Miałam w planach napisać przy okazji swoich zbiorów Lawendy o jej właściwościach leczniczych, tak typowo, a nawet „fachowo”, ale tak naprawdę w necie znajdziesz tego mnóstwo. Dlatego robię to troszkę inaczej… 😉
Dawno, dawno temu… kiedy Księżyc mówił jeszcze szeptem do Kobiet siedzących przy ogniu, Lawenda była uważana za roślinę oczyszczenia, ochrony i miłości (w końcu tak nadal jest 😉 ) Jej srebrzyste liście i fioletowe kwiaty kryły nie tylko zapach, ale i tajemniczą moc…
Sadzona przy drzwiach domostwa miała chronić przed złymi duchami, zazdrością i klątwami. Jej aromat dla ówczesnych ludzi był jak tarcza światła. Przeganiał mrok z serca i Duszy. Palona w kadzidle oczyszczała przestrzeń z negatywnej energii, dokładnie tak, jak wiatr rozwiewa chmury po burzy.
Wierzono, że kilka jej gałązek schowanych pod poduszkę przyciągnie prorocze sny, a także ukaże twarz przyszłej miłości. Kobiety nosiły woreczki z Lawendą przy sercu, żeby wzmacniać swoje uroki, a Mężczyźni dodawali ją do eliksirów miłosnych. W końcu… Lawenda nie tylko koi, ale i rozbudza Duszę…
Lawenda była ulubioną rośliną Wiedźm i Zielarek. Pomagała im w medytacji, rytuałach ochronnych i jasnowidzeniu. Jej fioletowy kolor rezonuje bowiem z czakrą trzeciego oka pobudzając intuicję i pomaga usłyszeć głos własnej mądrości.
A to magiczna opowieść o tej wyjątkowej roślinie, taka, jaką można usłyszeć siedząc wokół ogniska, na polanie, w pobliżu lasu, kiedy Księżyc króluje wysoko na Niebie, a cisza szepcze dawne imiona… (znaleziona w necie):
Opowieść o Dziewczynie z Lawendowego Wzgórza ✧
„Dawno, dawno temu, gdy ludzie rozmawiali ze zwierzętami, a sny potrafiły uczyć więcej niż książki, żyła dziewczyna o imieniu Elira. Mieszkała samotnie na wzgórzu, gdzie rosły tysiące lawendowych krzewów – tak gęsto, że powietrze zawsze pachniało snem i spokojem, nawet w burzowe dni.
Mówiono, że Elira nie była zwykłą dziewczyną. Miała oczy koloru wieczornego nieba i głos, który koił nawet umierające ptaki. Ale najdziwniejsze było to, że kiedy przechodziła przez pole lawendy, kwiaty prostowały się, jakby chciały jej się pokłonić.
Nocami ludzie widywali błękitne światło nad jej domem – nie od ognia, nie od gwiazd, ale od czegoś, czego nie potrafili nazwać. Czasem dzieci mówiły, że słyszały, jak Elira rozmawia z księżycem albo śpiewa pieśni, które leczyły ich senne koszmary.
Pewnego dnia do wioski przyszedł cień. Ludzie zaczęli śnić ciemne sny – takie, z których budzili się z krzykiem i łzami. Nikt nie wiedział, skąd to przyszło. Czarownice mówiły, że to ciężki duch zapomnianej żałoby krąży po ziemi.
Wtedy Elira weszła do wioski z garścią świeżej lawendy w dłoniach. Każdemu, kto się jej bał, mówiła:
„To nie duch was dręczy, lecz cień waszych serc. Lawenda przypomni wam o świetle.”
Zaparzyła napar z lawendy, białego maku i miodu z własnych uli. Każdemu, kto wypił jej eliksir, sen stał się spokojniejszy, a dusza lżejsza. Gdy ostatni cień opuścił dolinę, Elira zniknęła – tak cicho, jak poranna mgła.
Na jej wzgórzu zostało tylko pole lawendy, które do dziś kwitnie mocniej niż gdziekolwiek indziej. Mówi się, że jeśli położysz się tam o zmierzchu, usłyszysz szept:
„Nie bój się nocy. To w niej mieszka światło.” „
Spodobał Ci się tekst?
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.
Dawno, dawno temu… kiedy Księżyc mówił jeszcze szeptem do Kobiet siedzących przy ogniu, Lawenda była uważana za roślinę oczyszczenia, ochrony i miłości (w końcu tak nadal jest 😉 ) Jej srebrzyste liście i fioletowe kwiaty kryły nie tylko zapach, ale i tajemniczą moc…
Sadzona przy drzwiach domostwa miała chronić przed złymi duchami, zazdrością i klątwami. Jej aromat dla ówczesnych ludzi był jak tarcza światła. Przeganiał mrok z serca i Duszy. Palona w kadzidle oczyszczała przestrzeń z negatywnej energii, dokładnie tak, jak wiatr rozwiewa chmury po burzy.
Wierzono, że kilka jej gałązek schowanych pod poduszkę przyciągnie prorocze sny, a także ukaże twarz przyszłej miłości. Kobiety nosiły woreczki z Lawendą przy sercu, żeby wzmacniać swoje uroki, a Mężczyźni dodawali ją do eliksirów miłosnych. W końcu… Lawenda nie tylko koi, ale i rozbudza Duszę…
Lawenda była ulubioną rośliną Wiedźm i Zielarek. Pomagała im w medytacji, rytuałach ochronnych i jasnowidzeniu. Jej fioletowy kolor rezonuje bowiem z czakrą trzeciego oka pobudzając intuicję i pomaga usłyszeć głos własnej mądrości.
A to magiczna opowieść o tej wyjątkowej roślinie, taka, jaką można usłyszeć siedząc wokół ogniska, na polanie, w pobliżu lasu, kiedy Księżyc króluje wysoko na Niebie, a cisza szepcze dawne imiona… (znaleziona w necie):
Opowieść o Dziewczynie z Lawendowego Wzgórza ✧
„Dawno, dawno temu, gdy ludzie rozmawiali ze zwierzętami, a sny potrafiły uczyć więcej niż książki, żyła dziewczyna o imieniu Elira. Mieszkała samotnie na wzgórzu, gdzie rosły tysiące lawendowych krzewów – tak gęsto, że powietrze zawsze pachniało snem i spokojem, nawet w burzowe dni.
Mówiono, że Elira nie była zwykłą dziewczyną. Miała oczy koloru wieczornego nieba i głos, który koił nawet umierające ptaki. Ale najdziwniejsze było to, że kiedy przechodziła przez pole lawendy, kwiaty prostowały się, jakby chciały jej się pokłonić.
Nocami ludzie widywali błękitne światło nad jej domem – nie od ognia, nie od gwiazd, ale od czegoś, czego nie potrafili nazwać. Czasem dzieci mówiły, że słyszały, jak Elira rozmawia z księżycem albo śpiewa pieśni, które leczyły ich senne koszmary.
Pewnego dnia do wioski przyszedł cień. Ludzie zaczęli śnić ciemne sny – takie, z których budzili się z krzykiem i łzami. Nikt nie wiedział, skąd to przyszło. Czarownice mówiły, że to ciężki duch zapomnianej żałoby krąży po ziemi.
Wtedy Elira weszła do wioski z garścią świeżej lawendy w dłoniach. Każdemu, kto się jej bał, mówiła:
„To nie duch was dręczy, lecz cień waszych serc. Lawenda przypomni wam o świetle.”
Zaparzyła napar z lawendy, białego maku i miodu z własnych uli. Każdemu, kto wypił jej eliksir, sen stał się spokojniejszy, a dusza lżejsza. Gdy ostatni cień opuścił dolinę, Elira zniknęła – tak cicho, jak poranna mgła.
Na jej wzgórzu zostało tylko pole lawendy, które do dziś kwitnie mocniej niż gdziekolwiek indziej. Mówi się, że jeśli położysz się tam o zmierzchu, usłyszysz szept:
„Nie bój się nocy. To w niej mieszka światło.” „
· To teraz czas na Ciebie 😊 Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie;
· Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka;
· Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę;
· Bądźmy w kontakcie, obserwuj mój blog oraz polub mnie na Facebooku i Instagramie.











Komentarze
Prześlij komentarz