my mamy wrażenie, że osuniemy się na ziemię, do naszego głosu dochodzi
niewyobrażalna odwaga i siła, której się nie spodziewaliśmy. Zaczynamy działać,
często wytyczając zadania innym członkom rodziny.
Nie można zapominać, ze
zawsze, prędzej czy później na naszej drodze przed nami stanie strach, który za
wszelką cenę będzie nas próbować zatrzymać. Sama osobiście przez ten strach
straciłam wiele korzystnych okazji. Teraz nadal staje na mojej drodze, ale już
nie zawsze daję mu się zatrzymać. A Ty jak sobie z tym radzisz?
Bardzo ważne, by lęki
przepracować. Mi w tym bardzo pomogła również terapia. Zauważam je, mam ich
świadomość, dzięki wsparciu terapeuty spoglądam im głęboko w oczy i przyglądam
z różnej perspektywy. Bardzo mi to pomaga, tak samo jak pisanie. Pisanie zawsze
działało na mnie terapeutycznie, ale w pewnym momencie przestało wystarczać,
więc zaczęłam szukać nowych możliwości pokonywania swoich obaw, ale nie tylko.
Wielu osobom pomaga
religia. Mi między innymi terapia, joga, wartościowe teksty…
Pamiętaj! Jeśli wciąż
będziemy spodziewać się najgorszego, wciąż będziemy karmić się negatywnością, z
całą pewnością tego doświadczymy. Może jeszcze prościej…Przecież gdy siejemy
koperek, nie oczekujemy, że wyrośnie
cukinia, więc „dlaczego siejąc w umyśle negatywne myśli, oczekujemy czegoś
pozytywnego”? Przyjrzyj się swoim myślom, zobacz co z nich wynika. Zawsze
zbieramy to, co zasiejemy.
Spodobał Ci się tekst?
- To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
- Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku i Instagramie.

Komentarze
Prześlij komentarz